Kwietniowe nowości Rossmann, na które mam smaka


Odkąd mam Rossmann'a 3 minuty od domu, to już prawie nie odwiedzam innych drogerii, a rozkład tej znam już na pamięć. Dlatego z niecierpliwością czekam na nowości, które firma wprowadza na swoje półki (może kiedyś zacznę się leczyć):) A może Tobie też coś wpadnie w oko?



Cała seria kosmetyków Fit Me robi furrorę na zagranicznych kanałach Youtube. Jednak nigdy nie natknęłam się na nią  drogeriach podczas pobytu w innych krajach, żeby go wypróbować. Ale w kwietniu będę polowała na niego w drogerii!

Produkt chcę kupić z czystej ciekawości - zobaczyć aplikator, skład, rozprowadzanie i kolor. Ciekawa jestem trwałości tego produktu na brwiach. Szczególnie w trakcie lata. 

Bardzo lubię produkty Wibo, które pojawiają się na rynku ostatnimi czasy. Mają bardzo dobrą pigmentację, bardzo dobrze się z nimi pracuje. A bronzerów w kosmetyczce nigdy za wiele. 

Mam jedną z palet rozświetlaczy, która świetnie mi się sprawdza. A jestem bardzo ciekawa kolorów, które znajdą się w tej palecie:) 

Normalnie nie kupuję tego rodzaju produktów, ale postanowiłam pobawić się tym razem z kolorami - w palecie jest kilka odcieni - użyje jej do konturowania, zatuszowania zaczerwienień i rozświetlania. Rozglądałabym się zapewne za inną firmą, gdybym nie zobaczyła tej nowości - Infaillible to gama produktów, które sprawdziły mi się w każdej sytuacji, więc zaufam też tej palecie.

Kolejny produkt Wibo - produkt ma bardzo dobry skład, niską cenę (16,99) i jestem ciekawa jak się sprawdzi w przypadku mojej tłustej cery, chociaż teraz podczas kuracji retinoidami nie jest tak źle z przetłuszczaniem, to niedługo kończę kurację i zobaczymy, jak do będzie wtedy wyglądało:)

Jestem ogromną miłośniczką maskar. Mam swoje ulubione, ale zawsze korci mnie, żeby znaleźć jeszcze lepszą. Lubię maskary dwustronne, ponieważ dają różne efekty w zależności od potrzeb. A maskary L'Oreal rzadko kiedy mnie zawodzą, więc z chęcią wypróbuję i tą:)

A Tobie co wpadło w oko?
Pozdrawiam
Magda

O tym jak wywiało mnie do Bolonii

Moje życie zawodowe ostatnimi czasy zmienia się bardzo szybko. Marzenie miałam zawsze jedno - pracować w laboratorium kosmetycznym. I tak staram się spełniać to marzenie, choć czasami jest trudno, ponieważ nie zawsze jest tak, jak sobie wyobrażałam. Nie są to laboratoria jak w filmach amerykańskich, ale nie przeszkadza mim to wcale w realizowaniu pasji. Dzięki temu doszłam do etapu, gdzie pracuję w laboratorium jednej firmy z kosmetykami kolorowymi, oraz w drugiej - zagranicznej z kosmetyką białą. Jakie to firmy?  Nie wyjawię. Bo bloga pisze ja - wariatka kosmetyczna, która szaleje w drogerii, nie zwracając uwagi na skład. Chociaż im dłużej pracuję w przemyśle, tym mi ciężej, bo są dobre kosmetyki, ale też takie, których nie kupiłabym. Jeśli będą takowe to na pewno Wam o nich napiszę. Ale wracając do sedna. Jeden ze współpracowników zagranicznej firmy zaprosił mnie do Bolonii na Targi COSMOPROF - największe targi przemysłu kosmetycznego na świecie. Byłam tam 2,5 dnia. Ale napiszę Ci jedno - nic mnie tak ostatnio nie wykończyło jak chodzenie po tych Targach. Były momenty, że żałowałam. Ale tak czy siak - więcej jest za niż przeciw. A co wpadło mi w oko i zrobiło na mnie wrażenie?:)
Zapomniałam dodać jedną rzecz - na targach bardzo trudno było o próbki i kupienie produktów. Wszystko było sprzedawane i rozdawane ostatniego dnia, akurat wtedy, kiedy mnie już nie było.


