Walentynki i wyczekiwany... Inglot:)

Witam Was wszystkie w ten walentynkowy wieczór. Mam nadzieję, że spędzacie go tak miło jak ja:)
Oto recenzja długo oczekiwanej recenzji cieni Inglota.


Jestem w posiadaniu paletki pięciu cieni, którą otrzymałam od mojej siostry. W trakcie prowadzenia bloga zaczęłam interesować się makijażem, ale kupowanie tanich cieni wydawało mi się zbędnym wydatkiem, a na zakup tych droższych, "lepszych" jakoś mój portfel się nie uśmiechał. I tak oto Magda sprezentowała mi paletkę cieni Inglot. Jak mi powiedziała na potrzeby tego wpisu, cienie na przecenie kosztowały 3zł/sztuka, pusta paletka 10zł. Paletkę Magda skompletowała sama.

Kolory w mojej paletce (nie znam ich numerków czy nazw, wybaczcie):


Zielony (matowy, z błyszczącymi drobinkami) 58
Niebieski (matowy z błyszczącymi drobinkami)70
Kremowy (perłowy)119
Brązowy (matowy, z błyszczącymi drobinkami)52
Czarny (matowy z błyszczącymi drobinkami) 62
Za numerki dziękujemy AGU klik


A tak się prezentują:

Perłowego nie widać, niestety. Na ręce widoczne jest lekkie maźnięcie. Cienie są bardzo dobrze napigmentowane, nie kruszą się, są odporne na tarcie. Mam tendencję do przecierania oczu, po dwóch takich przetarciach cienie są na swoim miejscu. Mam też bardzo tłustą powiekę - cienie się nie rolują, nie znikają z moich oczu. Maluję się nimi ok. 6.40 rano, wracam do domu ok. 16.10 i cienie są cały czas nienaruszone. Jedynie koło godziny 19-20 potrzebują lekkiej poprawki. 

Jak dla mnie są to cienie idealne. Prawie codziennie używam perłowego i brązowego cienia, resztę kolorów zostawiam na specjalne wyjścia;)

Bardzo żałuję, że zdjęcia nie oddają całego uroku tych cieni i prawdziwych kolorów. Powiem Wam tyle: ja sobie bardzo te cienie chwalę, a koleżanki z pracy jeszcze bardziej:)  Przy najbliższej okazji planuję zakup paletki Sleek oh so special, ale jeśli tylko dostanę gdzieś w promocji cienie Inglota, na pewno się skuszę.

Pozdrawiam walentykowo!
Monika

15 komentarzy:

  1. Jak wydam ostatnie pieniądze na cienie z Inglota to będzie Twoja wina Misiu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ups... czyli Marcinowi mam się na oczy nie pokazywać?:P

    OdpowiedzUsuń
  3. te cienie powinny miec numerki pod spodem :) wystarczy lekko uderzyc w paletkę od dołu i cienie wyskoczą :)

    a tak btw to bardzo lubie cienie Inglota, mam ich już około 30 i wciąż mi maało:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pukałam, pukałam i nie wyskoczyły, ale podważyłam i dało radę:D byłam pewna, że Magda je czymś przyklejała:P DZIĘKI!

      Usuń
  4. Chyba jutro muszę wejść do Inglota. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wejdź:) i powiedz mi potem ile kosztują cienie do paletek i puste paletki:D

      Usuń
    2. 10 zł okrągły wkład, 12zł kwadratowy, cen paletek nie pamiętam, wiem tylko, że na 20 cieni kosztuje 32zl :)

      Usuń
    3. dzięki, a jak różnica w gramaturze? który bardziej się opłaca?

      Usuń
  5. No i
    TY mnie tak tu podpuszczasz do kupna i znowu wydam wypłatę :D ALe dzięki Tobie wiem co Dobre moja najlepsiejsia:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak poczekasz na moją to wydamy ją razem:)

      Usuń
  6. troszku słabo widać na fociach :( używasz bazy? :P Kasia-udaje-speca

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie, nie używam bazy. Muszę nauczyć się robić swatche, bo właśnie kiepsko mi to idzie, a mam zamiar trochę cieni kupić:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię cienie Inglota.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdzie twoja siostra trafiła na takie cudeńka, tak tanio? Interesuje mnie zwłaszcza paletka.

    OdpowiedzUsuń