Wydarzenia kosmetyczne, na których musisz być!

Po wakacjach rynek kosmetyczny chce o sobie przypomnieć i kusi nam (no dobra, może mnie) niesamowitymi targami i obciążaniem mojego portfela:)

Co czeka mnie w najbliższym czasie? A kim się tam spotkam? Targów i wydarzeń jest wiele, jednak przedstawiam te, na których będzie można mnie spotkać, porozmawiać i poplotkować o kosmetykach:)



23-24 września Targi Beauty Forum Warszawa

Znana już impreza Branżowa w Warszawie. Niby dla Profesjonalistów z branży, jednak przychodzi wiele osób, które są po prostu zafascynowane nowościami z branży. 

24 września Piękne Targi Warszawa

Na tych targach będę po raz pierwszy, ale słyszałam o nich naprawdę wiele dobrego:) Tym bardziej, że motywem przewodnich tych targów jest zdrowie i uroda, więc będzie wiele kosmetyków naturalnych:) 
Wstęp: bezpłatny



30 września Ekotyki Kraków

Taki odpowiednik targów Ekocuda w Warszawie. Jednak w okolicy Krakowa jest wiele małych form kosmetycznych, które warto poznać. Także na pewno tam będę, aby upolować jakieś nowinki. 
Wejście: bezpłatne


25-26 listopada Targi Ekocuda Warszawa

Targi, które zawojowały już Warszawę! Niesamowite wykłady (miałam zaszczyt prowadzić nawet jeden:))) Co roku zaskakuje mnie pomysłowość wystawianych produktów, które są niesamowite! Jeśli będziecie w okolicy to koniecznie musicie tam wpaść!
Wejście: bezpłatne



2-3 grudnia Targi Kosmetyków Naturalnych Innova Warszawa Hala Bielany

Chciałam być na zeszłej edycji - teraz na pewno jej nie przegapię:) 
Wejście: bezpłatne po rejestracji


2-3 grudnia III Targi Kosmetyczne Innova Beauty&Pharm Warszawa

Wydarzenie towarzyszące temu wcześniej opisanemu. Nie tylko o kosmetykach naturalnych, ale o wszystkim, co z kosmetykami wspólnego. Wydarzeniu towarzyszą warsztaty, ciekawe wykłady. 
Wejście: bezpłatne po rejestracji


Daj mi znać, na których targach będziesz, gdzie Cię spotkam:) A może jakaś kawka?:)
Buziaki
Magda!

Arktyczna pielęgnacja, czyli nowe produkty Lumene okiem chemika:)

Uwielbiam testować nowości, to wiecie. Jednak jako chemik i technolog kosmetyczny tak często trudno mi przejść obok stanowiska i nie zadać dziwnego pytania. Nie rozmawiam jak każda inna osoba, która daje się naciągać na chwyty marketingowe. Dlatego często takie okazje jak #seebloggers, czy inna konferencja rozczarowują mnie, ponieważ z wieloma przedstawicielami firm nie mogę porozmawiać "jak równy z równym". Jakie było moje zdziwienie, gdy na #Seebloggers spotkałam p. Annę Wiśniewską - eksperta Lumene, która z tego, co kojarzę jest z wykształcenia farmaceutą. Oczywiście p. Anna zareklamowała niesamowicie produkty, aplikacyjnie produkty są boskie, ale co dalej? Jak skład? Czy kosmetyki przypadły mi do gustu? 

Wielkość próbek

To pierwsza rzecz, która mnie zaskoczyła. Dostałam próbki i myślę sobie "No, ale na ile aplikacji ma mi to niby starczyć?". I tu moje zaskoczenie - każdy z produktów w wersji testowej ma objętość 15 ml. I nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo wydajne są testowane przeze mnie produkty! Zabrałam je ze sobą nawet w podróż do Paryża, która trwa 11 dni:) A w sumie to były ze mną przez cały czas trwania urlopu:) Krem na dzień stosowałam m.in. pod makijaż na imprezę ślubną, na dni pełne wypraw przy zmiennej pogodzie w Paryżu. A jak wyglądała moja pielęgnacja?
  1. Na dzień stosowałam krem Lumene Lahde Intense Hydration 24 H Moisturizer
  2. Na noc stosowałam krem Overnight Bright Sleeping Cream
  3. A co 3 dzień stosowałam maseczkę do twarzy Lumene SISU Expert Deep Clean
Ale to, o czym dzisiaj chcę Ci opowiedzieć to krem na dzień Lumene Lahde Intense Hydration 24 H Moisturizer. Przeanalizowałam go od deski do deski. I choć nie jest to krem z typu pielęgnacji naturalnej, to jest mu do tej pielęgnacji niedaleko, ale dlaczego chcę Ci go przedstawić? Bo ten krem działa. Jest naprawdę mega nawilżający, miły do stosowania i ma naprawdę niesamowite składniki aktywne nawilżające - więc proszę, zrób kawę i usiądź do tego cierpliwie przygotowywanego przeze mnie postu.