Polskie marki

Było ich mnóstwo! Jestem dumna z tego, że tak wiele marek wystawiało się na Targach, oferując produkty najwyższej jakości. 


Body Boom

Spotkałam m.in. markę Body Boom z ich kawowym scrubem. Boskie zapachy! Biorę się za testowanie!, bo udało mi się dostać kilka próbek. 

Vianek i Sylveco

Uwielbiam ich składy, chociaż mam wrażenie, że czasami są niestabilne (mój ulubiony krem rokitnikowy zaczął mieć "mazy", ale tak czy siak jestem pod wrażeniem substancji aktywnych (głównie ekstraktów), które mają w swoich produktach. I ta szminka peelingująca! My top favourite! Dostałam kilka próbek, więc 

Phenome

Uwielbiam składy tych kosmetyków i zakochałam się w jednym, który powąchałam na targach - krem jabłkowy Luminous. Koszt jest dość wysoki, ale może jak będzie jakaś promocja to się skuszę. Dostałam nawet aż 2 próbki, ale gdzieś zgubiłam. Boli mnie serce:( 


Glov

O tej firmie wie każdy fan kosmetyków. Polski produkt, który zwojował świat. Niesamowita ściereczka, która usuwa makijaż bez użycia jakichkolwiek produktów do demakijażu. Ich stoisko było obłożone ludźmi. Ale za to udało mi się dostać próbkę "na paluszek", która idealnie nadaje się do demakijażu oka. Tym razem w limitowanej edycji zaprojektowanej przez Krizia Banogon Chan.

Nacomi

Firma, której produkty wręcz ubóstwiam! Uwielbiam zapachy i składy ich kosmetyków. Teraz wypuścili nowe produkty, które mają jeszcze bardziej niesamowite zapachy - typowe do zjedzenia. Ale sami musicie się o tym przekonać:) Ja przetestuję małą ilość pudru do kąpieli o zapachu zielonej herbaty - nowość z ich linii. 

Resibo

Resibo miało jedną z lepszych ekip na targach. Uśmiechnięci, przyjaźni i z chęcią odpowiadali na zadane pytania. I jest nowy produkt, w którym się wręcz zakochałam - ich nowy balsam do ust. Już dawno nie miałam nic tak fajnego na ustach. Niestety nie mogłam kupić balsamu na miejscu, ale zrobię to niedługo w Polsce. Wiem, że firma będzie się wystawiać na wielu międzynarodowych targach, m.in. w niedługim czasie w Dubaju. 


Clochee

Na początku w ogóle nie podejrzewałam, że jest to firma z Polski. Bardzo lubię ich produkty, ponieważ mają niesamowity skład. I do tego są bardzo eleganckie. To, na co zwróciłam uwagę na targach to konsystencja peelingów do ciała Clochee i niesamowite zapachy.



Zagraniczne firmy

Ale to nie wszystko - spotkałam kilka naprawdę bardzo firm, których produkty nie są w tej chwili dostępne w Polsce, ale może zerknij na ich strony internetowe i zobacz, co oferują. Strony są często w języku angielskim. Firmy te starają się przebić na rynek światowy i takie targi są dla nich niesamowitą szansą. 

