Bielenda, krem do stóp Happy End - hit, czy kit?

Witam Was serdecznie. U mnie za oknem buro i ponuro, także zaplanowana przeze mnie wycieczka rowerowa odwołana. W związku z tym mam czas, by nadrobić troszkę zaległości w recenzjach.

Dziś - krem do stóp Happy End - Bielenda.
Zacznijmy od informacji z opakowania.

Problem: zmęczone nogi, zrogowaciały naskórek, nadmierne pocenie, pękająca skóra na piętach.

Rozwiązanie: Krem do stóp happy end, który zawiera substancje zmiękczające i pielęgnujące: prawoślaz, miętę, mocznik i alantoinę oraz Triclosan o własnościach antybakteryjnych i przeciwgrzybicznych.

Obietnice producenta:
krem bardzo szybko się wchłania, pozostawiając na skórze trwały odświeżający zapach. Preparat przynosi ochłodzenie i ulgę zmęczonym stopom, wygładza i zmiękcza naskórek, łagodzi otarcia i podrażnienia. Regularnie stosowany zmniejsza zrogowacenie skór stóp, likwiduje przykry zapach, zmniejsza skłonność do pękania skóry.

Pojemność: 125ml, tubka zamykana na zatrzask.




Moja opinia:
Zacznę od opakowania. Wizualnie - miłe. Tubka jest bardzo duża, ale jak się okazuje, jej zawartość jest niewielka - 125ml.
Sam krem ma bardzo lekką konsystencję, moim zdaniem aż zbyt lekką. Spływa. Jest biało - przezroczysty. Ma bardzo delikatny, prawie niewyczuwalny zapach. Niestety, bardzo, ale to bardzo kiepsko się wchłania. Mam bardzo problematyczne stopy, zrogowaciały naskórek. Ale... krem, to krem. Powinien się wchłaniać, a ja miałam wrażenie, że nie może przebić się przez moje zrogowacenia. Mało tego, miałam wrażenie, ze rano (krem nakładałam wieczorem) moje stopy są jeszcze bardziej wysuszone. Producent obiecywał "ochłodzenie i ulgę". Nic takiego nie zauważyłam. Cóż, idąc dalej za obietnicami producenta, ma likwidować przykry zapach - właściwie to moje stopy nigdy przykrego zapachu nie wydzielały, ale wydaje mi się, że jeśli by tak było, to krem to zadanie akurat by udźwignął. Niestety, rogowacenia nie zmniejszył.


Podsumowując:
+ ładne opakowanie
-zbyt duże opakowanie - w stosunku do zawartości
-konsystencja wodnista
-bardzo kiepskie wchłanianie się
-nie zmniejsza rogowacenia
-wysusza stopy

ALE! Firmy Bielenda nie skreślam. Mam w swojej kosmetyczce jeden niedawno odkryty produkt tej firmy, bez którego teraz nie wyobrażam sobie życia;)
A Wy macie swoich ulubieńców z Bielendy?

Pozdrawiam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz