Forever red

Witajcie w tę piękną niedzielę! Choć większość dnia spędziłam w łóżku z przeróźnej maści mieszankami olejów i odżywek na głowie, zaraz wybieram się z Mamą na spacer. Zanim jednak pójdę cieszyć się wiosenną pogodą, chciałabym przedstawić Wam cudowny zapach, jakim jakiś czas temu uraczyło mnie Bath & Body Works.


Oczarowało mnie już samo opakowanie. W tym ślicznym pudełeczku mieściła się maleńka buteleczka...


"W naszych laboratoriach z połączenia odważnej nuty luksusu, silnego dodatku elegancji, przetykanych wątkami zmysłowości i delikatnej słodyczy powstał Forever Red najbardziej ekskluzywny z naszych zapachów.
Forever Red jest kolekcją przełomową. Nie tylko dlatego, że bezsprzecznie jest to najbardziej wartościowy zapach Bath & Body Works, lecz również dlatego, iż jest to pierwsza kolekcja, w której jednym z produktów jest ekskluzywna woda perfumowana. Ten niepowtarzalny zapach tworzą zaskakujące nuty zapachowe pianek marshmallow i waniliowego rumu oraz – osobowość i zmysłowość kobiety, która dla całego projektu była inspiracją."



Przyznaję się ... zakochałam się w tym zapachu od pierwszego użycia. Wyczuwalna nuta maliny (której tak naprawdę tam nie ma, ale ja ewidentnie czuję malinę!) idealnie trafia w mój gust. Według mnie nie jest to zapach na codzień, raczej na wieczorne wyjście. Jest trochę ciężki, wyraźny. 
Nuty w nim zawarte: ognisty granat, rzadka francuska brzoskwinia, błyszczące jabłko, czerwonia piwonia, nocny nagietek, waniliowy rum, aksamitne marshmallow, drewno dębowe. Jak widzicie do maliny im daleko...:)
Oprócz tego, że zapach sam w sobie jest cudowny, słodki, to utrzymuje się naprawdę długo. Czy to na ciele, czy na ubraniach. Lubię czasem spryskać nim apaszkę, którą noszę prawie codziennie. Kiedy noszę na sobie Forever red zawsze, ale to zawsze ktoś pyta mnie, co to za zapach. Kiedy otrzymałam paczuszkę od B&BW do pracy, otworzyłam przy ciekawskich koleżankach (które serdecznie pozdrawiam!) dziewczyny nie mogły oprzeć się pokusie i po zapoznaniu się z zapachem, butelka wędrowała z rąk do rąk, wydając odgłos "psikania";) Kiedy któraś z nas przechadzała się korytarzem, ciągnął się za nią piękny zapach, wiosennego wyjścia wieczorową porą. 

Pomijając już kwestię zapachu - jestem pozytywnie zaskoczona próbką, jak to nazwała Pani  Dominika kontaktująca się ze mną w tej sprawie. Ach, gdybyśmy w perfumeriach dostawały takie "próbki"... :)

Powracając do samej nazwy - Forever Red - kojarzy mi się z albumem Taylor Swift "Red". I sam zapach pasuje mi również do Taylor, która jest tak samo kobieca, jak i szalona. 




Sklep Bath &Body Works to jeden z niewielu sklepów, w którym jestem skłonna zostawić większą gotówkę. Do tej pory używałam już kilku produktów, z różnych serii, ale wszystkie jednogłośnie podbiły moje serce: żele antybakteryjne do rąk, balsam, żel pod prysznic, dwie mgiełki zapachowe i nawet myjkę do ciała, a także ogromną zapachową świecę. Nie mogę się doczekać kolejnej wizyty w stolicy, na którą już odkładam pieniądze, by oczywiście zostawić je w świecie zapachów. No i nie wiem, czy nie skuszę się na pełnowymiarową wersję FR...:)

Po takiej opinii nie muszę chyba pisać, ile gwiazdek otrzymuje ode mnie cudeńko od B&BW:

Pozdrawiam Was niedzielnie:)
Monika


Dziękuję Pani Dominice i Bath & Body Works za udostępnienie produktu do testów, jednocześnie informuję, iż fakt ten nie wpływa na moją opinię. 







6 komentarzy:

  1. jeszcze do tego sklepu mnie nie zawiało, ale słyszałam już tyle dobrego o ich produktach, że chyba wyjdę od nich totalnie spłukana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Te produkty naprawdę super pachną:)

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam go i jak mi starczy do końca miesiąca to będzie moim "ulubieńcem miesiąca"

    OdpowiedzUsuń