No to jedziem z analizą!


Skład na opakowaniu: AQUA (WATER), CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA BUTTER), GLYCERIN, HYDROGENATED POLYDECENE, BETULA ALBA (BIRCH) JUICE, BUTYLENE GLYCOL, ALUMINUM STARCH OCTENYLSUCCINATE, DIMETHICONE, PHENOXYETHANOL, AMMONIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE/ VP COPOLYMER, BETAINE, SACCHARIDE ISOMERATE, TOCOPHERYL ACETATE, UNDECANE, XYLITYLGLUCOSIDE, CETETH-20, CETYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE, PEG-75 STEARATE, STEARETH-20, PROPANEDIOL, ANHYDROXYLITOL, TREHALOSE, TRIDECANE, UREA, XYLITOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, ALLANTOIN, PEG-8, PENTYLENE GLYCOL, SERINE, DISODIUM EDTA, TOCOPHEROL, CITRIC ACID, SODIUM CITRATE, ALGIN, CAPRYLYL GLYCOL, DISODIUM PHOSPHATE, GLYCERYL POLYACRYLATE, PULLULAN, SODIUM HYALURONATE, ASCORBYL PALMITATE, SODIUM HYDROXIDE, POTASSIUM PHOSPHATE, ASCORBIC ACID, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, LINALOOL, BENZYL SALICYLATE, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, LIMONENE, CITRONELLOL, PARFUM (FRAGRANCE).

AQUA (WATER) - w tym przypadku jest to fińska woda źródlana. Spokojnie, każda woda dopuszczona do kosmetyków musi być przebadana. 

CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE - substancja, która jest emolientem - natłuszcza skórę. Pochodzi z oleju kokosowego i gliceryny. Jest uważany za doskonały środek zmiękczający skórę. W kosmetykach jest stosowana bardzo często, ze względu na mieszankę kwasów tłuszczowych, które skóra wykorzystuje do uzupełnienia swojej bariery ochronnej. Substancja ta jest uważana za łagodną dla skóry. Często można znaleźć informację, że substancja ta jest komedogenna, jednak tylko, gdy jest nałożona w stanie czystym (100% tej substancji), a nigdy tak nie jest. Substancja jest często wykorzystywana w formulacjach dla cery tłustej. Składnik ten daje bardzo fajne odczucia, znosi tłustość fazy olejowej, dzięki czemu krem jest lżejszy w formulacji. Jest to jeden ze skłądników polecany dla cery tłustej i wrażliwej, ponieważ pomimo swojego naturalnego pochodzenia jego przerobienie powoduje, że jest on lepiej tolerowany przez skórę.

BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA BUTTER) - Według poprawnego INCI BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER - Masło shea jest tłuszczem roślinnym otrzymywanym z orzechów afrykańskiego drzewa masłosza Parka (drzewo masłowe). Masło shea jest naturalnym filtrem UV. Koi podrażnienia, chroni i nawilża skórę. Emolient tłusty, który tworzy na skórze warstwę okluzyjną, chroniącą przed nadmiernym wyparowywaniem wody. Jest to produkt uniwersalny stosowany zarówno do pielęgnacji ciała, twarzy, wrażliwych okolic oczu, jak i delikatnej skóry dzieci. Ceniony za brak własności alergizujących. Masło shea jest bogate w witaminy A i E które sprawiają że skóra po jego zastosowaniu jest gładka, dobrze nawilżona i pokryta zabezpieczającym lipidowym filmem. Dodatkowo masło to nie powoduje zatkania ujść mieszków włosowych, więc jest całkowicie bezpieczne nawet dla cery tłustej. W droższych kremach do twarzy masło shea może być stosowane w formie, która nie krystalizuje - w kremach typu hydrożele, jak np. ten firmy Lumene nie może być stosowane masło tańsze, ponieważ inaczej po jakimś czasie wytrącałoby się z formulacji, co często dzieje się w masłach do ust.

GLYCERIN - czyli znana gliceryna. Działa silnie nawilżająco i łagodząco. Gliceryna lokuje się między komórkami, po czym wiąże dokładnie taką ilość wody, jaka jest potrzebna do odpowiedniego nawilżenia skóry. Stężenie gliceryny w kosmetykach wynosi zazwyczaj 5-15%.

HYDROGENATED POLYDECENE - kolejny emolient, który jest bardzo neutralny dla skóry. Dodatkowo jest to emolient nieklejący, czyli nie pozostawia na skórze lepkiej warstwy, jak np. sama gliceryna. Substancja była badana na osobach ze skórą wrażliwą oraz atopową, gdzie widoczna była bardzo mocna poprawa stanu skóry.

