Idzie kobieta do Inglota...

Jestem wielką fanką formy Inglot i uwielbiam ich kosmetyki. Niskie ceny, świetna jakość. Jednak w przypadku kosmetyków ważną rzeczą jest też kompetencja pracowników salonów/stoisk. Niestety coraz częściej wolę poczytać informacje w internecie, niż opierać się na opiniach pracowników salonów. Chciałam Wam opisać pewną sytuację związaną z poszukiwaniem przeze mnie nowej kolekcji jesiennej Fall in love oraz Savannah Sunset.


Kilka razy zachodziłam na wysepki Inglot w kilku centrach handlowych oraz do jednego z salonów. Gdy pytałam o te 2 konkretne kolekcje to zawsze dostawałam odpowiedzi typu:


  • "Nie mamy takich informacji."
  • "Nie wiemy, ale może przyjdzie z nową dostawą."
  • "Jesteśmy franczyzą, nie mamy takich informacji."
  • "Skąd Pani ma takie informacje?".
  • "Oooo, nie wiadomo, czy będzie w Polsce."
Informacje o obydwu kolekcjach miałam z oficjalnego facebooka firmy Inglot Polska. Na tym fanpage'u przeczytałam też, w jednym z komentarzy pod zdjęciami kolekcji jesiennej, że jest ona dostępna w Złotych Tarasach. Stwierdziłam, że nie szkodzi mi spróbować jeszcze tam. Pojechałam i na wejściu zobaczyłam, że kolekcja Fall in love jest pięknie wyeksponowana na wejściu do sklepu. Kolory piękne i spójne - 5 lakierów, 5 cieni w kremie/linerów, 5 cieni do powiek z kolekcji Freedom. Pani ekspedientka zaczęła opisywać kolekcję, zestawienia kolorystyczne, możliwe zastosowania, sposoby aplikacji. Kolekcja jest przepiękna, a ja pod wrażeniem ekspedientki:)







Nie mogłam się oprzeć i kupiłam 2 cienie do powiek: rosemist i finepine oraz krem/liner fioletowo-purpurowy. Dokładniej o tych kosmetykach napiszę wkrótce.  
Pani zrobiła na mnie wrażenie, więc stwierdziłam, że dopytam ją o wprowadzenie do sklepów kolekcji z musicalu The Lion King Savannah Sunset. I jakie było moje zdziwienie, gdy Pani powiedziała, że kolekcja już dawno jest... Okazało się, że została stworzona z produktów, które już dawno są dostępne w regularnej sprzedaży


Pani pokazała mi poszczególne produkty, umiejscowione w różnych miejscach sklepu. Ja chorowałam na lakier do paznokci, który oczywiście kupiłam (042). Prezentuje się pięknie! Niedługo pokażę go w osobnym poście. Kolekcję można złożyć z podanych produktów.

Cenie do powiek
Róż


Szminki


Lakier do paznokci


Byłam zdziwiona, że firma taka jak Inglot nie dopilnowuje, żeby w większości wysp sklepowych pracownicy nie wiedzieli o planach firmy, aktualnościach, nowych produktach. Jednak z drugiej strony cieszę się, że trafiłam na sprzedawczynię w Złotych Tarasach, która bardzo dobrze opisała mi wszystkie produkty oraz dodatkowo zaproponowała kosmetyki z nowej kolekcji pudrów 3S. Co wskazuje, że nie ze wszystkimi miejscami tak jest. Dlatego, jeśli chcecie kupić coś z najnowszych kolekcji Inglot to polecam Wam salon w Złotych Tarasach. 
Napiszcie proszę, czy też miałyście problemy z dostaniem konkretnych kosmetyków Inglot? Lub z obsługą? Jestem ciekawa Waszych opinii, bo być może moja jest odosobniona...:)
Pozdrawiam








Źródła zdjęć:
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7-10

28 komentarzy:

  1. Ja jakoś nie przepadam za inglotem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. rzeczywiście piękne cienie w tej pierwszej kolekcji. tylko zieleń nie miałaby raczej u mnie zastosowania. i fajnie, że są nazwy, a nie numerki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja akurat fanką tej firmy nie jestem choć oferta kolorystyczna ich cieni jest świetna ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A coś Cię do nich zraziło? Ja na początku też nie byłam przekonana. Ale później jakoś coraz to nowe produkty wpadały mi w oko.

    OdpowiedzUsuń
  5. No tak z obsługa to bywa różnie, a obie kolekcje są świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A też miałaś jakieś doświadczenia z obsługą?

