Ulubieńcy marca 2014

Witajcie:) Oczywiście ostatni wpis to tylko kiepski żart z naszej strony. Wychodząc z założenia, że lepiej późno, niż wcale - przychodzę do Was z moimi ulubionymi produktami marca.  Zapraszam!



Zacznijmy od paznokci. Cztery z widocznych na zdjęciu buteleczek to moje najnowsze odkrycia. Odżywki Pierre Rene fenomenalnie działają na moje paznokcie. Rosną szybko i nie łamią się. Lakiery Rimmel Salon PRO utrzymują się ok. 4 dni, a zważając na pracę, którą wykonuję to długo. Top od Sally Hansen to stały bywalec tego typu wpisów. 



Przechodząc do włosów: Garnier zachwycił mnie szamponem z serii Goodbye Damage, postanowiłam spróbować innego wariantu. Fruity Passion to szampon z przedłużoną intensywnością zapachu, w tym miesiącu powinna pojawić się jego recenzja. Po wielkim boomie w blogosferze odnośnie produktów Aussie postanowiłam wypróbować nawilżającą odżywkę. Spisuje się poprawnie, uwielbiam zapach tego produktu. Kojarzy mi się z gumą do żucia z lat dziecięcych. Maska do włosów Romantic, to spontaniczny zakup z Biedronki. Maski do włosów idą u mnie jak woda - staram się nakładać maskę przed każdym myciem głowy, inaczej po myciu mam na głowie wielkie siano, którego nijak nie da się poskromić. Kosztowała ok. 7zł, nie były to pieniądze wyrzucone w błoto, ale nie jest to też najlepsza maska jakiej używałam. Mój zdecydowany ulubieniec to serum na zniszczone końcówki Garnier goodbye damage. 


Podczas kolejnego już tygodnia urody w Biedronce kupiłam żel pod prysznic Lirene, wariant kusząca gruszka. Naprawdę kusi. O tym, jak bardzo ją lubię świadczy fakt, że używam jej ponad miesiąc i nadal jeszcze trochę żelu jest w butelce. Zazwyczaj żele szybko mi się nudzą, wylewam ich więc na myjkę całkiem sporo. Tutaj dosłownie po kropelce:)


Jeśli chodzi o kosmetyki kolorowe, to tutaj wieje nudą. Na oczy prawie codziennie ląduje paletka Lovely, bo nie można zrobić nią sobie krzywdy. Tusz Maybelline Rocket Volum' Express jak dla mnie przebił żółtą maskarę Lovely. Używam jej teraz, bo Rocket się skończyła i przyznam, że nie mogę się doczekać, kiedy ona się skończy, żebym mogła kupić nową Rocket. Brwi ujarzmia Wibo eyebrow stylist, ale szukam czegoś innego, prawdopodobnie skuszę się na duo Catrice. Korektor stay all day od essence bardzo lubię za trwałość. Całość twarzy omiatam Vichy Dermablend i zabijcie mnie, ale nie wiem dlaczego go lubię. Ale lubię. Marzec to wiosna, a wiosna to prawie lato, więc na policzkach w marcu królował summer blush od Sensique. 


Na pojedyncze wypryski ląduje Flodomax (dawniej Sudomax). Niezmiennie od ponad roku. Stary odgrzebany ulubieniec to peeling enzymatyczny od Ziaji. Wystarczy uważać, żeby nie nakładać go w okolicy ok. 1 cm od ust i oczu i wszystko skończy się dobrze. Kosztuje ok. 6zł, jest bardzo wydajny. Krem pod oczy Rival de Loop uratował moją skórę przed nadmiernym przesuszeniem. A było kiepsko... :) Fajny produkt za małe pieniądze. 



Demakijaż należy do firmy Garnier. Nowość na mojej półce to płyn micelarny, który dobrze oczyszcza, ale niestety Biodermie nie dorównuje. Przypadkowo kupiony dwufazowy płyn do demakijażu okazał się strzałem w dziesiątkę. Zmyja wododporny makijaż w kilka sekund. Nie podrażnia, nie zostawia tłustej warstrwy. 


Mam wrażenie, że moje kosmetyki opanowały dwie firmy: Garnier i Bath & Body Works. Moje ulubione w minionym miesiącu zapachy pochodzą właśnie od B&BW. Venice Dolce Berry to fikuśny zapach na cieplejsze dni. Enchanted to mega słodziak dla tych, które nie boją się wyzwań, a perfumy Twiglight woods to idealny zapach dla eleganckiej, ale szalonej kobiety.  

Gratuluję tym z Was, które wytrwały do końca:) Czy jakiś mój ulubieniec jest także Waszym? Czy któraś firma szturmem podbiła Waszą kosmetyczkę i/lub łazienkowe półki?

Pozdrawiam Was ciepło!


13 komentarzy:

  1. Sporo tu moich ulubieńców, ale hitem ostatniego czasu jest u mnie Insta dri:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w mojej pracy też - robiłyśmy zbiorowe zamówienie na ezebra i wszystkie się teraz zachwycają:)

      Usuń
  2. Insta dri bardzo przypadł mi do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aa tak długo się ociągałaś z zakupem:)

      Usuń
  3. Monika, gdzie dorwałaś dwufazę? bo w Rossie jej już nie ma, jakiś czas temu była w cenie na do widzenia, a ja ją tak bardzo lubię!

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniecznie muszę przetestować lakiery Rimmela :) słyszałam o nich wiele dobrego. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam SH Insta-Dri oraz Flodomax. Oba produkty są również moimi ulubieńcami.
    Natomiast Dermablend mnie nie zachwycił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie też nie zachwycił, nie mam pojęcia dlaczego go lubię

      Usuń
  6. Szkoda, że micel Garniera nie dorównuje Biodermie, bo właśnie miałam ochotę gu wypróbować... ;)
    Zaciekawił mnie ten tusz z Maybelline - bardzo lubie Colossal, ale chętnie wypróbuje ten Rocket :)
    Ostatnio sporo dobrego czytałam o żelu do brwi z Wibo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BIodermie chyba nic nie dorównuje:) Ale warto spróbować, a nóż widelec CI się spodoba;). Tusz gorąco polecam, żel z Wibo - zależy czego oczekujesz od takiego produktu. Słabo trzyma włoski, barwi też kiepsko. Zdecydowanie wolę uzupełnianie brwi cieniem i bezbarwny żel.

      Usuń
  7. maskara Rocket jest według mnie najlepsza, jeszcze nie znalazłam innej, która bardziej by mnie zachwyciła ;)

    Aśka (z Parolowego komputera)

    OdpowiedzUsuń