BETULA ALBA (BIRCH) JUICE - wyciąg z arktycznej brzozy, podejrzewam, że jednej z moich ulubionych firm dostarczających surowce aktywne (tutaj wolałabym nie podawać nazwy). Ekstrakt stosowany w kosmetyce jako substancja lecząca podrażnienia, działająca ściągająco, dezynfekująco. Polecana przy tłustej, zanieczyszczonej skórze, tłustych włosach, łupieżu. Ekstrakt jest bogaty w witaminy B1, B2, A, C i E, dlatego ma on także działanie przeciwutleniające.

BUTYLENE GLYCOL - substancja, odpowiedzialna za prawidłowe nawilżenie skóry i włosów, dzięki czemu kondycjonuje, czyli zmiękcza i wygładza, skórę i włosy. Pełni rolę promotora przenikania - ułatwia penetrację innych substancji w głąb skóry. Zmiękcza i wygładza skórę i włosy. Butylene glycol może mieć bardzo słabe działanie drażniące, najczęściej na skórze w okolicach oczu. Jest to jednak sprawa bardzo indywidualna, ponieważ w Dermatology Review informacje na temat drażniącego działania są znikome. Jednak składnik ten jest najmniej drażniący ze wszystkich możliwych związków grupy glikoli. Minusem jest to, że jest otrzymywany z ropy naftowej - nie jest szkodliwy, po prostu nie niesie ze sobą dodatkowych benefitów innych niż nawilżanie.

ALUMINUM STARCH OCTENYLSUCCINATE - Składnik, który odpowiada za właściwości matujące kosmetyku, także kremów do twarzy. Wygładza powierzchnię skóry, absorbuje nadmiar sebum. Pełni także funkcję regulatora lepkości. Zmniejsza tłustość i poprawia rozprowadzalność gotowego kosmetyku. Istnieje wiele obaw przed solami aluminium, jednak żadne z badań, które było do tej pory przeprowadzone nie wskazało, że sól ta jest toksyczna, nawet podawana doustnie (a składnik ten często jest dodawany do żywności). Dodatkowo składnik ten nie jest rozpuszczalny w wodzie, więc nie ma szansy przejścia przez skórę w formie jonu (Al3+).

DIMETHICONE - bezbarwny i bezwonny olej silikonowy wytwarzany na bazie krzemionki. Emolient suchy - nie nadaje kosmetykom efektu tłustości, a tworzy na skórze film ochronny. Ułatwia rozprowadzanie kosmetyku. Wykazuje się działaniem osłonowym do tkanek – chroni skórę i błony śluzowe przed czynnikami zewnętrznymi. Jest obojętny fizjologicznie, mało reaktywny, nie posiada żadnego działania toksycznego. Nie ma też działania komedogennego!

PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN - No i ukochane przez wszystkich konserwanty! Pamiętajcie - tam gdzie woda, tam musi być konserwant. Bez tego krem byłby idealną pożywką dla bakterii i grzybów. Musicie zdawać sobie sprawę, że niestety im więcej surowców pochodzenia naturalnego tym bardziej konserwowany dla naszego bezpieczeństwa powinien być dany produkt.

AMMONIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE/VP COPOLYMER - syntetyczny surowiec, ale zobaczycie, że będzie coraz częściej pojawiał się w wielu produktach dostępnych na rynku, ponieważ pozwala na otrzymanie bardzo lekkich kremów, tw. kremożeli, którym moim zdaniem krem Lumene jest. Składnik ten jest bezpieczny w kosmetykach.

BETAINE - betaina najczęściej cukrowa, pochodzenia naturalnego jest aminokwasem (pochodną glicyny). Jest niezwykle cenionym surowcem z powodu unikalnych zdolności do przyłączania wody oraz właściwości chroniących błony komórkowe. Należy odróżnić betainę cukrową od rzekomo łagodnego detergentu, Cocamidopropyl Betaine (i innych pochodnych betainy, otrzymywanych z kokosa). Cenną właściwością betainy w kosmetyku jest jej zdolność do zmniejszania uczucia lepienia się i poprawa jego rozprowadzania z jednoczesnym odczuciem jedwabistości i miękkości, porównywalnej z najlepszymi silikonami.

SACCHARIDE ISOMERATE, AQUA, CITRIC ACID, SODIUM CITRATE - tych składników nie będę opisywała oddzielnie, ponieważ podejrzewam, że w składniku zastosowano surowiec, w skład którego wchodzą te substancje. Ten surowiec ma niesamowite badania na zwiększanie nawodnienia skóry, które może utrzymywać się nawet do 72 h. Surowiec jest całkowicie bezpieczny, akceptowany przez ECOCERT i NaTrue. 

TOCOPHERYL ACETATE - ester kwasu octowego i witaminy E, pochodna witaminy E. W kosmetykach pełni funkcję przeciwutleniacza. Hamuje procesy rodnikowe w skórze, zapobiega jej starzeniu. Wzmacnia barierę ochronną skóry, poprawia nawilżenie, wygładza i ujędrnia. Aktywizuje i usprawnia odnowę komórek, działa regenerująco, zwiększa elastyczność tkanki łącznej. Znacząco poprawia ukrwienie skóry, miejscowo działa przeciwzapalnie i przeciwobrzękowo. Dzięki działaniu antyoksydacyjnemu składnik ten ma również funkcję techniczną: wydłuża przydatność kosmetyków do użycia, zabezpiecza go przed powstawaniem nieprzyjemnego zapachu, zmianami barwy oraz konsystencji.

UNDECANE, TRIDECANE - te dwa składniki tworzą surowiec, który jest emolientem, czyli natłuszcza skórę. Dodatkowo jest dopuszczony do stosowania  przez ECOCERT i COSMOS. Dodatkowo odparowuje ze skóry, więc nie daje typowego odczucia tłustości. Składnik całkowicie bezpieczny.

XYLITYLGLUCOSIDE, ANHYDROXYLITOL, XYLITOL - kolejny kompleks aktywny, który ma także niesamowite badania odnośnie zwiększania nawilżenia skóry. Składniki są pochodzenia naturalnego. Surowiec zastosowany w kremie wpływa na zwiększenie mikrocyrkulacji w skórze, poprawia jej wygląd i dodatkowo jest "boosterem" powstawania kwasu hialuronowego w skórze.

CETETH-20, CETYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE, PEG-75 STEARATE, STEARETH-20 - nie spokojnie, nie idę aż tak na łatwiznę. Te składniki tworzą jeden z nowszych emulgatorów, który bardzo ułatwia pracę z formulacjami i trudnymi do wprowadzenia ekstraktami.

PROPANEDIOL - naturalna alternatywa dla glikoli, wzbogacona o dodatkowe własności nawilżające. Propanediol to doskonały nośnik substancji aktywnych i rozpuszczalnik kwasów oraz ekstraktów roślinnych. Propanediol jest nazywany "glikolem roślinnym".

A teraz co znalazłam!

AQUA, GLYCERIN, TREHALOSE, UREA, SERINE, PENTYLENE GLYCOL, GLYCERYL POLYACRYLATE, ALGIN, CAPRYLYL GLYCOL, SODIUM HYALURONATE, PULLULAN, DISODIUM PHOSPHATE, POTASSIUM PHOSPHATE - tak, tu poszłam na łatwiznę i sama się zdziwiłam tym, co znalazłam. Bo te wszystkie super nawilżające substancje, to jeden surowiec kosmetyczny. Ale jakie ma działanie! Według przeprowadzonych przez producenta badań daje natychmiastowy efekt nawilżenia, który utrzymuje się aż do 5 dni na skórze. Te składniki to zastosowanie naturalnych makrocząsteczek wraz z technologią kontrolowanego uwalniania aktywnych składników kosmetycznych. Test in vitro przeprowadzony przez producenta wykazał zdolność do ograniczenia parowania wody w ciągu 48 godzin. Ponadto badania ex vivo wykazały jego zdolność do zapewnienia skórze intensywnego nawilżenia w zaledwie 30 minut, trwającego do 48 godzin, już po jednej aplikacji.

ALLANTOIN - działa silnie regenerująco i nawilżająco na skórę, stymuluje proces gojenia ran. Zmniejsza pieczenie, łagodzi, zaczerwienienie skóry wrażliwej. Po jej zastosowaniu skórą jest delikatna i gładka. Jest to składnik bardzo łagodny dla skóry, chętnie stosowany w preparatach do mycia i pielęgnacji zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci i niemowląt już od 1 dnia życia. W przypadku skóry atopowej stosowana jest niekiedy zamiast preparatów sterydowych.

PEG-8, TOCOPHEROL, ASCORBYL PALMITATE, ASCORBIC ACID, CITRIC ACID - kolejne moje podejrzenie co to surowca, który ma dokładnie taki skład. Jest to niesamowity produkt przeciwutleniający, który jest często stosowany. Prawie nigdy nie widziałam w składzie samego PEG-8, zawsze znajdowałam inne przeciwutleniające składniki. Surowiec jest całkowicie bezpieczny, chociaż wiele osób może się zainteresować PEG-8, który tutaj pełni rolę rozpuszczalnika substancji aktywnych. Jest tutaj witamina E o działaniu przeciwrodnikowym, czyli typowy anti-age oraz witamina C w postaci Ascorbic Acid oraz Ascorbyl Palmitate, która rozjaśnia, odżywia i wyrównuje koloryt skóry. Jest silnym antoksydantem wzmacniającym naturalną barierę ochronną skóry.

