O tym jak wywiało mnie do Bolonii

Moje życie zawodowe ostatnimi czasy zmienia się bardzo szybko. Marzenie miałam zawsze jedno - pracować w laboratorium kosmetycznym. I tak staram się spełniać to marzenie, choć czasami jest trudno, ponieważ nie zawsze jest tak, jak sobie wyobrażałam. Nie są to laboratoria jak w filmach amerykańskich, ale nie przeszkadza mim to wcale w realizowaniu pasji. Dzięki temu doszłam do etapu, gdzie pracuję w laboratorium jednej firmy z kosmetykami kolorowymi, oraz w drugiej - zagranicznej z kosmetyką białą. Jakie to firmy?  Nie wyjawię. Bo bloga pisze ja - wariatka kosmetyczna, która szaleje w drogerii, nie zwracając uwagi na skład. Chociaż im dłużej pracuję w przemyśle, tym mi ciężej, bo są dobre kosmetyki, ale też takie, których nie kupiłabym. Jeśli będą takowe to na pewno Wam o nich napiszę. Ale wracając do sedna. Jeden ze współpracowników zagranicznej firmy zaprosił mnie do Bolonii na Targi COSMOPROF - największe targi przemysłu kosmetycznego na świecie. Byłam tam 2,5 dnia. Ale napiszę Ci jedno - nic mnie tak ostatnio nie wykończyło jak chodzenie po tych Targach. Były momenty, że żałowałam. Ale tak czy siak - więcej jest za niż przeciw. A co wpadło mi w oko i zrobiło na mnie wrażenie?:)
Zapomniałam dodać jedną rzecz - na targach bardzo trudno było o próbki i kupienie produktów. Wszystko było sprzedawane i rozdawane ostatniego dnia, akurat wtedy, kiedy mnie już nie było.


Polskie marki

Było ich mnóstwo! Jestem dumna z tego, że tak wiele marek wystawiało się na Targach, oferując produkty najwyższej jakości. 


Body Boom

Spotkałam m.in. markę Body Boom z ich kawowym scrubem. Boskie zapachy! Biorę się za testowanie!, bo udało mi się dostać kilka próbek. 

Vianek i Sylveco

Uwielbiam ich składy, chociaż mam wrażenie, że czasami są niestabilne (mój ulubiony krem rokitnikowy zaczął mieć "mazy", ale tak czy siak jestem pod wrażeniem substancji aktywnych (głównie ekstraktów), które mają w swoich produktach. I ta szminka peelingująca! My top favourite! Dostałam kilka próbek, więc 

Phenome

Uwielbiam składy tych kosmetyków i zakochałam się w jednym, który powąchałam na targach - krem jabłkowy Luminous. Koszt jest dość wysoki, ale może jak będzie jakaś promocja to się skuszę. Dostałam nawet aż 2 próbki, ale gdzieś zgubiłam. Boli mnie serce:( 


Glov

O tej firmie wie każdy fan kosmetyków. Polski produkt, który zwojował świat. Niesamowita ściereczka, która usuwa makijaż bez użycia jakichkolwiek produktów do demakijażu. Ich stoisko było obłożone ludźmi. Ale za to udało mi się dostać próbkę "na paluszek", która idealnie nadaje się do demakijażu oka. Tym razem w limitowanej edycji zaprojektowanej przez Krizia Banogon Chan.

Nacomi

Firma, której produkty wręcz ubóstwiam! Uwielbiam zapachy i składy ich kosmetyków. Teraz wypuścili nowe produkty, które mają jeszcze bardziej niesamowite zapachy - typowe do zjedzenia. Ale sami musicie się o tym przekonać:) Ja przetestuję małą ilość pudru do kąpieli o zapachu zielonej herbaty - nowość z ich linii. 

Resibo

Resibo miało jedną z lepszych ekip na targach. Uśmiechnięci, przyjaźni i z chęcią odpowiadali na zadane pytania. I jest nowy produkt, w którym się wręcz zakochałam - ich nowy balsam do ust. Już dawno nie miałam nic tak fajnego na ustach. Niestety nie mogłam kupić balsamu na miejscu, ale zrobię to niedługo w Polsce. Wiem, że firma będzie się wystawiać na wielu międzynarodowych targach, m.in. w niedługim czasie w Dubaju. 


