January Favourites #1

Witajcie! Nie mogę uwierzyć, że czas tak szybko płynie... dopiero co świętowaliśmy Nowy Rok, a jutro powitamy luty! W związku z tym zapraszam na ulubieńców miesiąca.




W tym roku postanowiłam więcej się malować. Kosmetyków mam sporo, marnują się, bo na codzień używam tylko podkładu, pudru i tuszu do rzęs. W styczniu zaszalałam - nie byłoby dnia (oprócz dzisiejszego), w którym nie sięgnęłabym po paletę Naked 2 od Urban Decay. Tą paletą nawet ja - totalne dwie lewe ręce do makijażu - potrafię wyczarować całkiem miły make up. Cienie doskonale trzymają się na bazie Urban Decay, której mam odlewkę wielkości paznokcia na kciuku - używam jej ponad 30 dni i w ogóle nie widać jej zużycia. Eyeliner od Wibo to cudo za grosze. Kosztuje ok. 6zł, a tylko nim jestem w stanie namalować kreskę, z którą nie wstydzę się wyjść na ulicę. Maskara Rocket volum Express to stary hit, do którego z chęcią powracam. 



Z braku czasu postawiłam na minimalną pielęgnację z maksymalnym efektem. Krem Mixa przeciw błyszczeniu to dawny ulubieniec. Chociaż czasem sięgam po inne kremy, to zawsze powracam do niego. Twarz jest nawilżona, ukojona, nie jest ściągnięta i nie przetłuszcza się tak szybko, jak w przypadku innych kremów matujących. No i co dla mnie najważniejsze - nie uwydatnia i nie zatyka porów. Jego cena nie jest wygórowana. Jeśli jesteśmy już w temacie porów, to nie mogę nie wspomnieć o paście głęboko oczyszczającej od naszej ukochanej Ziaji. Jestem wielką fanką peelingów do codziennego użycia, w stylu Garniera 3 w 1. Niestety moja skóra do Garniera szybko się przyzwyczaja, dlatego po każdej tubce muszę zrobić od niego przerwę. Padło na pastę manuka, jest to moje drugie opakowanie. Uwielbiam zapach, tak typowy dla manukowej serii, ale także działanie. Czarne kropki na nosie to moja zmora, jednak przy regularnym stosowaniu pasty nie stanowią większego problemu. Wisienką na torcie jest krem z tej samej serii z zawartością kwasu migdałowego na noc. Efekt złuszczania jest bardzo delikatny - idealny dla osób, które chcą rozpocząć przygodę z kwasami. Niewątpliwym atutem jest też - po raz kolejny - niska cena. 

Wiem, że seria z manuką ma tyle samo zwolenników, ile przeciwników. Do których się zaliczacie?


Pozdrawiam,



7 komentarzy:

  1. U mnie również Naked 2 ciągle w ruchu :) Tą paletką nie da się zrobić brzydkiego makijażu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jeszcze nie kupiłam nic z serii Liście Manuka - może kiedyś się to zmieni. Ten wariant Mixy ciszy się dużym powodzeniem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubie ten eyeliner od Wibo :) Aktualnie mam tusz do kresek z Miss Sporty i także jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta mascara z Maybelline byłaby idealna, gdyby nie odbijała się na mojej powiece :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyjemniaczki :) Ja mam Naked3 i także bardzo jestem z niej zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń