Zużycia minionych tygodni

Witajcie! Dziś jest jeden z tych dni, w których marzę, by nie wychodzić z łóżka. Niestety poranne załatwianie spraw i praca do 17 temu nie sprzyjają. A po powrocie do domu dalszy ciąg podłego nastroju i masa rzeczy do zrobienia na wczoraj. Postanowiłam więc zająć się czymś miłym i tak oto zasiadłam do pisania. Dziś zapraszam Was na zużycia ostatnich tygodni.




Jak widać, nie ma za wiele pustych opakowań. Zacznijmy jednak od początku:)



Poznałam fenomen Biodermy. Zaczęłam jej używać przed Bożym Narodzeniem, gdzieś po drodze zdradziłam z Ziają, ale - proszę państwa! Co za cudo! Moja cera nigdy nie wyglądała tak dobrze jak w miesiącach, kiedy używałam Biodermę. Kiedy tylko zużyję dwa płyny, które czekają w kolejce - na pewno sięgnę po nią kolejny raz. 


Ten balsam miałam dość długo, spisywał się dobrze. Nawilżał średnio, ale naprawdę łagodził podrażnienia po depilacji, szybko się wchłaniał i opóźniał wzrost włosków. Super produkt za grosze.


Ulubiony zmywacz. Bez dwóch zdań. Po dwudziestej butelce przestałam liczyć. 


A to pozytywne zaskoczenie. Nie lubię balsamów do ciała. Żadnych. Masła za tłuste, balsamy jak balsamy, ale trzeba poświęcić te kilka minut, żeby je nałożyć. A ja jestem leniem. Mega leniem. Czy energooszczędna może, jakoś tak. Mus to dla mnie idealne rozwiązanie. Ten nie dość, że pachniał morzem i wakacjami, to jeszcze szybko się wchłaniał i pozostawiał skórę taką, że nie mogłam przestać dotykać np. swoich ramion. Z pewnością do niego powrócę. 


Od tego podkładu robię sobie przerwę. Moja skóra się do niego przyzwyczaiła i nie jest on już dla mnie taki fajny jak kiedyś. 


Kolejne opakowanie już zakupione. Idealny na podrażnienia. Przy codziennym stosowaniu starcza mi na ok 4 miesiące. No i jest tańszy od Sudocremu.


To moje kolejne odkrycie. Pomadka super nawilżająca, nie znam lepszego produktu tego typu. 


Maszynki Bic to mój ulubieniec. Sięgam po nie już odruchowo przy każdej wizycie w Rossmanie. Chusteczki Marion przestały sprawdzać się przy demakijażu twarzy, więc zmywam nimi podkład z palców, bo własnie palcami go nakładam. 
Na osobne zdjęcia nie załapała się maseczka Siarkowa moc oraz plasterki z  biedronki.

To by było na tyle. Uważam, że ilościowo kiepsko, ale jakościowo ok, jeśli chodzi o zużycia.
Pozdrawiam Was serdecznie,



15 komentarzy:

  1. Bioderma - chyba do niej wróce, bo wszystko inne zaczęło mnie drażnić. choć wrażliwych oczu nie mam :P Jest warta swojej ceny, a to 250 ml nie zużywa się tak szybko. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sudomaxu nie znałam - dobrze, że istnieje zamiennik Sudocremu, bo jest dość drogi :) Co do płynu micelarnego to polecam Ci ten nowy z Garniera - jestem z niego bardzo zadowolona i jest mega wydajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam obecnie i schodzi jak woda. Nie umywa się do Biodermy

      Usuń
  3. Fakt zmywacz Isana to już kultowy produkt praktycznie w każdej łazience :D a ten fluid miałam chyba ze 2 lata temu i był super + świetny zapach idealny przy porannym makijażu :D chyba do niego wrócę na lato :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Każdy lubi co innego. A ja też nie jestem wymagająca jeśli chodzi o balsamy:)

      Usuń
  5. U mnie nie może zabraknąć tego micela z Biodermy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja lubię próbować nowych rzeczy, więc mało kiedy kupuję taki sam produkt drugi raz. W tym przypadku jednak na pewno się skuszę na ponowny zakup

      Usuń
  6. Aj ja się czaję na tą Biodermę i czaję jakoś kupić nie mogę..

    OdpowiedzUsuń