DISODIUM EDTA - jest to genialny chelator metali (wiąże metale ciężkie) zapobiega niekorzystnym skutkom twardej wody poprzez wiązanie się z jonami metali ciężkich zawartymi w wodzie oraz składnikach kosmetyków (np. w wodzie z ekstraktów), co z kolei uniemożliwia osadzanie się tych metali na skórze twarzy, włosów i skórze głowy. Wiąże metale ciężkie i spłukuje się z nimi - nie przenika przez warstwę rogową naskórka. Składnik ten dezaktywuje jony metali przez wiązanie się z nimi, dzięki czemu zapobiega pogarszaniu się stanu produktów kosmetycznych - zachowują one swoją przejrzystość i zapach.

SODIUM HYDROXIDE - Związek chemiczny zaliczany do wodorotlenków. Jest stosowany jako regulator pH w kosmetykach, aby kosmetyk miał dostosowane pH do pH skóry.

TOCOPHEROL, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL - oleju słonecznikowego w  składzie jest bardzo mało, więc zakładam, że wchodzi w skład surowca, który stanowi mieszaninę Tocopherolu oraz oleju słonecznikowego - substancji o działaniu przeciwutleniającym.

LINALOOL, BENZYL SALICYLATE, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, LIMONENE, CITRONELLOL - alergenowe składniki kompozycji zapachowych - jest 26 składników, których nazwy muszą być wymienione, gdy ich stężenie w produkcie końcowym przekracza 0,001% w produkcie niespłukiwalnym, czyli jak tutaj kremie do twarzy.

PARFUM - kompozycja zapachowa. W kremie została użyta kompozycja zawierająca alergeny, którymi są wskazane powyżej składniki. Jednak pamiętaj, że alergeny musza zostać wykazane w składzie, jeśli zawartość każdego z nich przekracza 0,001% w produkcie niespłukiwalnym, czyli takim, jaki jest krem. 


Czy producent spełnia wszystkie wymagania?


Działający 24 godziny intensywnie nawadniający krem zawierający najczystszą na świecie arktyczną wodę źródlaną oraz bogaty w antyoksydanty odmładzający wyciąg z arktycznej brzozy. Natychmiast zwiększa poziom nawodnienia skóry i sprawia, że wygląda ona zdrowo i promiennie.

Patrząc na składniki jest to rzeczywiście prawda - krem został bardzo dobrze skomponowany. Substancje aktywne dobrane adekwatnie do działania kremu, a poza tym z tego co wiem, są to jedne z nowocześniejszych składników występujących na rynku.

Innowacyjne formuły produktów z tej linii oparte są na arktycznej wodzie źródlanej, która uznawana jest za najczystszą na świecie. Charakteryzuje się ona przyjaznym dla skóry pH oraz wysoką zawartością mikro- i makroelementów. 

Rzeczywiście jakość fińskiej wody jest oceniona jako numer jeden na świecie w dwóch różnych międzynarodowych badaniach: Unesco World Water Assessment Program 2003 oraz World Water Council 2002.

Dodatkowo obecny w składzie w 100% naturalny, wolny od jakichkolwiek dodatków czy konserwantów, bogaty w minerały, aminokwasy i składniki nawilżające wyciąg z arktycznej brzozy, stanowi naturalną terapię nawilżającą i odżywczą dla skóry. Unikalna technologia Hydra-Technology zapewnia natychmiastowe nawilżenie i stopniowe, długotrwałe nawodnienie w głębokich partiach skóry.

Tak jak pisałam - działanie nawilżające kremu widać na skórze. Powiem szczerze, że krem stanowi miłe ukojenie dla mojej wysuszonej skóry poddanej działaniu retinoidów. Dodatkowo potwierdzam, że z punktu widzenia składu kosmetyk nie powinien zatykać skóry tłustej, która także potrzebuje nawilżenia. Dlatego krem zgodnie z zaleceniem producenta jest zalecany dla każdego rodzaju cery.

Czy zapewnia 24-godzinne nawilżenie?

Producent pisze, że krem zapewnia 24-godzinne nawilżenie. Normalnie byłaby to moim zdaniem bujda - poziom nawilżenia jest często badany za pomocą specjalnego urządzenia, np. korneometru. Jednak najczęściej dla kosmetyków są robione badania aplikacyjne i to, co zwróciło moją uwagę, to fakt, że Lumene na swoich opakowaniach umieszcza odnośnik do badań aplikacyjnych, jakie zostały wykonane - okazuje się, że 28 kobiet, na których robiono badania, potwierdziło 24-godzinne działanie nawilżające. Więc na opakowaniu to nie może być bujdą a krem został przebadany na probantach. Dodatkowo ma niesamowite substancje aktywne. 

