Kwietniowi ulubieńcy!

Witajcie! W tę majówkę wypoczywam i robię co chcę. Siedzę i bez sensu oglądam TV,  szykuję się do wyjścia 2h, spaceruję i objadam się pysznościami z grilla. Krótko mówiąc - robię to, co lubię, a do tych rzeczy zalicza się przeglądanie blogów. Wszędzie denka, ulubieńcy i zakupy, stwierdziłam więc, że już czas na  moich ulubieńców kwietnia! Zapraszam! 


Podkład Stay Matte od Rimmel to dla mnie zagadka. Raz jest idealny - lekko kryjący, wyrównuje koloryt i wygląda jak marzenie! A czasem... koszmarek, zostawia smugi, trudno się rozprowadza, podkreśla każdą suchą skórkę. Na szczęście więcej mam z nim dobrych dni.  Bazę the POREfessional od benefit  (recenzja) uwielbiam. Jest bardzo wydajna, a każdy podkład wygląda na niej jak marzenie! Bazę pod cienie Artdeco dostałam od Magdy - jej nie pasowała, mi natomiast służy bardzo dobrze. Eyliner od Wibo to mój ulubieniec za grosze. Łatwo nim operować, czerń jest intensywna i nie blaknie. 



Matujący krem do twarzy z SPF 50  Ziaja Med co prawda nie matuje, ale chroni moją twarz przed oparzeniem słonecznym. Spędzam kilka godzin dziennie na intensywnym słońcu, więc ten krem jest dla mnie niezbędny. Serum na rozszerzone pory Normacne preventi od Dermedic i krem z tej samej serii są kompanami moich wieczorów. Cały czas rozgryzam ich działanie na moją cerę. Lubię sam rytuał nakładania serum i kremu, wieczorny masaż twarzy. 


Na punkcie swoich włosów mam ostatnio bzika. Tak duży jest ten bzik, jak bardzo nie mam czasu, żeby o nie dbać. Te trzy produkty plus pierwsza lepsza maska do włosów to dla mnie wystarczająca pielęgnacja. Szampon Garnier wanilia i papaja to strzał w 10! Jeden nawet przygarnęła Magda, jej też się spodobał. Włosy są po nim cudowne! Razem z szamponem duet tworzy odżywka Balea mango i aloes. Pachnie nieziemsko, działa tak samo. Na koniec znane już wszystkim serum Goodbye damage - bardzo dobrze dba o moje końcówki. 


Kokosowy krem do ciała Balea w opakowaniu pachnie nieziemsko, na ciele w ogóle. Dobrze, że nawilża całkiem przyzwoicie. Łagodzący balsam po depilacji od Ziaji (recenzja) naprawdę działa i spowalnia odrastanie włosków. W dodatku kosztuje śmieszne 10zł, a jest mega wydajny. 


Cetaphil uwielbiam od dwóch lat. Nie wyobrażam sobie dnia bez niego. Łagodzący tonik Mixa to nowość na mojej półce. Delikatne uzupełnienie pielęgnacji twarzy, lubię i zdradzę, że niedługo pojawi się jego recenzja. 


Czy znajdują się tutaj także Twoi ulubieńcy? Koniecznie daj znać!
Pozdrawiam i życzę super pogody na majówkę!

16 komentarzy:

  1. kokosowy balsam mnie zachęcił

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest fajny, ale zapach mógłby być bardziej intensywny:)

      Usuń
  2. Moim marzeniem jest baza od benefit:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie poczytam o toniku Mixa

    OdpowiedzUsuń
  4. Matujący krem Ziaja czeka w moich zapasach :) Wszędzie czytam sprzeczne recenzje :/ Najlepiej jak sama spróbuję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po nałożeniu odczekuję ok. 10 minut, potem przyciskam chusteczkę do twarzy, żeby ogarnąć świecenie i przystępuję do makijażu - wtedy jest ok.

      Usuń
  5. Ten balsam po depilacji z ziaji koniecznie muszę kupić, a rimmel stay matt też kupiłam ostatnio ale jeszcze nie wypróbowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balsam gorąco polecam. Ciekawa jestem Twoich wrażeń SM Rimmela!

      Usuń
  6. uwielbiam krem z Dermedic :)

    OdpowiedzUsuń
  7. te produkty z Dermedic mnie ciekawią:)

    OdpowiedzUsuń