parlewufrałse?

czyli mój pierwszy frencz;) Ale o tym zaraz - powiem tylko ciekawskim, że przeżyłam dzisiejszy dzień w przedszkolu, po powrocie do domu nie odczuwałam natychmiastowej potrzeby snu, w przeciwieństwie do poprzedniego roku. Powracając jednak do tematu...

Na rozpoczęcie roku (czyli właściwie cały dzień pod czujnym okiem rodziców) nie chciałam szaleć z paznokciami, dlatego postanowiłam zrobić sobie frencza. Tylko jest malutki problem - nie mam żadnych umiejętności plastycznych, same widziałyście jak zazwyczaj wyglądają pomalowane przeze mnie paznokcie. Jednak nieskromnie przyznam, że jestem zadowolona z końcowego efektu.
W roli głównej lakier do zdobień od Sensique i Bell - french manicure, numerek się starł.



Tradycyjnie już rysa na palcu wskazującym i zaciapane skórki... ale myślę, że już przywykłyście;)

Pozdrawiam Was serdecznie, oddalam się na chwilę relaksu przy herbacie, a wieczorem Was poodwiedzam!

Monika

6 komentarzy:

  1. W czasach gimnazjalnych namiętnie robiłam frencha, ale teraz wolę położyć jakiś mleczny lakier niż bawić się w białe końcówki :) Pomimo tego, iż u kogoś bardzo mi się podoba, to jednak u siebie wolę pomalowane całe paznokcie na jeden kolor :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też, ale jakoś zachciewajkę miałam:)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. też tak uważam:D spodziewałam się gorszego efektu końcowego;)

      Usuń
  3. dobry pomysł jak na pierwszy dzien pracy:) nawet ladnie ci to wyszło, ja jestem na etapie kompletnego nic nie wychodzenia okoła frencza:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ostatnio też zrobiłam french. Wyszło średnio. Na pewno polecam lakier sensique z tej serii do frencha, numer 133. :)

    OdpowiedzUsuń