SLIDER

Chemik na Youtube! Moje typy na dobre zakupy na Ekocudach:)

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Cały Internet i blogosfera w Polsce mówi prawie tylko o jednym - o Ekocudach, które odbędą się w najbliższy weekend w Warszawie. Na targach będzie mnóstwo firm i na pewno musisz przygotować się na tłumy! Wstęp jest darmowy, targi odbędą się w Domu Towarowym Braci Jabłońskich. 



Co kupić? 


 Jakiś czas temu opisałam Ci ogólnie firmy, które mnie zaciekawiły - wpis znajduje się tutaj. Tym razem skupiłam się na wypróbowanych przeze mnie produktach. Bo nie polecę Ci czegoś tylko na bazie składników - bo choć składniki mogą wyglądać genialnie to kosmetyk wcale nie musi być dopracowany. Dlatego zapraszam Cię na film, w którym przedstawiam swoje ulubione produkty, które warto spróbować. Ja im zaufałam, u mnie się sprawdziły i mam nadzieję, że sprawdzą się u Ciebie:) Linki do produktów znajdują się zaraz pod filmem! 



I koniecznie daj mi znać, czy może już masz jakieś swoje ukochane kosmetyki, które poleciłabyś/poleciłbyś innym:) 

Przesyłam Ci buziaki!

Suplementy - potrzeba czy wymysł?

czwartek, 22 marca 2018

Po co tyle bierzesz? Ile razy słyszałam to od męża:) I to prawda - liczba moich suplementów przekracza zalecane ilości:) Ale dlatego, że wiele suplementów jest po prostu pojedynczymi tabletkami:) Ale nie znalazłam jeszcze takiego suplementu, który by mi odpowiadał i w całości spełniał moje oczekiwania. Bo chyba takiego też nie ma na rynku. Każdy ma inne zapotrzebowanie i musi wiedzieć co i jak. U nie przygoda z suplementami zaczęła się od spotkania z trenerem personalnym, który nawypisywał mi wiele suplementów, ale ja w desperacji po diecie rzuciłam się na te suplementy, nie zastanawiając się nad tym. Razem z nimi na dietę białkowo-tłuszczową:):) Ale liczba suplementów zaczęła mnie samą przerażać i skończyło się, że przestałam je brać. Bo wiem, że warto brać. A dlaczego? Opowiem Wam o tym okiem chemika i konsumenta:) 

Brać czy nie brać - Magda poradź coś!?


Konia z rzędem temu, kto ma dobrze zbilansowaną dietę:) Serio. Gdybyś chciała pokryć w 100% zapotrzebowanie organizmu na substancje odżywcze z pożywienia to Twoja dieta powinna być idealna. Niestety często zapewne nie masz czasu ani głowy, by prowadzić w 100% zdrowy tryb życia.  Stosujemy teraz tyle diet - bez glutenu, wegańskie, mięsne, samurajskie, bez laktozy. Najczęściej w naszej diecie jest za dużo tłuszczów zwierzęcych (potrzeba suplementacji kwasów OMEGA-3), soli i cukru. Na dodatek żywność na skutek różnych procesów technologicznych, transportu i przechowywania coraz częściej jest pozbawiona wielu cennych składników:(. I naprawdę suplementy diety są naszymi sojusznikami. Ja akurat korzystam z aplikacji w telefonie, gdzie mam wykupiony pakiet dietetyczny. Ale jedyne co, to wiem ile dziennie zjadam białka, tłuszu i węglowodanów. Ale konkretnej analizy pierwiastkowej nie ma. Dlatego posiłkuję się suplementami "na zaś". Ale też staram się je dobierać. Dodatkowo jestem osobą aktywną fizycznie (może nie 7 dni w tygodniu, ale o formę dbam:):) 
Każda nawet najmniejsza aktywność fizyczna zwiększa zapotrzebowanie organizmu nie tylko na energię, ale również na witaminy i minerały, które tracimy m.in. podczas pocenia się. 

No dobra Magda, a pojedyncze czy preparaty multiwitaminowe?


Ze swojej strony polecam multiwitaminy, jeśli nie masz konkretnych problemów zdrowotnych. Pojedyncze suplementy (jak same pierwiastki typu selen) zalecane są, gdy wiesz, czego Ci brakuje;) Można się tego dowiedzieć, przeprowadzając m.in. analizę pierwiastkową włosa (przykładowy link). Kiedy masz dużo stresu to warto suplementować np. magnez, przed ciążą kwas foliowy itp. Często suplementacji pojedynczego preparatu wymaga dany etap życia, na którym jesteśmy. Najgorsze jest chyba to, że lekarz mało nam w tej kwestii pomoże. Dlatego zaufaj sobie, doczytaj, może skonsultuj się dietetykiem - poradzi Ci, co robić. Suplementacja to indywidualna sprawa. Ale preparaty multiwitaminowe rzadko zawierają bardzo duże dawki - trudno przedawkować. A często mieszanki są dobrane tak, aby wszystkie składniki się uzupełniały i były idealne dla osób stosujących "przeciętną i codzienną dietę":). 

Magda, ale suplementy to sama chemia!


Chemia jest wszędzie! Ale chodzi o to, żeby wybierać tę odpowiednią. Chemia miłości, sportu i te sprawy:) To mam na myśli:) Ale na poważnie. Największy mit, jaki spotkałam - cudowna "lewo-skrętna witamina C'. Masakra. i wiecie, ile jest okropnych i tanich suplementów, które nic nie wnoszą? Ludzie na tony kupują czysty kwas askorbinowy (witamina C), który nic nie wnosi, przelatuje przez nasze ciało i tyle. Dopiero, gdy wzbogacony jest innymi substancja, które ułatwiają jego wchłanianie do organizmu, jest pożyteczny. Dlatego wiele preparatów z witaminą C to po prostu chemiczne ściemy. Tu często właśnie chodzi o biodostępność danego suplementu. Niestety większość suplementów zawiera syntetyczne witaminy pozyskane w laboratorium - typowa masowa produkcja. 