Potwierdzam, że krem ma niesamowite właściwości nawilżające. I naprawdę działa. 


Do jakiego typu skóry się nadaje?

Krem według producenta nadaje się dla wszystkich typów skóry. 

Czy cena kremu jest odpowiednia? 

Krem ma objętość 50 ml. W sklepie internetowym ekobieca.pl kosztuje 79,90 zł, a na makeup.pl 129 zł. Powiem, że jestem w stanie dać za ten krem 79,90 zł, ponieważ ekstrakty wymienione w kremie nie należą do najtańszych. Dodatkowo wszystkie składniki aktywne, które mają niesamowite działanie nawilżające, nie są składnikami najtańszymi. A krem moim zdaniem jest dopracowany pod tym względem.

Szczerze? Nabrałam chęci na analizowanie innych kosmetyków z serii Lumene. Tym bardziej, że weszła nowa linia kosmetyków do makijażu hybrydowych Invisible Illumination, czyli połączenia makijażu i pielęgnacji - jak u mojej ulubionej Charlotte Tilbury!

Napisz mi koniecznie, jaki emasz zdanie odnośnie pielęgnacji Lumene:) Czy miałaś/miałeś z nimi do czynienia? Wydaje mi się, że na rynku polskim jest to trochę niedoceniona marka. 

Sernik Snickers - bez laktozy, glutenu, cukru i jajek:)



Jak to określił mój mąż - sernik "bez sensu". Dopóki go nie spróbował:) A sernik jest wart grzechu, bo to naprawdę dobre kalorie. Diabelsko dobry deser, który nie zawiera jaj, produktów mlecznych i cukrów rafinowanych. Wersję paleo można otrzymać, zamieniając orzechy ziemne na migdały:)



Sernik wegański to jeden z przepisów, które zawsze wydają się o wiele bardziej skomplikowane, niż są w rzeczywistości. Naprawdę połączenie tego wszystkiego daje niesamowity smak, który na pewno Cię zaskoczy:) Samo przygotowanie to max 30 minut, ale wiesz, co jest w tym serniku najtrudniejsze? Czekanie:) Namoczenie nerkowców dzień wcześniej, a potem ok. 5 godzin czekania w lodówce. Ale uwierz mi, że warto!

Z opisanego przepisu powinno wyjść mniej więcej 16 kwadracików, z czego każdy ma ok. 260 kcal. Pamiętaj, że to co zdrowe, wcale nie oznacza, że jest mniej kaloryczne:) Ale to są dobre kalorie, więc zamiast jeść sztuczne batony lub cukrowate serniki - spróbuj tego przepisu:) Będzie mi miło, jak napiszesz, co o nim myślisz lub oznaczysz mnie @racjapielegnacja na zdjęciu lub wpisie:) 

SKŁADNIKI:

Spód:
- 200 g daktyli (najlepsze będą miękkie daktyle, które ja akurat kupuję w Rossmannie:) 
- 100 g orzechów włoskich

Nadzienie sernikowe:
- 290 g gramów orzechów nerkowca, namoczonych przez noc (ok. 8 godzin wystarczy)
- 120 ml mleczka kokosowego (tej tłustej białej części)
- 2 łyżki syropu klonowego
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
- 3 łyżki oleju kokosowego
- 1 łyżka soku z cytryny

Orzechowy karmel do dekoracji:
-  2 łyżki syropu klonowego
- 2 łyżki oleju kokosowego
- 2 łyżki masła orzechowego (lub migdałowego)
- 0,5 łyżeczki ekstraktu waniliowego

Do dekoracji:
- tabliczka gorzkiej czekolady najlepiej min. 70% zawartości kakao
- opakowanie orzeszków (mogą być solone lub niesolone - w zależności od upodobań)

PRZYGOTOWANIE:

Spód:
Spód przygotowujesz w bardzo prosty sposób - miękkie daktyle miksujesz w blenderze stacjonarnym lub rozdrabniaczu dodawanym  do blenderów ręcznych. Miksujesz, aż powstanie jednolita, ciut lepka masa. Jeśli masa jest za sucha możesz dodać kilka daktyli. Jeśli jednak lepi się w ręce i będziesz w stanie wylepić nią blachę to zostaw jak jest. Wylep masą blaszkę o wielkości 20 x 20 cm, wyłożoną wcześniej papierem do pieczenia. Najłatwiej będzie Ci to robić ręką. Jeśli jednak masa będzie się mocno kleiła do dłoni, weź drugi kawałek papieru do pieczenia i wyrównuj spód sernika przez pergamin. 

Orzechowy karmel:
Umieść wszystkie składniki w małym garnuszku i podgrzewaj (nie gotuj!) aż do uzyskania jednolitej masy. Nie doprowadzaj do wrzenia ani nie przypalaj! :) Tak powstałą masę przełóż do mniejszej miski i wystudź. 

