February Favourites and March resolutions


Witajcie już jak najbardziej wiosennie:)

Dziś zapraszam na lutowych ulubieńców, a także kilka (no okej, więcej niż kilka) słów prywaty.


Posiadam sporo cieni do powiek, ale w tygodniu jestem zbyt leniwa, żeby ich używać, a w weekendy wybieram ubiór "na dresa", włosy w kok i zero makijażu. W tym roku postanowiłam sobie, że jednak wyciągnę te cienie z szuflady i zacznę ich używać. Najczęściej sięgałam po paletkę Lovely Nude make up kit. Jakiś czas temu zadzwoniła do mnie siostra z pytaniem, czy nie chcę jakiegoś podkładu, bodajże Vichy, bo jej nie pasuje odcień. Dokonałam szybkiego rachunku sumienia i uwaga... tak, odmówiłam. JA odmówiłam darmowemu podkładowi Vichy. Okazało się, że mam tyle podkładów, że nie wiem, kiedy je zużyję. Przyjmowanie kolejnego, napoczętego, mogłoby skutkować tym, że on się po prostu przeterminuje czekając na swoją kolej. Chociaż mam nieziemską ochotę wypróbować nowy podkład Rimmela, czy Clinique. Ale to połączenie L'oreal i under 20 tak lubię, że zużywam je do końca. Maskarę Rocket Volume od Maybelline chciałam już wyrzucić, bo podeschła i wydawało mi się, że to już koniec. Ale użyłam słynnej żółtej maskary Lovely, która była moim ideałem i ... wróciłam do resztki Rocket. Pogrubienie - cudowne! Puder Vichy Dermablend to jeden z efektów mojego postanowienia - raz, a porządnie. Jeszcze się z nim oswajam, mam nadzieję, że będzie wart swojej ceny.


Krem pod oczy Rival de Loop uratował moją skórę pod oczami przed schodzeniem płatami. Nie lubię się z kremami pod oczy, ale jeszcze trochę i nie miałabym tam żadnej skóry, więc zaczęłam używać czegokolwiek. I fajne się to "cokolwiek" okazało. Peeling enzymatyczny Ziaja nuno polubiłam przez przypadek. Używa go moja mama, właściwie to użyła go może raz, czy dwa. Kończył się termin ważności, więc zaczęłam go używać i polubiłam. Moja buzia też darzy go sympatią. Serum Garnier Fructis Goodbye Damage używam z mamą. Jest mega wydajne, a włosy po nim są jak prosto od fryzjera. Krem matujący Siarkowa Moc krążył w moich myślach już długo, ale zawsze pojawiał się jakiś krem, którego "pragnęłam bardziej" :). No ale stało się - kupiłam i przepadłam. Uwielbiam swoją skórę po nim, lubię jego zapach. Żel peelingujący z absorbującym węglem od Garnier kupiłam jako peeling, do stosowania kilka razy w tygodniu. Jako codzienny żel dla mnie by się nie sprawdził, ale jako peeling kilka razy w tygodniu jest fajny. Nie wierzę w cudowne właściwości węgla w tym produkcie, ale jako zwykły zdzierak jest ok. Przekonałam się do Biodermy - świetnie usuwa makijaż, na pewno wpłynęła na poprawę stanu mojej cery. 

A teraz trochę paplaniny...

Luty nie był dla mnie łaskawym miesiącem. Równo miesiąc temu po raz pierwszy zostało zalane moje mieszkanie. Po kilku dniach zostało zalane po raz drugi i do tej pory poniekąd mieszkam na kartonach. Oprócz tego nawiedziło mnie milion innych nieszczęść w tym miesiącu, przez co w pracy nie szło mi najlepiej, a i po pracy nie miałam ochoty na nic, więc kładłam się do łóżka i bezcelowo buszowałam w internecie. Idzie wiosna, postanowiłam więc ożywić się trochę i przypomnieć sobie o różnych przyjemnościach, jakie mnie w życiu czekają. Dlatego też postawiłam przed sobą wyzwanie: w marcu opublikuję na blogu minimum 20 postów mojego autorstwa. Owszem - to dużo, ale mam o czym pisać. 
A dla tych z Was, które tak ja uwielbiają instagram, codziennie będę umieszczała jedno zdjęcie. Razem z Magdą zapraszam na nasze profile: @monikaniedz i @magdaniedz . Zapomniałabym - wyzwanie dla Magdy to 5 wpisów w marcu:)

Uf... zdążyłam przed północą. Trochę wstyd nie podołać już pierwszego dnia:)

Pozdrawiam Was!
Monika


10 komentarzy:

  1. Od jakiegoś czasu używam tuszu maybelline, bardzo się polubiliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię tusz Rocket i krem Siarkowa moc, a z paletką Lovely dopiero się oswajam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawi mnie puder najbardziej :) a siarkową moc miałam i do tej pory sprawdzał się najlepiej u mnie, ale niestety drugi raz już na niego nie trafiłam :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Musze w końcu wypróbować słynną biodermę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zakup 250ml. Przy takiej malutkiej buteleczce do kupienia za 10zł nie przekonałam się do Biodermy. Dopiero kiedy sięgnęłam po tę 250 ml zauważyłam jej zbawienny wpływ na moją cerę

      Usuń
  5. tak tak! piszcie, piszcie jak najwięcej! odkryłam Was ostatnio i już się martwiłam ciszą tą ostatnią, szczególnie do Ciebie Moniko jest mi "blisko", ja widzę, że my, przedszkolanki mamy zamiłowanie do dziecinnych motywów w życiu, ale za to jak nam jest czasem radośnie, prawda? ;) :)

    pozdrawiam!
    L.

    OdpowiedzUsuń