Biodostępność warunkuje m.in. występowanie w produkcie innych substancji, które mogą utrudniać (lub ułatwiać) wchłanianie subtancji aktywnych, na przykład witamin. Musisz szukać suplementów, w których znajdują się przyswajalne formy witamin i minerałów. 

Dlatego jestem pod wrażeniem suplementów pewnej firmy, która odezwała się do mnie jakiś czas temu z propozycją współpracy. Podkreślę - to ja decyduję, czy na współpracę pójdę czy nie. Pierwsze co, to poprosiłam o przesłanie mi składów (większość z nich nie jest ogólnodostępna w przypadku innych firm). Ale firma CHEERS na swojej stronie internetowej ma wszystko wypisane czarno na białym  (dosłownie).  I przejrzałam wszystkie ich suplementy. Jeśli chodzi o biodostępność to akurat witamina C jest pozyskiwana aż z czterech różnych, naturalnych ekstraktów. Nie jest to czysty kwas askorbinowy pozbawiony wszelkich bioflawonoidów itp.

Często w suplementach większość kapsułki to wypełniacze, sama kapsułka jest też wykonana z żelatyny, przez co nie mogą ich stosować weganie oraz wegetarianie. W przypadku suplementów firmy Cheers otoczka nie zawiera żelatyny. Stwierdziłam, że wezmę pod lupę preparat, który wybrałam sama na podstawie składu HAIR FORMULA. Zdecydowałam się na niego, ponieważ zawiera dla mnie kluczowe składniki, o których zapewne nie wiesz:) Chodzi mi o 3 ważne pierwiastki, które do tej pory brałam osobno, a tu mam w jednej kapsułce:) No to jedziem z analizą!




Skład Hair Formula: Ekstrakt z ziela skrzypu polskiego (Equisetum arvense L.) [7% krzemionki]; metylosulfonylometan (MSM); lecytyna sojowa [20% kwasu fosfatydowego]; otoczka kapsułki – hydroksypropylometyloceluloza; ekstrakt z pędów bambusa (Bambusa vulgaris) [75% krzemionki]; ekstrakt z owoców palmy sabałowej (Serenoa repens) [25% kwasów tłuszczowych]; mąka ryżowa; cytrynian cynku; drożdże wzbogacone w selen (Saccharomyces cerevisiae); D-biotyna (biotyna).

EKSTRAKT ZE SKRZYPU POLNEGO - kto dba o włosy ten wie, że jest to od lat sprawdzony produkt na włosy:) Naturalny ekstrakt ze skrzypu polnego to prawdziwa skarbnica krzemu, wspomagającego produkcję kolagenu, niezbędnego dla tkanek występujących we włosach, skórze i paznokciach. Odgrywa istotną rolę w budowie kości, tkanki łącznej i chrząstek. Składnik naprawdę wielu suplementów o udowodnionym działaniu. Spytajcie się kogokolwiek odnośnie problemów z włosami - każdy poradzi "coś ze skrzypem polnym".

METYLOSULFONYLOMETAN - o to mi chodziło głównie. O siarce słyszałam od lekarzy, dietetyków, trenerów. Nie wiedziałam o co chodzi. Ale problemy ze stawami po odchudzaniu spowodowały, że musiałam się z nią zaprzyjaźnić. MSM, czyli metylosulfonylometan lub inaczej metylosiarczan metanu, jest organicznym związkiem siarki. Jest to suplement bardzo często polecany w przypadku problemów ze stawami (dla osób uprawiających sport, osób starszych - ja z babcią przybiłam sobie piątkę, gdy zaopatrzyłam ją w MSM), jak również w celu poprawy kondycji stanu włosów, skóry i paznokci. Kto stosuje MSM - ręka w górę. A kto nie - niech zacznie. To naprawdę inwestycja na przyszłość. Moje stawy są już doprowadzone do porządku. 

LECYTYNA SOJOWA - zawiera 20% kwasu fosfatydowego (PA). Składnik, o którym nie słyszałam, ale naczytałam się po zerknięciu na skład. Substancja ta jest pozyskiwana przez hydrolizę enzymatyczną (rozkład z pomocą enzymów) soi, posiada udowodnione działanie przyspieszające wzrost włosów poprzez wzmocnienie komórek nabłonkowych, wchodzących w skład macierzy włosa. Naprawdę jest wiele artykułów, które piszą, że jest to innnowacyjny nowy suplement itd. Nie widziałam go jeszcze w składach polskich firm. A tu jest w "gratisie". 

HYDROKSYPROPYLOMETYLOCELULOZA - tym razem jako otoczka, a nie główny składnik preparatu, stosowany często jako wypełniacz. Jest to półsyntetyczny polimerem uzyskiwanym w wyniku chemicznej modyfikacji celulozy pochodzenia naturalnego. 

EKSTRAKT Z PĘDÓW BAMBUSA - niesamowite źródło krzemu. I uprzedzę pytanie - nie ma czegoś takiego, jak „lepszy” i „gorszy” krzem. Pierwiastek ten występuje zarówno we wspomnianym skrzypie polnym, jak i w pędach bambusa i ma na Twój organizm – a zwłaszcza na stan włosów oraz paznokci – podobnie pozytywny wpływ. Z punktu widzenia chemicznego, zarówno ziele skrzypu jak i pędy bambusazawierają taki sam krzem. Zawartość krzemu jest w bambusie niezwykle wysoka, bo wynosi ponad 75 %. Pierwiastek ten nie tworzy się w organizmie samodzielnie, dostarczamy go z zewnątrz, w pożywieniu. Krzem z bambusa jest najlepiej przyswajalną spośród postaci krzemu występujących w naturze.

EKSTRAKT Z OWOCÓW PALMY SABAŁOWEJ - jest naturalnym źródłem fitosteroli i kwasów tłuszczowych, wzmacniających organizm. Jej owoce wspomagają naturalny proces wzrostu włosów i wspomagają utrzymanie ich w odpowiedniej kondycji. Ale ekstrakt ten mogą też stosować mężczyźni, bo ma niesamowite działanie na prostatę - zapobiega jej rozrostowi. Kojarzycie reklamy Prostamolu Uno? Ten składnik tam jest:) 

MĄKA RYŻOWA - dodatkowe źródło witamin z grupy B. Polecana szczególnie osobom na diecie bezglutenowej, serio, spróbujcie gofrów zrobionych na niej:) Pycha:)

CYTRYNIAN CYNKU - jedna z form cynku o największej biodostępności. Wersja cytrynianu była polecana mi przez farmaceutę. A wiecie, że farmaceutów darzy się dużym zaufaniem:) 

DROŻDŻE WZBOGACONE W SELEN - kolejny pierwiastek, na którym mi bardzo zależało, ponieważ tak jak w przypadku MSM słyszałam o nim od wielu osób. Jest podobno bardzo niedoceniony przez kobiety i wiele z nas ma niedobór selenu. To trochę odpowiedź na współczesne życie kobiet - selen chroni nas przed stresem oksydacyjnym - zaburzona równowaga między okropnymi wolnymi rodnikami a antyoksydantami w naszym organizmie. Wiemy nie od dziś, że stres jest wyniszczający, więc odpowiedzią na te czasy jest selen - świetnie chroni komórki przed stresem. 

D-BIOTYNA - Biotyna występuje w postaci różnych izomerów (odmian związku chemicznego), jednak jedynie D-biotyna jest formą aktywną biologicznie w organizmie człowieka. Jest łatwo dostępna w wielu produktach spożywczych, jednak przetwarzanie żywności, gotowanie, a także promieniowanie UV powodują jej częściowy lub całkowity rozkład. A jest ona niezbędna do prawidłowej przemiany materii, zwłaszcza w przemianie glukozy, której poziom we krwi stabilizuje. 

Ale się napisałam:) Ale ostatnio mam wenę. Mam nadzieję, że przekonałam Cię do przyjrzenia się suplementom. I powiem Ci szczerze - za te dobre suplementy trzeba niestety trochę zapłacić. Więc ze swojej strony namawiam do tych Multiwitaminowych, bo to obniży koszty. 

Zajrzyj na stronę witamin CHEERS - bo jest to polski produkt, produkowany w Polsce. 




Mam dla Ciebie jeszcze kod zniżkowy - jest bezterminowy i obowiązuje przy pierwszych zakupach:)

Kod: racjapielegnacja15


A tak dla porównania - tutaj przykładowy skład produktu na włosy za 12 zł - może i tanie, ale efektywne są te wszystkie dodatki i wypełniacze? Ja analizuję - Ty decydujesz. 


substancja wypełniająca: celuloza, glukonian cynku (cynk), D-biotyna (biotyna), substancje przeciwzbrylająca: sole magnezowe kwasów tłuszczowych (stearynian magnezu), chlorowodorek tiaminy (tiamina), cyjanokobalamina (witamina B12), substancja przeciwzbrylająca: dwutlenek krzemu, chlorowodorek pirydoksyny (witamina B6), selenian sodu (selen), substancja glazurująca: hydroksypropylometyloceluloza, substancja wypełniająca: polidekstroza, barwnik: dwutlenek tytanu, substancja glazurująca: glikol polietylenowy, substancja przeciwzbrylająca: talk


Z chęcią przeczytam, co mi napiszesz o swoim zdaniu na temat suplementów. Zawsze też coś doradzę #okiemchemika:)

Magda, czy to działa?


Byłam tak zapatrzona w skład i tak szczęśliwa, że w końcu coś wyszło, że całkowicie zapomniałam napisać o najważniejszym (znowu). Nie polecę Wam nigdy niczego co nie działa. Przynajmniej na mnie. Ale pamiętajcie, że każdy z nas jest inny. Każdy suplement może działać inaczej na każdego. Ale moje odczucia po ok. miesiącu stosowania:

  1. Tabletki są jednymi z najmniej śmierdzących, jakie z siarką miałam okazję testować:) Spróbujcie Hairvit czy jakoś tak:) Niemiłosiernie śmierdzą:) 
  2. Zaczęło pojawiać się więcej tzw. baby hair w okolicy, gdzie bałam się, że trochę łysieję:) Z jednej strony dobrze, ale z drugiej nie mogę ich ogarnąć:) I wyglądam jak mały lew znowu. 
  3. Mam baaardzo zły nawyk - często z paznokci zrywam hybrydę (no nawet chemik/blogerka urodowa może popełniać błędy:)) Ale pomimo tego moje paznokcie nie są w złym stanie - bez suplementacji były w tragicznym! Paznokcie są znacznie twardsze, mniej się rozdwajają. Widzę różnicę, bo przed miesiącem doprowadziłam swoje palce do tragicznego stanu - miałam naprawdę dużo stresu. Poobgryzane paznokcie, skórki do krwi. I zawsze paznokcie odrastały cienkie jak papier. Jakie było moje zdziwienie, gdy paznokcie zaczęły być twarde. I jeszcze jedna rzecz - wiecie, że hybryda słabo się ich trzyma? W sensie szybciej zaczęła odpadać. Ale to nie jest zły objaw - po prostu jej naturalne natłuszczenie się zwiększyło:) 
Wpis zaktualizuję jeszcze za jakiś czas. Ale pierwsze obserwacje są naprawdę zadowalające. 