Poesia21

Firma Poesia21 wywodzi się prosto z Toskanii. Ma bardzo dobre składy, szeroką gamę produktów, piękne opakowanie (które można wykorzystać ponownie, np. zmienić w odstresowujące kolorowanki. Dostałam kilka próbek produktów (na próbkach są napisane maksymy wypowiedziane przez sławnych ludzi, m.in. Leonardo da Vinci, jednak największe wrażenie zrobiły na mnie peelingi, w tym jeden z pyłkiem pszczelim. Ale najbardziej urzekła mnie jednak cała oprawa graficzna tej firmy!💗💗


Inika Organic

Firma, która oferuje naturalne kosmetyki do makijażu, gdzie większość z nich to składniki organiczne. Ale nie są to kosmetyki stricte mineralne. Mają w sobie dużo ekstraktów, naturalnych zaminników silikonów itp. Pani na stoisku Irika Organic powiedziała mi, że niedługo będzie je można dostać w Polsce, ponieważ ktoś będzie je dystrybuował. Ale nie pamiętała niestety kto. Znalazłam jednak drogerię internetową www.ecco-verde.pl, która ma w swojej ofercie te produkty. Ceny są dość wysokie i bez spróbowania produktu nie wiem, czy byłabym w stanie aż tyle zapłacić za nie. Ale jest to przykład formulacji, którą chciałabym kiedyś zrobić:)

Korea

Temu tematowi warto poświęcić trochę uwagi - kosmetyki koreańskie podbijają serca wszystkich. Moje też! Uwielbiam firmę Skin79 i wszystko, co z nią związane! Więc bardzo chciałam iść do namiotu koreańskiego, ponieważ miałam pewność, że znajdę tam coś innowacyjnego. Ale powiem Wam, że nic mnie tam nie zachwyciło. Może mają innowacyjne składniki aktywne, ale takie też można już znaleźć u dostawców surowców na polskim rynku. Ale za to ile rodzajów w płatach widziałam!  I oni naprawdę poszaleli z opakowaniami. Kremu Shine & Shine są dosłownie SHINE:)


Niestety kremu  nie można było kupić, a chciałam, bo jest urzekł mnie. Ale za to przemiłe panie podarowały mi próbki rozświetlającego kremu BB (💖💖💖💖) i maskę w płachcie do wypróbowania. 
Zerknijcie sobie na inne koreańskie cudeńka:)




To był bardzo intensywny wyjazd i nawet nie jestem pewna, czy wszystko zdążyłam Ci opisać. Zaraz po przyjeździe rozchorowałam się i zostało mi przeglądanie folderów firm w łóżku:) Ale nie żałuję tego doświadczenia. Oglądanie pięknych stoisk, czerpanie inspiracji na produkty, spotkanie firm z Polski i włoska pizza - niesamowite doświadczenie! 


Przywiozłam ze sobą także wiele próbek - także wydaje mi się, że nadszedł czas na małe testowanie - jeśli zapisałeś się na newsletter to oczekuj mnie niedługo na Twojej skrzynce. 

Buziaki gorące!
Magda





Zakupy na Targach Beauty Forum - moje nowości w kosmetyczce

Szalony weekend nastał. W Warszawie odbyły się Targi Beauty. Staram się być na nich co chwilę, chociaż nie jest to moje ulubione wydarzenie. Jest to jednak świetna okazja do nabycia ulubionych kosmetyków i zobaczenia oferty na żywo sklepów internetowych. Po kilku edycjach nie szaleję z radości jak wcześniej, ponieważ z czasem stałam się bardziej świadoma tego, co chcę kupić i wiem, które stoiska chcę odwiedzić. A co kupiłam w tym roku? No trochę poszalałam:) 



Niektóre zakupy zrobiłam pod wpływem emocji, a na niektóre byłam zdecydowana od samego początku. Nie kupiłam jedynie Ziemi Egipskiej firmy Bikor, ponieważ liczba bronzerów w mojej kosmetyczce mnie samą przeraża, ale to będzie zakup na przyszłe targi:) 

1. Mój nowy must have - SEMI HARDI CLEAR

Produkt, który w moim przypadku świetnie przedłuża trwałość lakieru hybrydowego. Moje umiejętności są marne, jednak ta baza powoduje, że manicure utrzymuje się ponad 2 tygodnie bez żadnych odprysków. Cena ze zniżką na targach: 26 zł.


2. Naklejki wodne na paznokcie milvart.com

Zobaczyłam śliczne naklejki na paznokcie, którym nie mogłam się oprzeć. Zobaczymy, jak się sprawdzą, tym bardziej, że każdy z zestawów kosztował mnie tylko 3 zł:)


3. Galaretka do mycia ciała NACOMI 

Jedna z nowości, która pokazywana była specjalnie na Targach. Nie ma jej nawet w sklepie stacjonarnym. Galaretka pięknie pachnie! Moja wersja pachnie jak gofry:) Jest jej dość mało i zobaczymy, jak będzie się ją użytkowało:) 


4. Odwiedziny w sklepie Glam-shop.pl

Kanał Hani obserwuję od kilku lat. Stworzyła niesamowite produkty w bardzo niskiej cenie, które często przebijają swoją jakością zagraniczne kosmetyki. Cienie mają bardzo mocną pigmentację, świetnie się je nakłada. Nie kupowałam jednak nigdy na stronie internetowej, bo kolory, które widzę na ekranie mogą się różnić od tych, które dostaję w paczce. Na Targach miałam jednak okazję pomacać cieni i zwariowałam, gdy stanęłam przed całą ich gamą. Chciałam wszystkie! Ale ostatecznie zdecydowałam się na paletkę magnetyczną, 2 cienie i pędzelek kuleczkę do rozcierania kresek na dolnej i górnej powiece. 


5. Cienie NABLA

Cienie te widziałam u kogoś na kanale youtube. Bardzo chciałam je wypróbować. W tych 2 zakochałam się na zabój, miłość od pierwszego pomacania. Niesamowita konsystencja, piękne kolory, a zdjęcia niestety nie do końca oddają kolory. Trochę się też chyba sfrajerowałam. Okazało się, że nie było cieni w tzw. wersji refill. Wzięłam więc cienie pojedyncze w osobnym opakowaniu. I za 2 zapłaciłam 94 zł. To już trochę za dużo, ale była taka kolejka, że głupio było mi już się dopytywać o dokładną cenę. A cena pierwotna była za wersję refill 35 zł. 



6. Macademian Girl for Paese

Odkąd pracuję w laboratorium kosmetyki kolorowej na tego typu produkty patrzę pod innym kątem: konsystencji, pigmentów, jakości wykonania. Ten produkt spróbowałam na ręce i stwierdziłam, że na pierwszy rzut oka to jeden z lepszych produktów, które chyba ostatnio miałam okazję próbować. Jest jak moje ulubione lakiery do ust. Ma błysk błyszczyka, natomiast krycie pomadki. I do tego opakowanie jest takie "macademian";) Cena targowa 40,50 zł. Ta kolekcja została wprowadzona jako nowość dopiero na Targach Beauty Forum. Nie ma jej także jeszcze w sklepie internetowym.



7. Maski w płachtach Holika Holika

Na stoisku sklepu kosmetykomania.pl zaopatrzyłam się w moje ukochane maski do twarzy marki Holika Holika. Łatwe, szybkie i przyjemne - nakładam bez zbędnego brudzenia, leżę w domowym zaciszu, ściągam maskę i wklepuję nadmiar. A efekt jest natychmiastowy. Uwielbiam tego rodzaju produkty, a te już czekają na przetestowanie - czas na domowe spa z Holika Holika;) 



A na koniec marka, którą uwielbiam! Product jest ten sam, więc ja te 2 firmy traktuję jako jedność. Tonik-mgiełka - wygodne urządzonko:) Nie muszę stosować wacików, psikam kiedy mi tylko wygodnie, ma niesamowity skład i jest bardzo tania (na targach 15 zł), więc czego chcieć więcej. Do tego nadaje się idealnie do łagodzenia podrażnień, czyli jest uzupełnieniem mojej kuracji retinoidami. Przetestujemy - zobaczymy. I musiałam kupić moją ukochaną pomadkę z peelingiem. Muszę napisać jej recenzję, bo jest po prostu boska! Jeszcze nie skończyłam poprzedniej, ale ta musi być ze mną i już!


Trochę tego wyszło! Koniecznie daj mi znać w komentarzu, czy udało Ci się coś fajnego upolować na Targach:)
Buziaki!
Magda






Piękna jesienią #6 - jesienny relaks

Jestem kobietą pracującą i relaks w typowym rozumieniu raczej mnie nie dotyczy. Bo odpoczywam robiąc wiele rzeczy, które nie są związane z moją pracą. Uwielbiam czasem usiąść, przykryć się kocem, mieć w ręce herbatę i oglądać seriale. Ale to też nie do końca to, co sprawia mi ostatnio radość. Bo mój relaks to skupienie się na rzeczach, które lubię. A co lubię robić w jesienne wieczory?



Piękna jesienią #5 Pielęgnacja włosów

Od jakiegoś czasu włosy to moje utrapienie, ponieważ w trakcie diety odchudzającej p. Gacy wypadały mi garściami. Moja pielęgnacja skupia się więc na tym, aby zapobiegać ich dalszemu wypadaniu i wzmacniać je. Wypróbowałam wiele kosmetyków, przedstawiam te, które w tej chwili są w mojej szafce łazienkowej:)

Niestety nie znalazłam idealnego szamponu, nie ma takiego, który mogłabym polecić, wykańczam ten, który mam i szukam swojego ideału. Zauważyłam jednak poprawę stanu włosa, gdy do pielęgnacji wprowadziłam Olejek odbudowujący do pielęgnacji włosów firmy Yves Rocher. Jest bardzo wygodny - nakładam go na suche 10 włosy 10 minut przed planowanym myciem. Włosy są miękkie, lśniące i odżywione. Raz w tygodniu stosuję też peeling do skóry głowy firmy DSD, który polecił mi kiedyś trycholog. Nie zdawałam sobie sprawy, jakie to ważne, żeby wprowadzić taki kosmetyk do pielęgnacji włosów. Peeling oczyszcza mieszki włosowe ze złogów tłuszczu, dzięki czemu zmniejsza się wypadanie włosów, dodatkowo włosy niesamowicie unoszą się u nasady. Nie wyobrażam sobie pielęgnacji włosów bez peelingu. 



Moim ostatnim odkryciem jest maska do włosów marki Delia - Cameleo BB mask do włosów osłabionych. Poleciła mi ją koleżanka, spróbowałam i zakochałam się! Maska jest tania, nie obciąża włosów, pięknie pachnie, jest wydajna, świetnie działa na moje włosy. Wystarczy trzymać ją 2-3 minuty na włosach. Dodatkowo włosy świetnie się po niej rozczesują. Jako odżywkę po umyciu stosuję Dwufazowy Eliksir do włosów osłabionych z tendencją do wypadania firmy L'oreal. Odżywka pięknie wygląda, chroni przed temperaturą podczas suszenia, pięknie wygląda na półce i pięknie pachnie.


W całej mojej kuracji przeciw wypadaniu sprawdziły się kosmetyki Banii Agafii. Do moich ulubieńców należy Specjalny Balsam-Aktywator Wzrostu Włosów oraz 100% Naturalny Tonik Do Włosów Przeciw Wypadaniu Włosów. Balsam stosuję na zmianę z olejkiem i maską, 2 razy w tygodniu, a tonik jako wcierkę co 2 dzień. Obydwa produkty niesamowicie wpływają na wzrost baby hair (chociaż jest czas, kiedy wyglądam jak mały lew). Ale przynajmniej widzę, że produkty działają! 


Ostatnią rzeczą, którą uwielbiam ostatnimi czasy to szczotka Michel Mercier, którą dostałam podczas konferencji SeeBloggers 2016. Zakochałam się w wersji drewnianej i od momentu jej użycia odstawiłam mojego Tangle Teezer. Szczotka idealnie leży w dłoni, świetnie rozczesuje, nie ciągnie, jest łatwa w czyszczeniu. Wielkim plusem jest to, że ząbki szczotki są dostosowane do rodzaju włosów - moja jest do włosów normalnych. 
 

A jak u Ciebie wygląda jesienna pielęgnacja włosów? Czy masz jakieś swoje ulubione produkty? Szczególnie proszę o polecenie jakiegoś boskiego szamponu!

Pozdrawiam!
Magda