Bądź piękna jesienią! Przeczytaj, zanim kupisz następny puder!

Im dłużej pracuję w laboratorium kosmetycznym, tym większą wagę przykładam do tego, co jest w kupowanych przeze mnie kosmetykach. Dzięki współpracy z Cosmetic Scan, którym opisuję składniki kosmetyczne, mogłam napisać post, dzięki któremu spojrzysz na kupowane przez siebie pudry trochę inaczej.

Nie traktuj tego wpisu jak wyroczni. Bo wyrocznią nie jestem. Ze składnikami kosmetyków jest jak z laktozą w mleku - uczulają, ale czy to znaczy, że są złe? Kwestia uczuleń i komedogenności to naprawdę kwestia indywidualna. To, że jakiś składnik jest zły nie znaczy, że nie kupię kosmetyku. Dziwne? Niekoniecznie. Nie wpadaj w szał na temat składnika - parafina może nie sprawdzi się na Twojej twarzy, ale za to świetnie sprawdzi się jako substancja w balsamie do ciała. Naturalne składniki też są uczulające - olejki eteryczne są najlepszym tego przykładem. Więc nie wariuj, a do tego posta podejdź na spokojnie:)

W związku z licznymi promocjami, które możesz znaleźć w drogeriach, firma Cosmetic Scan przeanalizowała składy najbardziej znanych kosmetyków. Mają niesamowitą aplikację, ale to temat na kolejny post. Usiądź zatem z kubkiem herbaty, jak ja przy pisaniu tego postu, przeczytaj i daj i koniecznie znać, co o tym myślisz!






I jak? Oddychasz jeszcze? Napisz mi proszę, co myślisz o takich analizach. Ja odstawiłam puder Rimmel Stay Matte i stan mojej cery się poprawił. Natomiast korci mnie teraz, żeby iść i wypróbować L'oreal True Match. Natomiast sprawdza mi się też Lirene City Matt, który jest moim ulubionym pudrem w tej chwili na jesień!

Jeśli jeszcze za mało Ci wiedzy i chcesz dowiedzieć się więcej to bardzo fajny artykuł znajdziesz na blogu Cosmetic Scan
Czekam na Twoje opinie!
Magda

11 komentarzy:

  1. Mam do zużycia puder stay matte z rimmela, ale powoli przestawiam się na minerały - proste składy zachęcają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam Twój wpis na blogu:) Też chyba spróbuję:)

      Usuń
  2. Bardzo dbam o to by wybierać kosmetyki naturalne to pielęgnacji. Kosmetyki do makijażu jednak traktuje trochę inaczej, może to błąd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetykom do makijażu często nikt się nie przygląda, ale z doświadczenia wiem, że trudno zrobić fajny aplikacyjnie kosmetyk kolorowy bez tych wszystkich dodatków:(

      Usuń
  3. Chciałoby się powiedzieć, Loreal, jesteś tego warta :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli to prawdopodobnie mój ulubiony puder jest przyczyną problemów z buzią:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też tak było, odstawiłam i cera polepszyła się.

      Usuń
  5. Świetny wpis 👏🏼 Muszę sprawdzić Cosmetics Scan. Też uwielbiam Lirene, ale miałam okres, że mało za okno nie poleciał. A przecież mam tendencje do zapychania, a z opisu jest potworny. Muszę przyznać, że chętnie bym coś takiego przy każdym produkcie widziała. Ułatwiłoby mi to znalezienie konkretnych składników, które mnie krzywdzą 😜

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli wychodzi na to, że L'Oreal jest jeszcze nie najgorszy taki :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest przerażające ile sztuczności zawierają niektóre kosmetyki! Gdybyśmy zobaczyli listę tych składników na kremie do stóp, to byśmy go nie kupili. A to są kosmetyki do twarzy! Całe szczęście ja już od jakiegoś czasu świadomie kupuję tego typu rzeczy i staram się, żeby składniki były naturalne, pielęgnujące cerę. Teraz testuję puder transparentny Tokyo z polskiej firmy Bikor. Dopiero 2 tygodnie, a już widzę różnice - mam zdecydowanie mniej wyprysków, zmniejszyła się widoczność porów i wydziela się mniej serum. Takie efekty, a wystarczyło po prostu wyeliminować chemię. Polecam ten puder! I dziękuję za fajny artykuł :)

    OdpowiedzUsuń