Będzie EKO-cudnie:)

wtorek, 20 marca 2018

Ekotyki za mną, a teraz zbliżają się Ekocuda;) Jestem na nich od pierwszej edycji, raz prowadziłam tam wykład :)  Celebrytka jak nic (żarcik:)) Ekocuda bardzo lubię, ponieważ w ich trakcie jest wiele niesamowitych wykładów, na których pojawiają się także technolodzy kosmetyczni, ponieważ wykłady prowadzone są przez wielu doświadczonych specjalistów pracujących w branży kosmetycznej, m.in. Dr Kozieja, który jest moim wzorem do naśladowania odnośnie oceny bezpieczeństwa kosmetyków. 

for. Kamila Panasiuk


Targi odbędą się w dniach 21 i 22 kwietnia w Domu Towarowym Bracia Jabłkowscy. I musicie tam być:) Przed samymi Targami przedstawię Wam swoją listę zakupową z konkretnymi kosmetykami, na które mam chęć. Dzisiaj mam dla Was zadanie - przejrzyjcie listę proponowanych przeze mnie wystawców - wybrałam dla Was tych, na których kosmetyki mam ochotę się przyczaić:) Zróbcie swoje listy lub wrzućcie w komentarzu produkty, które Waszym zdaniem mogą być ciekawe:) Osoba polecająca dostanie ode mnie prezent niespodziankę - te produkty, które kupię z Waszego polecenia wylądują na blogu w analizie;) 

Wiosenna edycja to największe dotychczasowe przedsięwzięcie. Na przestrzeni ponad 3 pięter Domu Towarowego Bracia Jabłkowscy, szeroką gamę produktów zaprezentuje ponad 140 wystawców, zarówno polskich i zagranicznych producentów naturalnych kosmetyków. Warto dodać, że Ekocuda to także przestrzeń dla warsztatów, wykładów, spotkań z ideami, które za tymi markami się kryją.

Informacje organizacyjne



Wejście na targi jest bezpłatne :)

Godz. 11.00-19.00 – sobota
Godz. 11.00 – 18.00 - niedziela

Ekocuda to niepowtarzalna okazja do poznania nowych i wyjątkowych marek, tworzących swoje produkty dzięki inspiracjom czerpanym z natury, z wykorzystaniem naturalnych składników. Jednak nie wszyscy robią takie produkty, jakie lubię, o czym niestety przekonałam się na Ekotykach. Ale na Ekocudach mam lepsze rozeznanie marek i większe do nich zaufanie;) Na większości stoisk można płacić kartą, ale na wszelki wypadek weź ze sobą gotówkę. 

Oprócz tego, jak zawsze w trakcie targów możesz liczyć na dodatkowe atrakcje (trudno się na nie dostać, ale nie będzie źle - próbuj), takie jak warsztaty makijażu wykonywanego mineralnymi kosmetykami i jeszcze więcej wykładów poświęconych tematyce zdrowia i pielęgnacji naturalnej. targi są genialnie promowane w Internecie - na Facebooku i Instagramie. Znajdziesz tam opisy wszystkich wystawców i informacje o najważniejszych produktach. 

Moja rada - nie jedź samochodem:) Jest bardzo trudno o miejsce parkingowe. Mój rekord - godzina szukania. Ale lokalizacja Targów jest bardzo dobra - Dom Braci Jabłońskich znajduje się w samym centrum, niedaleko Warszawy Centralnej i wszelkiej komunikacji miejskiej (chyba, że tak jak ja jesteś z Piastowa i zamknęli Ci dojazd pociągiem na 1,5 roku:):):)

Moje propozycje firm


SVOJE

Rzemieślnicze kosmetyki, typowe hand-made-technology:) Ale ich opakowania są piękne, a kilka produktów mnie kusi:) Ale o tym w najbliższym poście:)


Tradycyjne mydło

Ich mydło w piance właśnie się testuje:) Z tego, co pamiętam z Ekotyków u nich nie można płacić kartą, ale na mydło w piance warto zerknąć:) 



Derma

Tym produktom niech przyjrzą się fanki eko-życia oraz przyszłe mamy, ponieważ Derma ma bardzo fajne produkty do pielęgnacji dzieci:) 



Kosmetyki DLA

Innowacyjny duet! Dziewczyny jako pierwsze w Polsce zastąpiły wodę w kosmetykach naparami ziół. Byłam kiedyś na wykładzie, na którym opowiadały o produktach firmy. Pełne pomysłów i pasji panie technolog;) Teraz jeszcze zmieniły wygląd swoich opakowań, w którym się zakochałam. Kosmetyki są opisane w nieszablonowy sposób. Jeszcze tylko przetestuję je na swoim ciele i będę miała pełny obraz;) 



Elixir by nature

Kosmetyki nie są tanie, ale podobnie jak Alkemie, są bardzo dobrze skomponowane i jeszcze nigdy nie spotkałam takich receptur, gdzie każdy, ale to każdy składnik byłby dobrany pod konkretny problem skórny. Naprawdę zerknij na produkty tej marki. 



Charlotte BabyBIO

Dla mnie całkowita nowość, ale z chęcią się temu przyjrzę. Pod kątem pielęgnacji moje chrześniaka;)  Tym bardziej, że jestem ciekawa, jak naprawdę powinna wyglądać pielęgnacja dziecka i czy natura jest naprawdę taka pożądana. Zobaczymy:) Ale te produkty wyglądają na przesłodkie:) Składzie produktu - szykuj się - nadchodzę!



John Master Organic

Dla mnie kosmetyki ekskluzywne ze względu na składniki, ale jeszcze jedna rzecz - jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa organicznej bazy pod makijaż, na którą czaję się od bardzo długiego czasu. Nawet nie wiecie, jak bardzo chciałabym ją przetestować i przeanalizować:) 



LovingECO

Firma, której zaczęłam przyglądać się od niedawna:) I powiem Wam jedno - podobnie jak w przypadku Alkemie, jest zgodna z moimi zasadami formułowania kosmetyków. A poza tym to naprawdę produkty tworzone przez specjalistów i technologów z wieloletnim doświadczeniem. Wiem, bo miałam okazję ich spotkać jakiś czas temu:) Niesamowicie oddani swojej pracy, produkują kosmetyki dla wielu firm, ale wyszli też z własną marką. Ich masło do ciała jest genialne. I nie jest to masło, które jest po prostu stopionymi w jedno masłami, to jest niesamowicie dopracowana emulsja, nowoczesne składniki. Naprawdę - przyjrzyj się ich produktom. 



Alkiemie

Po ostatnim wpisie nie musze chyba więcej pisać. Ja tam będę. Można u nich płacić kartą. Mężu - kochaj mnie jeszcze - odrobię w polu:) Lub w kuchni:)



Przejrzyj proszę wskazane firmy lub poleć mi coś, czego nie udało mi się wyłapać w trakcie pisania;) Czekam na Twój komentarz, a dla aktywnych - niespodzianki!

Twoja zwariowana chemiczka:):)

Okiem chemika - Alkemie Wake up Shot, czyli moje ulubione serum z witaminą C

poniedziałek, 19 marca 2018

Naprawdę mało kosmetyków potrafi mnie zaskoczyć, ale firma Alkemie stworzyła niesamowite produkty kosmetyczne. Serum z witaminą C tak mnie zachwyciło, że postanowiłam przeanalizować dla Was serum i namówić Was do zerknięcia na kosmetyki tej firmy podczas najbliższych Targów Ekocuda!



Formuła naturalna, genialnie dopracowana. W tej chwili mój ulubiony naturalny kosmetyk do twarzy. Jest drogi, ale ma też w sobie drogie komponenty. Do tego naprawdę piękne opakowanie - nawet kartonik robi wrażenie:) Cała koncepcja jest dla mnie genialna. Wejdźcie na stronę internetową firmy i zerknijcie na ich produkty. 

To jest ten typ produktu, na który żałuję, że nie wpadłam sama;) 

Produkt jest bardzo lekki, uwielbiam nakładać go pod krem, typowo jak serum. Chociaż wydaje mi się, że może się sprawdzić jako lekka baza pod makijaż bez nakładania dodatkowego kremu.
Efekty? Na pewno lekko rozjaśnia przebarwienia - mam jedno dość duże przebarwienie, na które nie ma mocnych. I nie obejdzie się bez pomocy kosmetologa. Jednak zauważyłam, że przebarwienie lekko przybladło. Dodatkowo mam wrażenie, że moja skóra jest wypoczęta, rano wydaje się pełna życia nawet po przespaniu tylko 5 godzin. Bardzo dobrze współgra z moją pielęgnacją.

Moim zdaniem nie jest to serum, które stosuje się dla zasady, że trzeba coś stosować. Naprawdę jest to produkt, który działa, ale nie spodziewajcie się efektu już zaraz teraz. Ja stosuję serum od kilku miesięcy, ale też nie nakładam go codziennie;)
To jest mój ratunek dla skóry, gdy wiem, że będzie ciężki dzień i potrzebna jest dawka dodatkowej energii. 
Ale przechodzimy do analizy - wiem, że długa, ale chcę Wam opisać wszystkie walory składu tego produktu. 

Skład INCI: Aqua, Isoamyl Cocoate, Ascorbyl Glucoside, Glycerin, L-Arginine, Cetyl Alcohol, C10-18 Triglycerides, Camellia Japonica Seed Oil, Polyglyceryl-6 Distearate, Jojoba Esters, Microcrystalline Cellulose, Cellulose Gum, Benzyl Alcohol, Polyglyceryl- 3 Beeswax, Bixa Orellana Seed Oil, Terminalia Ferdinandiana (Kakadu Plum) Fruit Extract, Malpighia Glabra (Acerola) Fruit Extract, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Xanthan Gum, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Dehydroacetic Acid, Parfum, Citral, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool.


Aqua - podstawowy surowiec w produkcji emulsji woda/olej. Nie ma kremu bez wody:) Jak jeszcze jedna blogerka napisze o kremie bez wody to zaspamuję:) 


Isoamyl Cocoate - bardzo lekki emolient (substancja natłuszczająca), który jest pochodzenia naturalnego. Nie jest tłusty, bardzo łatwo się wchłania. Nadaje delikatne, niezbyt oleiste odczucie w emulsjach kosmetycznych. Dlatego to serum tak genialnie czuje się na skórze. Substancja dodatkowo jest certyfikowana i może być stosowana w produktach organicznych. 

Ascorbyl Glucoside - przerobiona cząsteczka kwasu L-askorbinowego (potocznie nazywanego witaminą C). Wersja ta jest bardzo stabilna - czysta witamina C jest bardzo wrażliwa na światło, temperaturę itp. Najważniejsze jest jednak to, że zachowuje biologiczną i efektywność kwasu l-askorbinowego. Aktywuje się w momencie aplikacji na skórę i kontaktu ze znajdującym się na niej enzymem – glukozydazą. Uwalniana stopniowo, przez długi czas pozostaje aktywna. Stymuluje proces wytwarzania kolagenu i rozjaśnia przebarwienia. Jest dość wysoko w składzie, więc zakładam, że w preparacie jest stosowana maksymalna potwierdzona przez badania ilość substancji - 2%. 

Glycerin - niezawodna substancja nawilżająca.

L-Arginine - aminokwas, który naturalnie występuje w skórze. Wykazuje bardzo silne działanie naprawcze i gojące skórę. Bardzo dobra substancja nawilżająca - zwiększa poziom mocznika w skórze, a tym samym nawilżenie naskórka.

Cetyl Alcohol - alkohol cetylowy. I proszę tutaj nie panikować - to nie alkohol, którego tak nie lubisz w produktach. Cetyl Alcohol to jeden ze składników emulgatora (ułatwia powstawanie emulsji), bardzo nowoczesnego, który zastosowano w tym produkcie, ale nie będę zdradzała, o jaki emulgator chodzi - niech to zostanie know-how firmy;) Ale naturalny, bardzo nowoczesny, bezpieczny dla skóry, bez wszystkich rzeczy, których nie lubicie;) PEGi itp:) 

C10-18 Triglycerides - nazwa straszna może, ale jest bezpieczny emolient, naturalnego pochodzenia, który daje niesamowitą rozprowadzalność produktu na skórze - naprawdę mała krople serum wystarczy na całą twarz. Idealny dla cery tłustej, wrażliwej, certyfikowany surowiec. Im bardziej analizuję ten produkt, tym bardziej go lubię i utwierdzam się, że jest wart swojej ceny. Surowiec ten ma temperaturę topnienia bliską temperaturze naszego ciała. Gdy nałożysz go na skórę, będziesz miała wrażenie, że wtapia się w nią;) Ja uwielbiam nakładać go na twarz:) 

Camellia Japonica Seed Oil - olej Tsubaki. Bardzo stabilny w formulacjach olej, ale jego największą zaletą jest baaardzo wysoka zawartość antyoksydantów. Według najnowszych badań wpływa on na produkcję prokolagenu typ I oraz hamuje enzym MMP-1, który powoduje rozkład kolagenu w skórze. Dzięki temu jest olejem o działaniu przeciwzmarszczkowym, który zwiększa elastyczność i jędrność skóry oraz redukuje zmarszczki. Dodatkowo ma właściwości niwelujące blizny:) 

Polyglyceryl-6 Distearate - może nie brzmi naturalnie, ale jest to naturalny emulgator, który stabilizuje i ułatwia tworzenie się kremu - w tej sytuacji mamy tu emulsję, bardzo płynną, ale emulgator jest tu jak najbardziej potrzebny:) I powtarzam - naturalny:) Do tego ma certyfikat COSMOS (kiedyś Ecocert).

Jojoba Esters - estry pozyskiwane z oleju jojoby. Uniwersalny surowiec, stosowany bardzo często w wielu formulacjach. Czasami jako np. składnik twardych peelingujących kuleczek, czasami jako składnik emulgatora, a czasami jako emolient - tutaj niestety wszystko zależy od dokładnej specyfiki surowca, a to często jest know-how producenta. Ale bardzo ciekawy i naturalny surowiec;) 

Microcrystalline Cellulose, Cellulose Gum - te składniki opiszę razem, bo najczęściej jest to naturalny zagęstnik, który uzupełnia gumę ksantanową. Sama guma ksantanowa jest marna w kosmetykach naturalnych tylko z jednego względu - kremy robione tylko na gumie ksantanowej mają  tendencje do lekkiego lepienia się na skórze. Ten zagęstnik jest lepszą wersją gumy ksantanowej:) 

Benzyl Alcohol - składnik kompozycji zapachowej, ale też konserwant dopuszczony do stosowania w kosmetykach naturalnych i organicznych. Konserwant jest baaardzo potrzebny! Szczególnie, gdy w kosmetyku jest woda!  Uniemożliwia rozwój mikroorganizmów w produkcie, co może nastąpić podczas jego codziennego stosowania, np. nabierając krem palcem prosto z pojemnika:) Chociaż tutaj mamy piękne opakowanie typu airless - czyli zarówno ingerencja naszych palców, jak i powietrza jest prawie wyeliminowana - takie rozwiązanie lubię;) I często stosuję w projektowanych przeze mnie kosmetykach:)

Polyglyceryl- 3 Beeswax - tym razem emulgator pozyskiwany z wosku pszczelego. Bezpieczny naturalny, ale oczywiście weganie mogą się zdenerwować:)

Bixa Orellana Seed Oil - olej Annato - jedno z najbogatszych naturalnych źródeł delta- i gamma-tokotrienoli, komponentów zaliczanych do związków o aktywności takiej samej jak witamina E. Związki w oleju mają znacznie silniejsze działanie antyoksyadcyjne, niż mieszanina powszechnie wykorzystywanych tokoferoli :) W sensie witaminy E:) Oleju wystarczy baaaardzo malutko, bo jest niesamowicie pomarańczowy i barwi skórę;) Zabawy z nim jest dużo:) 

Terminalia Ferdinandiana (Kakadu Plum) Fruit Extract - ekstrakt ze śliwki kakadu. Patrząc na inne składniki, jest go bardzo mało, ale jest to dość drogi składnik aktywny. Owoc śliwy Kakadu ma najwyższe znane stężenie witaminy C w owocu. Wiadomo, że ma dziesięć razy więcej witaminy C niż inne owoce, dzięki czemu jest doskonałym antyoksydantem do kosmetyków. Ponieważ śliwki kakadu zawierają dużą ilość witaminy C, są one powszechnie stosowane w wielu produktach do pielęgnacji skóry.

Malpighia Glabra (Acerola) Fruit Extract - ekstrakt z aceroli. Acerola, zwana również wiśnią z Barbados, jest kolejną rekordzistką pod względem zawartości witaminy C. Jeden owoc aceroli ważący 4,5 g ma tyle witaminy C co kilogram cytryn! Jedna mała szklanka (180 ml) soku z aceroli może zawierać tyle witaminy C co 14 litrów soku pomarańczowego:):) Naprawdę jedne z lepszych składników kosmetyków, które efektywnie działają na skórę:) Jeden też z ekstraktów, które bardzo lubię:) Poza tym w owocach występuje znaczna ilość prowitaminy A oraz tiamina (witamina B1), ryboflawina (witamina B2), niacyna (Witamina PP), wapń, fosfor i żelazo, magnez, potas, sód, cynk, miedź i selen.

Tocopherol - witamina E:) Kosmetyk bez witaminy E w składzie. 

Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil - olej słonecznikowy, ale tutaj nie pełni za bardzo roli substancji aktywnej, jest często składnikiem występującym z witaminą E jako antyutleniaczem w kosmetykach (Tocopherolem). 

Xanthan Gum - guma ksantanowa, naturalny zagęstnik, który znajduje się najczęściej w kosmetykach naturalnych. 

Tetrasodium Glutamate Diacetate - naturalny zastępnik EDTA, czyli substancji, która wiąże jakiekolwiek zawartości metali ciężkich jako zanieczyszczeń. Pamiętaj, że bardzo trudno jest uzyskać czysty i naturalny produkt, nawet ECO i organiczny. Nawet woda może zawierać śladowe ilości metali ciężkich. Dlatego w tańszych kosmetykach stosuje się Disodiuk EDTA, a w droższych droższy zamiennik, czyli Tetrasodium Glutamate Diacetate. 

Dehydroacetic Acid - kolejny konserwant - właściwości podobne do Benzyl Alcohol. Jeden z najczęściej występujących w kosmetykach ECO, naturalnych i organicznych.

Parfum - kompozycja zapachowa - tutaj elegancka, niesamowita. Takie lubię, 

Citral, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool - alergeny, które muszą być wypisane w produkcie takim jak serum. Alergeny muszą być wypisane przy stężeniu od 0.001%, ale jest ich naprawdę mało.  W tym przypadku pochodzą zapewne z kompozycji zapachowej. Ale nie stanowią zagrożenia. W wielu naturalnych kosmetykach je znajdziecie, więc nie bójcie żaby:) 

Z czystym sercem polecam Wam ten produkt. Uwielbiam prezentację marki, ich stronę internetową, podejście do klienta na targach i mam wrażenie, że ich produkty nie zostały docenione jeszcze tak jak powinny. A naprawdę są genialne:) I powiem Wam szczerze - że jestem w stanie zapłacić za nie tyle, ile kosztują. I czekam na więcej!

Napiszcie, czy znacie może firmę Alkemie:) I czy może chcecie więcej analiz ich produktów - ale wtedy poproszę zrzutę, bo mąż się rozwiedzie:):):):)

Dajcie znać w komentarzu!! Miło Was poczytać, nawet jeśli to nie jest na temat kosmetyków;):):)

Flat lay kosmetyczne, czyli jak zrobić piękne zdjęcie na Instagrama

niedziela, 11 marca 2018

Moje postanowienie na ten rok - zgłębić i ćwiczyć fotografię na bloga, m.in. fotografię typu flat lay. Dzięki uprzejmości influencermeets.pl uczestniczyłam w krótkim warsztatach fotografii flat lay. A nie chcę zostawiać podstaw wiedzy dla siebie, więc przedstawię Ci swoje wrażenia i wszystko, co udało mi się zapamiętać. Nie jestem specjalistą od fotografii, więc nie wytłumaczę Ci podstaw - bo nie jestem na tyle odważna, aby udawać, że jestem specem:) Ale wstawię Ci wszystkie linki, z których korzystam od dawna - ciekawe strony o fotografii, inspirujące dla mnie miejsca w sieci. Zapraszam!



Warsztaty prowadziła Ania Gołębiewska - jej prace możecie zobaczyć na stronie magicznechwile.pl oraz na jej profilu instagram:



Czym jest to dziwne flat lay?


Zdjęcia flat lay to nic innego jak zdjęcia robione "z lotu ptaka". Obiektyw jest ustawiony tuż nad daną  powierzchnią, którą fotografujesz - nie możesz eksperymentować z kątem. Flat to flat:) "Lay" to część mówią o tym, że rzeczy tam po prostu leżą. No może czasami wkradnie się jakiś kot:) Ale to już inna sprawa. Najczęściej fotografie flat lay są robione przedmiotom, kosmetykom, kotom:) Oprócz typowo kosmetycznych często spotykane są też ujęcia kulinarne. Ale serio - tutaj "Sky is the limit":) 


6 głównych zasad robienia zdjęć flat lay


1. Wyczyść obiektyw - niby logiczne, a mało osób to robi;) Zdjęcia robi się głównie telefonem, bo jest szybciej i łatwiej, ale mało osób myśli o tym, że obiektyw jest zabrudzony, ponieważ telefon nosimy ze sobą wszędzie:)
2. Nie fotografuj z błyskiem - piękne zdjęcie flat lay nigdy nie wyjdzie z błyskiem - zmienia kolory, prześwietla, nie jest estetyczne.
3. Fotografuj przy naturalnym świetle - wbrew pozorom nie potrzebujesz sztucznych lamp, pełnego wyposażenia - jest wiele aplikacji, które pomogą Ci rozjaśnić zdjęcie.
4. Zbliż się do obiektu - to był mój nawiększy błąd - używałam zawsze przybliżenia (opcji zoom) zamiast zbliżyć się do obiektu. Używanie opcji zoom zawsze wpływa negatywnie na jakość zdjęcia.
5. Zadbaj o stabilne zdjęcie - tu chyba nie trzeba nic komentować:)
6. Trzymaj aparat tuż nad fotografowanym miejscem - niby logiczne, ale to był jeden z najczęstszych błędów, które robiliśmy na warsztatach. Często zdjęcia były robione pod kątem i nie wychodziło nam nasze "flat lay":)

Kilka wskazówek dla początkujących fotografów flat lay

1. Obsadź rolę głównego bohatera – wybierz przedmiot, który będzie tym najważniejszym w całej kompozycji - w wielu przypadkach jest to sławna kawa, która występuje na większości instagramowych zdjęć. 



2. Przygotuj dodatki, które wzbogacą kadr i pomogą opowiedzieć jakąś historię. Ostatnio panuje moda na specjalne kartki "flat lay cards", które pięknie uzupełniają kadry:) Niektóre z nich możesz kupić, jak np. w sklepie lemonducky.pl lub pobrać i wydrukować z niektórych stron.



Karty flatlay z bloga Alabasterfox - znajdziesz w poszczególnych postach po kliknięciu w <LINK>.
Darmowe karty z bloga Made by Gigi
Karty z bloga wildrocks.pl
Piękne karteczki z bloga pasjekaroliny.pl

3. Trzymaj się jakości - najważniejsze zdanie, którym często się posługuję w swoim życiu usłyszałam od mojej dawnej szefowej: "Ludzie lubią rzeczy ładne". I taką regułą powinnaś/powinieneś się kierować. Przyznaj, że często obserwujesz profile z pięknymi zdjęciami, a nie wrzucanym "od czapy". I nie jest tu ważny sprzęt - piękne zdjęcia zrobisz zarówno telefonem,  jak i lustrzanką. Jeżeli zaproponujesz dużo gorszą jakość, jak zachęcisz ludzi, aby z Tobą zostali? Zwłaszcza, że w dobie jaką mamy, bardzo łatwo przejść z profilu na profil albo odkliknąć "follow". Absolutnie nie chodzi mi o to, abyś teraz zmieniał/zmieniała cały swój Instagram i dobierała tematykę pod swoich odbiorców. Chodzi o jakość tych zdjęć.

4. Minimalizm to podstawa, szczególnie na początku. Zanim dojdziesz do wprawy ogarniania bałaganu na początek staraj się ograniczyć liczbę przedmiotów. 

5. Znajdź naturalne światło, które jest idealne do zdjęć: ustaw kompozycję blisko okna, na balkonie lub tarasie – w miarę możliwości fotografuj w dzień. 

6. Wybierz odpowiednie tło: może to być wszystko, na co wpadniesz i dobrze będzie współgrało z Twoją kompozycją - najlepiej na warsztatach sprawdzały nam się kolorowe brystole, firanki, swetry:) 



Moje zdanie - na początku prób białe tło działa najlepiej i nie potrzebujesz niczego nadzwyczajnego! Biały kawałek kartonu lub rolka papieru do pieczenia często potrafi zdziałać cuda. W przypadku kosmetyków bardzo ważne jest też wyczyszczenie produktów - nawet najlepsze tło nie pomoże, gdy na kosmetykach znajdują się brudne ślady lub odciski palców. 

7. Nie szalej za mocno z kolorami - zobacz, że wiele zdjęć flat lay jest ogranicza się tylko do kilku barw - najczęściej jest to biały, szary i czarny:) Ale nie zawsze - najlepiej przejrzeć profile o podobnej tematyce do Twojej. 



8. Obróbka - pamiętaj, że każde zdjęcie można poprawić w programie do obróbki graficznej - na telefonach polecam Snapseed, które jest łatwy, szybki i prosty w obsłudze. Bardzo dobry jest też VSCOcam, Afterlight. 

9. Inspiruj się - codziennie odkrywam piękne zdjęcia kosmetyków flatlay. Jakiś czas temu pisałam o tym w poście o profilach instagram, które warto obserwować. Dzięki ostatnim zmianom w Instagramie możesz obserwować hashtag #flatlay i inspirować się codziennie. Pamiętaj też, że zawsze warto uczyć się od najlepszych. Dodatkowo te profile możesz na początku wykorzystać jako inspiracje swoich zdjęć:


10. Zadbaj o kompozycję i porządek na zdjęciach. Zasady trójpodziały itp. - nie opowiem Ci o tym, bo nie jestem ekspertem, też się uczę. Ale genialnie jest to opisane u Ani Ulanickiej oraz na blogu jestrudo.pl.

Inny genialny poradnik stricte o fotografii flat lay u jestrudo.pl:) Lub u Aliny z designyourlife.pl - typowe "behind the scene". 

Dodatkowo o fotografii kosmetyków możesz przeczytać na blogu: jestrudo.pl. Pod tym linkiem znajdziesz opis wszystkich jej artykułów, które mogą ułatwić fotografowanie kosmetyków.

Warsztaty odbyły się dzięki uprzejmości sponsorów - dzięki temu nie musiałam za nie płacić:) Pracowaliśmy na produktach tych firm. Uprzejmymi sponsorami byli:

· Evokaii,
· PIKA biżuteria
· Elfa Pharm Polska
· Wydawnictwo Edipresse Książki

© Racja pielęgnacja • Theme by Maira G.