Masa "sernikowa":
Odsącz nerkowce z wody i przełóż je do blendera stacjonarnego lub rozdrabniacza razem z innymi składnikami. Zmiksuj wszystko, aż masa stanie się gładka. Sprawdź, czy masa nie jest zbyt mdła w smaku, ewentualnie dodaj trochę soku z cytryny, by smak był wyrazisty. Możesz też dosłodzić syropem klonowym. Pamiętaj jednak, że sam karmel orzechowy będzie też słodki. 
Przelej nadzienie  na przygotowany wcześniej spód. Ponakrapiaj na masę połowę przygotowanego karmelu i wmieszaj lekko w masę. Nie przejmuj się, jeśli nie wyjdzie Ci dzieło sztuki - wszystko i tak przykryjesz czekoladą, karmelem i orzeszkami:) 

Sernik wstaw na 4-5 godzin do lodówki. Po wyjęciu sernika oblej go roztopioną czekoladą, pozostałym karmelem i posyp orzeszkami. Gotowe!

Przygotowanie możesz tej podejrzeć step by step na filmie, który jest w oryginalnym przepisie.

Spróbuj i koniecznie daj mi znać, co myślisz!
I napisz, czy interesują Cię takie fit przekąski - mam ich trochę jeszcze do wypróbowania:) 
Buziaki!
Magda

Holika Holika Aloe 99% Soothing Gel - hit czy kit okiem chemika

Już od jakiegoś czasu opisuję na profilu FB w ramach akcji #okiemchemika analizy testowanych przeze mnie produktów. Cieszę się, że mają one taki wydźwięk i że lubsz je czytać. Bo naprawdę mam dość samozwańczych specjalistów od analiz kosmetyków, którzy piszą bzdury skopiowane z Internetu. Nie opisuję kosmetyków "na pałę", w sensie aby dokładnie opisać kosmetyk muszę poczuć jego konsystencję, więc nie będę Ci polecała czegoś, czego nie przetestowałam na własnej skórze. 

Tym razem pod lupę wzięłam żel Holika Holika Aloe 99% Soothing Gel - wielofunkcyjny aloesowy żel, który zawiera 99% ekstraktu z aloesu. 


Posty na blogu odnośnie produktów będą rozszerzeniem opisów FB. Bo nie chcę tam zawalać Cię jeszcze dodatkowymi przemyśleniami. 

No dobra, ale czy ten żel to dla mnie HIT czy KIT? Na wstępie napiszę - HIT.  Dlaczego - bo jest wielofunkcyjny, może być stosowany do każdego rodzaju skóry twarzy i ciała. Z czym masz problem - użyj żelu. Włosy, twarz, skóra - u mnie się sprawdził wszędzie. A jeszcze do tego to opakowanie zaprojektowane na wzór liścia aloesu:) 



Jedyne, co mnie irytuje to te wszystkie opisy marketingowe na stronie producenta. Ale nie mam  siły na analizowanie tego typu rzeczy, chcę się skupić na składzie i meritum, bo to jest najważniejsze:) 

UŻYJ NA WŁOSY
Produkt może być aplikowany na suche bądź wilgotne włosy. Niewielką ilość żelu nakładam na końcówki włosów, szczególnie, że lubią się puszyć ostatnio. Produkt może być równie stosowany wraz z innymi produktami do włosów. Ja dodaję trochę produktu do maski lub odżywki.

STOSUJ NA TWARZ
Żel stosuję często pod krem, jako takie serum. Dodatkowo ostatnio uwielbiam go aplikować w okolice oczu, bo podobno nabyłam alergii, więc moje oczy i ich okolice wołają o pomstę do nieba;( 

WCIERAJ W CIAŁO:
Żel stoi często na biurku, więc stosuję go jako krem do rąk. Gdy mam krótkie spodenki idzie na nogi dla efektu lekkiego chłodzenia i łagodzenia obrzęków, gdy długo siedzę przy komputerze. Nakładam go też czasami na brzuch (brzydka skóra po odchudzaniu:)) Często gdy nadmiar mi się wyciśnie (trudno wydozować z dużego opakowania małą ilość tego żelu) to wcieram w skórę dekoltu i piersi - wiesz, że ta część ciała jest najczęściej zaniedbywana przez kobiety? 

A teraz meritum, czyli #okiemchemika. 

Myślałam, że skład jest tutaj trochę oszukany, ponieważ jest wiele ekstraktów, które najczęściej są ekstraktami wodno-glicerynowy, ale tutaj w składzie próżno szukać zarówno wody, jak i gliceryny. Przeanalizowałam wszystkie ekstrakty i okazuje się, że wszystkie ekstrakty dostępne w tej formulacji są ekstraktami czystymi. Może ich być bardzo mało ilościowo, ale ekstrakty i tak nie występują w wysokich stężeniach. Natomiast sam żel aloesowy zawiera na tyle dużo wody, aby móc rozpuścić ekstrakty proszkowe. To czego możesz nie wiedzieć o ekstraktach to, że często są one “standaryzowane”. Co to oznacza? 

