Maybelline One by one & L'oreal Volume Million Lashes

Cześć wszystkim:)
Z wielką chęcią usiadłam do pisania kolejnej notki. Po noszeniu paneli do mieszkania doceniam moją małą chwilę przyjemności:)
weheartit.com

 Dzisiaj chciałam się z Wami podzielić moim dość długoterminowym testowaniem dwóch tuszów do rzęs:
Maybelline One By One Volum' Express     L'oreal Volume Million Lashes

    


Moja opinia
Maybelline One By One Volum' Express dla mnie jest tuszem "do okiełznania". Na początku może wydawać się niezbyt gęsty, ale po kilku dniach używania konsystencja staje się dość gęsta. Jak widać na zdjęciu powyżej szczoteczka ma dużo włosków (szczoteczka elastomerowa) ma owalny kształt, w mojej ocenie przypominający kształt oka.  Ułatwia to aplikację tuszu, nawet tych przy wewnętrznym kąciku oka. 
Według producenta szczoteczka posiada aż 300 włókien, co mniej więcej oznacza, że na każdą rzęsę przypadają 3 włókna. I muszę przyznać, że tutaj tusz spełnia te warunki - rzęsy maluje się dość sprawnie, nie sklejają się, są idealnie rozdzielone, nawet po drugim nałożeniu. Pomalowane rzęsy są o wiele dłuższe, ale niekoniecznie pogrubione czy podkręcone (moje dodatkowo prostują się godzinę po użyciu zalotki, więc nie jestem wiarygodnym źródłem). Mam wrażenie, że po całym dniu noszenia tusz lekko "znika z oka" i wychodząc z pracy nie ma już takiego efektu jak rano. Plus za to, że nie obsypuje się w trakcie dnia i nie tworzy mi oka pandy. Zapomniałabym dodać, że w składzie tuszu są składniki z kwasów owocowych i prowitamina C, czyli tusz ma jeszcze właściwości pielęgnujące. Tusz łatwo się zmywa mleczkiem, nie ma potrzeby tarcia oka. I jeszcze kolor - nie nazwałabym go głęboką czernią. Mam wrażenie, że kolor przypomina bardziej ciemny grafit niż czerń, ale wiem, że większość tuszy ma ten problem. Nie jest to jednak bardzo widoczna wada w porównaniu do gamy kolorystycznej, którą mamy na rynku:) Moja ogólna ocena to 8/10


L'Oreal Volume Million Lashes według producenta tusz powinien precyzyjnie pokrywać rzęsy od nasady po końce, nadając im ekstremalną objętość i długość. Dzięki specjalnej szczoteczce milionizer rzęsy nie powinny się sklejać i być idealnie rozdzielone, oraz wydawać się gęstsze i dłuższe. Sprzyja temu niezwykle gęsta, elastomerowa szczoteczka, która daje efekt miliona rzęs. Wszystkie rzęsy są natychmiast rozdzielone, a ich objętość widocznie zwiększona. Dodatkowy precyzyjny dozownik pozostawia na szczoteczce optymalną ilość tuszu, bez nadmiaru i bez grudek.

Tusz zdecydowanie spełnia wszystkie obietnice producenta: naprawdę precyzyjnie pokrywa rzęsy od nasady aż po same końce, nadaje im objętość i długość. Tusz nie podkręca rzęs, ale producent nic nie obiecuje na ten temat. Bardzo podoba mi się szczoteczka, moim zdaniem jest lepsza niż w przypadku One By One, ale tylko wtedy, kiedy umiejętnie się nią posłużymy. Minusem dla niektórych mogą być zbyt długie włoski (porównajcie na zdjęciach), ponieważ bardzo łatwo można pomalować sobie powieki. Ale wystarczy pomóc sobie podnosząc powiekę palcem i unikniemy tego problemu. Dwie warstwy dają naprawdę dobry efekt, szczególnie dla moich cienkich i prostujących się rzęs, które ciężko poddają się maskarom. Szczególnie maskarę docenią posiadaczki dość cienkich rzęs, trzeba tylko uważać, żeby efekt nie był przerysowany. Zauważyłam, że tusz ten nie należy do typu kosmetyków "kupiłaś - używaj od razu", a wiem, że niektóre z nas lubią przechomikowac niektóre produkty (no dobra, szczególnie ja:)). Pod sam koniec przydatności tusz zaczyna się kruszyć i pozostawia efekt "pandy". Ale zauważyłam to po 3 miesiącach odstawienia tego tuszu, więc ma prawo:) Plusem jest jeszcze dla mnie dość luksusowy wygląd opakowania. Niektórym osobom może jeszcze nie odpowiadać zapach, chyba, że ja trafiłam na dość ciekawy przypadek tuszu. Tusz nie wiem, czy jest wart ceny 50 zł, ale wiem, że jak trafie na przecenę w okolicy 30 zł to skuszę się na pewno. 
Moja ocena to 7/10


Tusze są świetne pod warunkiem umiejętnej ich obsługi, więc na koniec przedstawiam oryginalne filmiki firm Maybelline i L'oreal dotyczące aplikowania produktów:)

7 komentarzy:

  1. mam straszną ochotę na tego one by one odkąd się pojawił, muszę go w koncu kupić

    OdpowiedzUsuń
  2. w Naturze jest za 25-30zł razem z płynem micelarnym:)

    OdpowiedzUsuń
  3. a teraz ma wyjść nowy one by one, satin black, czy coś takiego ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Volume Million lashes też jest dostępną w wersji super czerń. I dużo osób chwali ją sobie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Mam wrażenie, że po całym dniu noszenia tusz lekko znika z oka"
    U mnie bardzo znika... Kiedy wracam z uczelni i patrzę w lustro to go nie widzę :D
    Fajne jest to, że dobrze rozdziela. Ale zdecydowanie wolę "żółty" który jest chyba ciemniejszy, bardzie wyrazisty i ładnie pogrubia rzęsy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Why users still use to read news papers when in this technological globe
    the whole thing is existing on web?

    Feel free to surf to my web site ... click here

    OdpowiedzUsuń
  7. Camp H M Smith rosacea treatment

    Here is my blog - Burt Lake rosacea specialist

    OdpowiedzUsuń