      Usuń
  6. Ja też bardzo lubię kosmetyki Inglot i bywały lata (to jeszcze zanim zaczęłam prowadzić bloga), że mój makijaż opierał się praktycznie tylko na tej marce ale niestety poziom wiedzy u osób tam pracujących jest marny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałaś takie doświadczenia? A masz jakichś ulubieńców?

      Usuń
    2. Niestety też i to wielokrotnie :( Moim szczególnym ulubieńcem jest pędzel 15 BJT, którego kocham miłością totalną. Poza tym bardzo lubię cienie i okrągłe róże. Za czasów licealnych uwielbiałam też tusz wydłużający i zużyłam kilka(naście?) opakowań ale od tamtych czasów po niego nie sięgałam więc nie wiem jaki jest teraz.

      Usuń
  7. Ale piękna jesień makijazowa :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Patrząc na ilość kosmetyków, ani jednego nie mam marki Inglot. Po Twoim poście i pokazaniu tych pięknych kolorków cieni, aż się zastanawiam czy nie nabyć jakiegoś :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja kilka lat temu miałam cienie, ale nie przekonałam się do nich. Jednak od ponad roku czytam różne opinie na temat cieni i kosmetyków. Markę Inglot pozwoliła mi odkryć ponownie Magdalena Pieczonka - wizażystka, która używa ich namiętnie:)

      Usuń
  9. Uwielbiam cienie z inglota. Praktycznie wszystkie sprawdzają się świetnie. Aktualnie powolutku zbieram do kasetki magnetycznej. Ostatnio jestem wielką fanką ich pigmentów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam kasetkę na 5 cieni, uzupełnione 4, ale marzy mi się ta największa:)

      Usuń
  10. Lubię Inglot, choć nie mam od nich jakiejś oszałamiającej ilości kosmetyków. Jednak znajdą się pędzle, cienie, klej Duo, błyszczyk. Cienie uwielbiam, za mnogość odcieni.
    Ja z dużym dystansem podchodzę do braków wiedzy pracowników. Tam gdzie pracuję, szeregowy pracownik nic nie wie o planach firmy, nowościach które mają zawitać. Często, gęsto dowiaduję się również z FB, że jakaś firma będzie w sprzedaży, a nikt wewnątrz nie jest mi w stanie powiedzieć nic więcej. Takie realia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero ostatnio zauważyłam, że sprzedają klej duo:) Muszę się zaopatrzyć koniecznie:)

      Usuń
  11. Właśnie w Inglocie trzeba trafić na odpowiednią osobę!! Jak kompletowałam sobie pierwszą paletkę obsługiwała mnie świetna babka każdy cień pokazał na swojej ręce, doradziła. Wytłumaczyła też,że ma taki typ karnacji więc cienie bd inaczej wyglądać niż na jej skórze. Byłam mega zadowolona. Ale jak moja mam poszła sobie skompletować paletkę i trafiła na inną babkę to PORAŻKA! Nawet nie potrafiła nic doradzić,a moja mama chciała paletkę z cieniami na dzień. Stałą tylko i dukała pod nosem " no nie wiem co by pani chciała",a kompletnie nic ze sobą się nie łączyło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtedy naprawdę można się zniechęcić niestety...

      Usuń
  12. Przepiękna kolekcja, skusiłam się na cień rosemist (idealny na co dzień w załamanie do zielonych oczu i od razu na lakier do paznokci w podobnym odcieniu (wygląda jak folia). Oba kosmetyki jak zwykle rewelacyjne. Uwielbiam Inglota :) Trafiłam na przemiłą ekspedientkę i dokupiłam puder 3s, szminkę z kolekcji berry <3 i konturówkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puder 3S jest niesamowity!:) Skończył mi się akurat Vichy Demablend i to jest tańszy i bardzo dobry zamiennik:)

      Usuń
  13. Ja właśnie poznaję cienie Inglota i jestem nimi oczarowana :) Z jesiennej kolekcji mam dwa cienie - rosemist i golden brown. Pierwszy mam z Glamour w mianiaturowej pojemności i mocno zastanawiam się nad tym, czy nie kupić pełnowymiarowego opakowania. Biorąc pod uwagę limitowanę edycję, obawiam się o znikcięcie cienia z półki... A to byłaby duża strata!
    Drugiej limitki jeszcze nie widziałam, ale kolorystycznie zupełnie do mnie nie trafia.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co wiem, limitowane edycje wchodzą chyba potem na stałe do oferty, tak mi mówiła jedna z ekspedientek. A Rosemist jest boski!

      Usuń