kosmetyk - cudo od Clareny

Witajcie:) Jak pewnie większość z Was, zmagam się z humorami mojej cery. Raz jest ona w świetnej kondycji przez kilka dni, aby zaraz potem wszystkie niespodzianki zaatakowały ją z mega siłą. Często zmieniam pielęgnację twarzy. Chcę zobaczyć, które z produktów służą mojej cerze, a które powinnam omijać z daleka. 

Dziś chcę zaprezentować Wam krem marki Clarena.


Zanim przejdę do sedna, muszę Wam powiedzieć, jak bardzo byłam zaskoczona faktem otrzymania tego kremu. Jakoś w listopadzie w Warszawie odbyło się spotkanie blogerek, na które nie mogłam się udać ze względu na egzaminy na uczelni. Na spotkanie zgłosiła się Magda, by "reprezentować naszego bloga". Na blogerskiej kawie panie przedstawicielki firmy Clarena przygotowały upominek w formie kosmetyku, dopasowany do wymagań cery zgłoszonej na spotkanie blogerki. W tym celu przed spotkaniem przedstawicielki przejrzały zgłoszone blogi i cóż... na racjapielegnacja znalazły post o tym, jak bardzo jestem zła i smutna, bo nie mogę uczestniczyć w wydarzeniu i przekazały Magdzie upominek także dla mnie, który był podpisany moim imieniem i adresem bloga. Mówcie co chcecie, ale to było cholernie miłe!

W mojej paczce znalazł się krem z roślinnymi komórkami macierzystymi. 

Od producenta: "Innowacyjny krem zawierający 100% naturalnych , pozbawionych alergenów składników. Polecany dla cery skłonnej do podrażnień, alergii i atopii oraz po zabiegach dermokosmetycznych. Koncentrat komórek macierzystych stymuluje odnowę naskórka oraz syntezę kolagenu i elastyny w skórze właściwej. Antileukine 6 hamuje uwalnianie mediatorów stanu zapalnego, łagodzi istniejące i zapobiega powstawaniu nowych podrażnień. Naturalna betaina skwalen i wit. E wzmacniają barierę lipidową gwarantując optymalne nawilżenie, odżywienie oraz ochronę przed wolnymi rodnikami."

Skład: aqua, persea gratissima (avocado) oil, prunus amygdalus dulcis (sweet almond) oil, capric triglyceride, isopropyl palmitate, betaine, glycerin, polyglyceryl-3 dicitrate/stearate, laminaria ochroleuca extract, stearyl alcohol, glyceryl stearate, benzyl alcohol, dehydroacetic acid, vitis vinifera fruit meristem cell culture, sodium phytate, tocopherol (mixed), beta -sitosterol, squalene, xhantam gum


Krem mieści się w szklanej butelce, a ta znajduje się w kartoniku, na którym są wszystkie informacje: skład, stosowanie itp.


Sam krem znajduje się w szklanej buteleczce z pompką. Na poniższym zdjęciu  nie widać logo Clareny, bo się zmazało (jakim cudem - o tym później). Taka buteleczka jak i w ogóle opakowanie to dla mnie strzał w dziesiątkę!


W szklanej buteleczce mieści się... woreczek próżniowy (?), który umożliwia nam zużycie kremu do dosłownie ostatniej kropelki. Używałam tego kremu od około dwóch miesięcy, a ubytku nie zanotowałam. W związku z tym postanowiłam odkręcić buteleczkę, żeby zobaczyć ile kremu jeszcze zostało. Nie mogłam wyciągnąć pompki, męczyłam sie więc i męczyłam... i tak zdarłam to nieszczęsne logo. W każdym razie - pomysł z woreczkiem, to już nie strzał w dziesiątkę, a w setkę. 


Co do samego kremu i jego używania: stosowałam go rano, czasem też wieczorem. Choć nigdzie nie ma wyraźnie napisane, że to krem matujący - u mnie poniekąd taką rolę pełnił. Moja skóra była idealnie nawilżona, w związku z czym nie wydzielała tak dużo sebum. Poznikały wszystkie zaczerwienienia, podrażnienia, niespodzianki na twarzy pojawiały się tylko przez kilka dni w miesiącu, ale my kobiety wiemy, że tak musi być:). Krem nie zatykał porów, przez okres jego używania nie na twarzy nie powstał ani jeden zaskórnik, a ja otrzymywałam wiele komplementów odnośnie mojej cery. Oprócz tego bardzo dobrze współpracował z różnymi podkładami. Szybko się wchłaniał i nie rolował. 

Opakowanie 50 ml wystarczyło mi na 3 miesiące codziennego używania rano i sporadycznie wieczorem

Krem można kupić bezpośrednio u producenta: www.clarena.pl i z tego, co widzę jest aktualnie na promocji - 132zł za 50ml  (zamiast 142zł).  

Pomimo nienajniższej ceny krem na pewno jeszcze nie raz trafi na moją półkę. Oczywiście, Clarenie przyznaję: 



Znacie, lubicie produkty marki Clarena? 


Pozdrawiam Was,
Monika






10 komentarzy:

  1. Pragnę go! Ale cena powala..
    Niedobra Ty, musiałaś mnie skusić :< :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tej marki, ale lubię kosmetyki naturalne i po twojej recenzji chętnie bym się zapoznała bliżej z Clareną :-)
    Ciekawa jestem, na jak długo wystarczy takie opakowanie, jak wydajny jest ten krem...

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znam kosmetyków tej firmy, są dla mnie trochę za drogie... może kiedyś znajdę coś do skóry mieszanej w ich ofercie i się skusze :) daktycznie, bardzo miły gest ze strony organizatorek.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo miły:) Ja też nie znałam, ale teraz mam chrapkę na więcej!

      Usuń
  4. Chętnie bym go spróbowała

    OdpowiedzUsuń