Little haul

Witajcie! Po wczorajszym złym dniu, przyszedł dzień jeszcze gorszy. Wyszłam dziś z pracy z pełną głową, przespałam pół dnia i czuję, że dobiera się do mnie jakieś choróbsko. Pocieszam się tym, że do urlopu jeszcze tylko dwa dni, mam nadzieję, że uda mi się zresetować i nabrać sił.

Dziś zapraszam Was na nieduży (jak na mnie, zakupoholika) haul, oczywiście - jak na gapę przystało - jeszcze marcowy. Jest to jeden z dwóch hauli w tym miesiącu - spodziewajcie się jeszcze ogromnego (mam nadzieję) haulu z Berlina, do którego wybieram się w poniedziałek.



Na pierwszy ogień idą micele. Na oba polowałam od jakiegoś czasu. Pierwszy w moje ręce trafił L'oreal, na promocji w Naturze kosztował niecałe 10zł. Bardzo długo szukałam nowego micela od Garnier, ale nie mogłam go nigdzie w swoim mieście znaleźć. Po naprawdę długich poszukiwaniach porwałam z półki bodajże rossmanowej ostatnią sztukę. 




Niedaleko uczelni mam sklep Ziaja dla Ciebie. Z zakupem kremu z filtrem nosiłam się już od zeszłego lata, dlatego wraz z pojawieniem się pierwszych wiosennych promieni słonecznych kupiłam krem matujący z SPF 50. Tak szybko jak krem kupiłam, zniknęły promienie słoneczne. Mam nadzieję, że jest wydajny, bo w niedalekiej przyszłości będę się broniła, więc i wizyt na uczelnię nie będzie (mieszkam w innym mieście). Za krem zapłaciłam 20zł, żel do twarzy dostałam gratis. 


W marcu zaprzyjaźniłam się z bieżnią na miejskim stadionie. Na przyjaźni do czasu zakupu odpowiedniego obuwia straciły moje stopy. W aptece natknęłam się na maskę do stóp, w oszałamiającej cenie 8zł. Nie mogłam się oprzeć!



 Przestałam używać chusteczek do demakijażu twarzy. Zamiast tego zmywam nimi podkład z palców, nie wysusza to moich i tak już suchych dłoni dodatkowo. 


Zmywacz Isana to mój ulubieniec, nie ma dla mnie lepszego i nie wiem, co musiałoby się stać, żebym kupiła inny. Oprócz świetnego zmywania lakierów lubię w nim jego zapach, a właściwie brak charakterystycznego zmywaczowego smrodu. 


Po wykończeniu pomadki Nivea postanowiłam wypróbować nowego dla mnie Carmexa. Nie miałam jeszcze żadnej wersji w sztyfcie. 


Cieszę się, że idzie mi oszczędzanie na berlińskie szaleństwo - od początku miesiąca kupiłam tylko jedną maseczkę w saszetce i Insta - dri. Zero lakieru, zero balsamu. Nic! A pokus dużo... :)

Pozdrawiam Was!




9 komentarzy:

  1. Ja z filtrami zaprzyjaźniłam się już w zeszłym roku - wtedy używałam bardzo fajnego kremu Pharmaceris, teraz też kupiłam Ziaję matującą, ciekawe jak się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa, jeszcze nie używałam. Koniecznie podziel się ze mną wrażeniami!

      Usuń
  2. :) mam nadzieję, że w takim razie plan oszczędzania wypali. Ten micel Garniera w tej cenie i pojemności jest na prawdę super. Bardzo sprawnie radzi sobie z tuszem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tuszem radzi sobie ok, ale jeszcze lepszy do demakijażu oczu jest dwufaza Garniera. Polecam:)

      Usuń
  3. Widziałam ten filtr z Ziai i zastanawiam się nad jego kupnem. Poproszę recenzję! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę wyprawy do Berlina :)
    Daj znać, jak te micele się spisały! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. micel L'Or <3

    tu Aśka of kors

    OdpowiedzUsuń