SPA essentials, czyli o tym, co warto ze sobą zabrać do SPA

Witajcie! U mnie już wiosna pełną parą! Wiosna kojarzy mi się z tym, co lubię najbardziej: z radością, miłym czasem spędzanym ze znajomymi, relaksem i aktywnym wypoczynkiem. Z okazji Dnia Kobiet w minioną sobotę szefostwo zaprosiło nas na jeden dzień do SPA. Wstyd się przyznać, ale pierwszy raz jechałam do SPA i nie bardzo wiedziałam, co ze sobą wziąć, ani czego się spodziewać. Pomyślałam więc, że pewnie po świecie błąka się więcej takich osób jak ja i na pewno taki mini poradnik by się im przydał. Cóż, mi parę dni temu też:)

Zapraszam!

weheartit.com




Zacznijmy od początku: nie było już miejsc na żaden zabieg, ani masaż, jechałyśmy więc by czerpać z dobroci SPA, na które nie trzeba było się zapisywać, czyli wszelkich saun, jacuzzi i tym podobnych przyjemności. Jeśli tak jak my - nie wybieracie się na żaden zabieg, warto zapytać, czy przysługują Wam ręczniki i szlafrok. Są to bardzo przydatne dodatki : szkoda na darmo zapełniać sobie torbę (jeśli Wam przysługują), ale szkoda też ich nie mieć (jeśli Wam nie przysługują) - pomijając już kwestię osuszania włosów i ciała, o wiele przyjemniej jest przechodzić z jacuzzi do sauny czy odwrotnie otulając się szlafrokiem, czy ręcznikiem. O klapkach nie muszę chyba nikomu wspominać?:)

Jeśli chodzi o kosmetyki... Jestem z tych, którzy lubią mieć wszystko. I dźwigają wszystko w torbie, w którą normalnie mogliby spakować się na tygodniowy wyjazd, a potem połowy rzeczy nawet z torby nie wyciągną. 

Co wypada wykonać przed wyjazdem do SPA? Dobra, myślcie co chcecie - myślałam, że to oczywiste oczywistości, ale widząc inne paniusie (nie z mojej ekipy), szczęka mi opadła. 

Peeling całego ciała. Naprawdę nikt nie chce oglądać jak martwa skóra nam się roluje pod wpływem wody i ciepła... serio. 


Depilacja tu i ówdzie. Albo wybierz strój, który zakryje to i owo, albo poświęć te 20 minut i zrób porządek z nogami i okolicami bikini. 


Pomaluj paznokcie u stóp. Choćbyś miała najpiękniejsze - pomaluj.  Powyższy zestaw zafundowałam sobie na paznokciach u dłoni i stóp. 

Co wzięłam, czego używałam, a co dźwigałam na darmo? Czego nie miałam, a przydałoby mi się?

Zaczniemy od kosmetyków oczywiście. 
To prawie cały zbiór rzeczy, które ze sobą miałam. Tak, wiem - za duży. 


Chusteczki do demakijażu - przydadzą się, jeśli musisz jechać do SPA w makijażu. Świetnie sprawdzą się też przy poprawkach na koniec, kiedy jakaś obca kobieta po raz trzeci szturchnie Cię, bo przecież "ona musi do lustra". Żel do twarzy - to moje zboczenie. Nie wyobrażam sobie, żebym po gdziekolwiek, gdzie zmywam/nakładam makijaż nie umyła twarzy przeznaczonym do tego żelem. Krem do twarzy - po kilkugodzinnym kontakcie z chlorem Twoja twarz będzie potrzebowała mega nawilżenia. 



Żel pod prysznic - nie brałam szamponu (tak właściwie, to nawet nie pamiętam dlaczego). Dla tych z Was, które mają zamiar brać i szampon, i  żel pod prysznic mała rada: wystarczy sam szampon, najlepiej w malutkim opakowaniu. Powstałą podczas mycia włosów pianą możecie umyć całe ciało. Podobnie z balsamem. Wybierzcie taki kosmetyk, który może posłużyć za balsam do ciała i nawilżający krem do twarzy, np. Cetaphil. Pamiętajcie, żeby był to naprawdę mocno nawilżający kosmetyk. Chlor wysuszy skórę na wiór!


Odnośnie wysuszania... niezbędna jest jakakolwiek odżywka do włosów. No, chyba, że wracacie prosto do domu i nie będziecie się nikomu pokazywać. My szłyśmy jeszcze na wspólny obiad, więc jako tako trzeba było wyglądać. I tu z pomocą przyszło serum od Garniera, które w wystarczającym stopniu ujarzmiło moje włosy. Szczotka to oczywiście must-have na takim wyjeździe. 


Jeśli wracacie do domu i nie planujecie wyjścia "gdzieś" zaraz po wodnym relaksie, to darujcie sobie makijaż. I tak pewnie nie będziecie miały na niego siły. My, jak już wspomniałam, wybierałyśmy się na obiad, nie bardzo wiedziałyśmy gdzie, więc makijaż był obowiązkowy. Wybrałam zestaw miniatur benefit, w którym miałam bazę pod makijaż, róż, bronzer, tusz do rzęs i niezłe cienie, które wcale nie potrzebowały bazy. Dołożyłam od siebie żel do brwi, puder i podkład. 


Nie zapominając o antyperspirancie, spakowałam też flakonik Twiglight woods. Nie wiedziałam jak bardzo oficjalny będzie obiad, chciałam więc zapach pasujący na różne okazje. 


Jak się ubrać? Wygodnie. Pomimo tego, że SPA bardzo relaksuje, będziecie mega wymęczone. Ja miałam to nieszczęście, że (powtórzę po raz setny), nie wiedziałam, jaki będzie charakter obiadu. Wybrałam więc sukienkę i żakiet, a co za tym idzie rajstopy i eleganckie botki. Był to najnieszczęśliwszy  z możliwych wyborów. Byłam tak zmęczona, że na myśl o wciąganiu rajstop chciałam ich w ogóle nie wyciągać z torby. I gdyby to nie był początek marca, to zdecydowanie pominęłabym ten krok. Wybierzcie wygodne, szybkie do ubrania spodnie i wygodną, luźną bluzkę. Ja mam ogromną ochotę na dresy następnym razem:) 

Z innych rzeczy przyda się Wam suszarka - nie wiadomo, ile na miejscu jest suszarek oraz ilu ludzi będzie chciało z nich w tym momencie skorzystać. My wybrałyśmy się w bardzo oblegany dzień, bo Dzień Kobiet i gdybym nie wzięła suszarki, to zdecydowanie przedłużyłoby to czas mojego przygotowywania się do opuszczenia SPA. 


Ufff! Gratuluję tym, którzy dobrnęli do końca. Mam nadzieję, że tych kilka rad przyda się tym z Was, które tak jak ja po raz pierwszy wybierają się do SPA. Jeśli macie własne spostrzeżenia - feel free to share it. 

Pozdrawiam Was!
Zrelaksowana i wypoczęta:)









4 komentarze:

  1. Bardzo przydatny post!
    Zapamiętam sobie twoje rady :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim SPA z prawdziwego zdarzenia nigdy nie byłam, ale parę razy byłam na masażu i nie wyobrażam sobie wytrzymać po nim jeszcze kolacji – z trudem dochodziłam z gabinetu do mieszkania, gdzie padałam bez przytomności na łóżko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nigdy nie byłam w spa , ale dobrze znać te informacje

    OdpowiedzUsuń