Clochee

Na początku w ogóle nie podejrzewałam, że jest to firma z Polski. Bardzo lubię ich produkty, ponieważ mają niesamowity skład. I do tego są bardzo eleganckie. To, na co zwróciłam uwagę na targach to konsystencja peelingów do ciała Clochee i niesamowite zapachy.



Zagraniczne firmy

Ale to nie wszystko - spotkałam kilka naprawdę bardzo firm, których produkty nie są w tej chwili dostępne w Polsce, ale może zerknij na ich strony internetowe i zobacz, co oferują. Strony są często w języku angielskim. Firmy te starają się przebić na rynek światowy i takie targi są dla nich niesamowitą szansą. 

Poesia21

Firma Poesia21 wywodzi się prosto z Toskanii. Ma bardzo dobre składy, szeroką gamę produktów, piękne opakowanie (które można wykorzystać ponownie, np. zmienić w odstresowujące kolorowanki. Dostałam kilka próbek produktów (na próbkach są napisane maksymy wypowiedziane przez sławnych ludzi, m.in. Leonardo da Vinci, jednak największe wrażenie zrobiły na mnie peelingi, w tym jeden z pyłkiem pszczelim. Ale najbardziej urzekła mnie jednak cała oprawa graficzna tej firmy!💗💗


Inika Organic

Firma, która oferuje naturalne kosmetyki do makijażu, gdzie większość z nich to składniki organiczne. Ale nie są to kosmetyki stricte mineralne. Mają w sobie dużo ekstraktów, naturalnych zaminników silikonów itp. Pani na stoisku Irika Organic powiedziała mi, że niedługo będzie je można dostać w Polsce, ponieważ ktoś będzie je dystrybuował. Ale nie pamiętała niestety kto. Znalazłam jednak drogerię internetową www.ecco-verde.pl, która ma w swojej ofercie te produkty. Ceny są dość wysokie i bez spróbowania produktu nie wiem, czy byłabym w stanie aż tyle zapłacić za nie. Ale jest to przykład formulacji, którą chciałabym kiedyś zrobić:)

Korea

Temu tematowi warto poświęcić trochę uwagi - kosmetyki koreańskie podbijają serca wszystkich. Moje też! Uwielbiam firmę Skin79 i wszystko, co z nią związane! Więc bardzo chciałam iść do namiotu koreańskiego, ponieważ miałam pewność, że znajdę tam coś innowacyjnego. Ale powiem Wam, że nic mnie tam nie zachwyciło. Może mają innowacyjne składniki aktywne, ale takie też można już znaleźć u dostawców surowców na polskim rynku. Ale za to ile rodzajów w płatach widziałam!  I oni naprawdę poszaleli z opakowaniami. Kremu Shine & Shine są dosłownie SHINE:)


Niestety kremu  nie można było kupić, a chciałam, bo jest urzekł mnie. Ale za to przemiłe panie podarowały mi próbki rozświetlającego kremu BB (💖💖💖💖) i maskę w płachcie do wypróbowania. 
Zerknijcie sobie na inne koreańskie cudeńka:)




To był bardzo intensywny wyjazd i nawet nie jestem pewna, czy wszystko zdążyłam Ci opisać. Zaraz po przyjeździe rozchorowałam się i zostało mi przeglądanie folderów firm w łóżku:) Ale nie żałuję tego doświadczenia. Oglądanie pięknych stoisk, czerpanie inspiracji na produkty, spotkanie firm z Polski i włoska pizza - niesamowite doświadczenie! 


Przywiozłam ze sobą także wiele próbek - także wydaje mi się, że nadszedł czas na małe testowanie - jeśli zapisałeś się na newsletter to oczekuj mnie niedługo na Twojej skrzynce. 

Buziaki gorące!
Magda





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz