Fall empties part 1

Witajcie, dziś całkiem spore denko, w przygotowaniu już kolejne, nie tak obfite w zużycia jak to, ale:) Zalegam w domu z powodu L4, grzeję się w łóżku, także oczekujcie kilku nowych postów spod moich zmarzniętych palców. A tymczasem - enjoy!

Lakiery miss selene - nie mam pojęcia nad czym się blogosfera tak zachwyca. Dla mnie są za małe, odpryskują tego samego dnia... Jedyny ich plus, to cena. Lakier od H&M - był w 3 czy 4-paku. Bardzo ładny, jasno miętowy kolor, niestety krótko utrzymywał się na paznokciach. Pomimo tego zużyłam z przyjemnością. Sally Hansen Instra-Dri to ulubieniec, do którego powracam. Na zdjęciu widoczna moja trzecia albo czwarta buteleczka, oczywiście już używam kolejnej. To jak dla mnie najbardziej przystępny wysuszający top coat. Recenzja TUTAJ. Ok. 30zł w różnych drogeriach. Odżywcze serum do paznokci od Biovax kupiłam w aptece za grosze. Niestety nie robiło nic, oprócz pozostawiania uczucia lepkości. 



Ziaja Med kuracja antybakteryjna, krem redukujący trądzik - ani nie redukuje, ani nie nawilża, nie robi nic dobrego. Miałam wrażenie, że mnie zapychał. Shame on you, Ziaja! Balsam do stóp, bebeauty - całkiem fajny krem, jednak jak na moje potrzeby mało wydajny. Kosztuje grosze i pewnie będę do niego wracać. Maseczka do twarzy Nie-mam-pojęcia-jakiej-firmy, dorwałam ją w Biedronce i tylko tam ją widuję przy okazji tygodnia kosmetycznego, czy jakoś tak. Bardzo dobra w działaniu, choć bardzo nieprzyjemnie pachnąca. Gdyby ktoś widział taką stacjonarnie - koniecznie dajcie znać! Bioliq - balsam intensywnie odżywiający, używałam głównie do stóp, jak wszystkie tego typu próbki. Był ok. 


A-derma - balsam do ciała. Bardzo lubię próbki w tubkach. Te również zużyłam do stóp, więc o ich działaniu nie mogę się wypowiedzieć. Pasta cynkowa - niegdyś była moim niezbędnikiem. Zużyłam z musu, bo od dłuższego czasu wolę Sudomax. Krem Nivea w wersji mini - niestety wyrzucam, choć opakowanie ledwo napoczęte. Opakowanie zardzewiało, a co za tym idzie skaziło krem. Antyperspirant Garnier mineral intensive 72h - po zużyciu ok. 10 opakować moja skóra się przyzwyczaiła i niestety przestał działać. Przerzuciłam się na inny, ale mam nadzieję powrócić do niego.


Zmywacz do paznokci Cien - ok. 6zł, wygodne opakowanie z pompką, ale działanie co najmniej średnie. Za tę cenę wolę zmywacz Isana, zielony:). Bielenda, dwufazowy płyn do makijażu czarna oliwka - jak dla mnie bubel jakich mało. Rozmazywał makijaż, piekł w oczy. Nigdy więcej! Ziaja, kakaowa maska do włosów - lubię i namiętnie stosuję, nie tylko do włosów, także do depilacji. Sprawdza się super w obu zastosowaniach. 6,20zł w sklepie Ziaja dla Ciebie. 


BIC Pure 3 Lady -świetne maszynki, 8sztuk za ok. 13zł. Jedna sztuka starcza na kilka użyć, w zależności od obszaru, na jakim jej używamy. Dostępne także w opakowaniu 4 za 9zł. Mniejsze opakowania dostępne w Drogeriach Natura, a duże w Rossmanie. 


Woda perfumowana Adidas fruity rhytm - mój ulubieniec od czasów liceum. Trwały zapach, przystępna cena, można je dostać już za 14zł:) My secret puder transparentny - kiedyś ulubieniec, zachwycałam się nad nim bez końca. Zmienili szatę graficzną i jak twierdzi pani w Naturze tylko to, niestety mam inne odczucia. Puder jest jakby mniej zmielony, ciemniejszy i matuje dosłownie na chwilę. Miss sporty So Matte - puder w kamieniu, który noszę w torebce. Ten starczył mi na bardzo długo, kupiłam go rok temu za 6zł. Teraz kosztuje ok. 11 i ten sam ( z nazwy i numerka) odcień jest meeega ciemniejszy.  Kredka basic w kolorze granatowym służyła mi i mamie przez długi czas. Niestety nie można jej już dostać w Polsce. Under 20 fluid matujący - szaleją z opakowaniami, mimo wszystko pozostawiając produkt w środku taki sam. O świeżym zapachu, średnio kryjący, niedrogi. Essence studio nails, zmiękczający żel do usuwania skórek - średniak, nie kupię ponownie. 


Płatki kosmetyczne - te niebieskie całkiem fajne, ale nie mam pojęcia, gdzie je kupiłam, gdyby któraś z Was wiedziała proszę o znak:) Próbka szamponu - taka pojemność nie wystarczyła mi nawet na jedno użycie... mam dużo włosów, potrzebuję dużo szamponu. Dermedic matująca maseczka - będzie osobna recenzja. Magiczne skarpetki peelingujące Cosmabell - recenzja w przygotowaniu, a także jedna para przewidziana dla Was:)

Kto wytrwał do końca, temu należą się gratulacje:)

Pozdrawiam Was z łóżka, again...
Monika


10 komentarzy:

  1. Próbek szamponu też nie lubię, bo potrzeba ich zazwyczaj kilka by porządnie umyć włosy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ty mi zawsze robisz ochotę na Dry kwik, ale nie widziałam go u siebie stacjonarnie:(

      Usuń
  3. Spore denko zgromadziłaś! Gratuluję przede wszystkim zużycia lakierów. Dla mnie to nie lada osiągnięcie :-)
    Śliczna ta mięta od H&M!
    Szkoda że sporo produktów cię zawiodło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawiodło, owszem, ale mam Wam do pokazania taaakie perełkiiii!

      Usuń