Ekstrakty standaryzowane to wyciągi roślinne zawierające substancje aktywne w ściśle określonym i gwarantowanym poziomie wagowym. Tak łatwiej jest określić ich główne działanie w produkcie końcowym. 

Ale co kryje zatem ukochany przez większość osób żel? 

Ingredients: Aloe Barbadensis Leaf Juice , Nelumbium Speciosum Flower Extract, Centella Asiatica Extract, Bambusa Vulgaris Extract, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Zea Mays (Corn) Leaf Extract, Brassica Oleracea Capitata (Cabbage) Leaf Extract, Citrullus Lanatus (Watermelon) Fruit Extract, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Polyacrylate, Carbomer, Triethanolamine, Fragrance, Phenoxyethanol

ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE - Genialny składnik kosmetyczny - Zawiera ponad 200 składników, w tym w większości są to substancje biologicznie czynne. W żelu aloesowym wykryto wiele mikroelementów, w tym cynk wykorzystywany m.in. w pielęgnacji skóry z wypryskami, łojotokowej. Innym składnikiem jest mleczan magnezu, który hamuje proces wytwarzania histaminy w skórze odpowiedzialnej m.in. za reakcje alergiczne skóry.

NELUMBIUM SPECIOSUM FLOWER EXTRACT - Wyciąg z kwiatu lotosu jest często stosowany w kosmetykach np. firmy Lirene oraz Ziaja. Ma silne działanie nawilżające, zawiera przeciwutleniacze, które zwalczają wolne rodniki, dzięki czemu opóźnia proces starzenia się skóry. 

CENTELLA ASIATICA EXTRACT - Wyciąg z Wąkroty Azjatyckiej, który w wersji “suchej” jest standaryzowany najczęściej na zawartość glikozydu kwasu azjatykowego. Substancja ta wykazuje silne działanie antybakteryjne, przeciwobrzękowe, przeciwzapalne. Przyspiesza leczenie ran, oparzeń i zmian skórnych takich jak trądzik.

BAMBUSA VULGARIS EXTRACT - Ekstrakt, który jest bogactwem wielu składników - zawiera białka, kwasy organiczne, sole mineralne, witaminy oraz węglowodany. Ma bardzo dobre właściwości nawilżające, zmniejsza zmarszczki (na 2 sposoby: poprzez działanie nawilżające a także sam ekstrakt ma właściwości anti-age), regenerujące, odświeżające i kondycjonujące. Żel z tym składnikiem można też stosować na włosy, dzięki czemu włosy będą miały naturalny połysk.

CUCUMIS SATIVUS FRUIT EXTRACT - Według INCI nazwy powinno pisać się bez nawiasów:) Taki szczegół. Ekstrakt z ogórka jest wszechstronnym składnikiem kosmetycznym. Ma właściwości przeciwzapalne, napinające skórę. Ma też działanie lekko złuszczające martwy naskórek. Często dodawany do kosmetyków anti-age, ponieważ sprawia, że zmarszczki stają się mniej widoczne. Zalecany osobom, które mają tendencję do obrzęków twarzy. Ma też działanie na skórę głowy, ponieważ może łagodzić świąd skalpu - dlatego żel dodany do maseczki do włosów może złagodzić podrażnienie skalpu. 

ZEA MAYS LEAF EXTRACT - Ekstrakt z liści kukurydzy dzięki zawartości składników takich jak: witaminy z grupy B, biotyna, niacyna, kwas pantotenowy, potas czy żelazo, odżywia skórę. Zawarty w ekstrakcie beta-karoten sprzyja regeneracji komórek. Ekstrakt ten wzmacnia także skórę głowy. Piszę tyle o skórze głowy, ponieważ ten żel dodaję także do odżywek i masek do włosów;) 

BRASSICA OLERACEA CAPITATA LEAF EXTRACT - No kto by się spodziewał ekstraktu z kapusty! Ale mało osób wie, że to doskonały środek nawilżający. Ekstrakt z kapusty zawiera flawonoidy oraz bardzo dużą zawartość witaminy C, które dodatkowo spowalniają proces starzenia się skóry. 

CITRULLUS LANATUS FRUIT EXTRACT - Ekstrakt z arbuza się znajdzie także. Oprócz właściwości nawilżających i anti-aging (odpowiedzialne działanie citruliny i likopenu w ekstrakcie) ma jeszcze jedną ciekawą właściwość idealną na okres wakacyjny - łagodzi rumień spowodowany nadmierną ekspozycją na promienie UV. Jest też niesamowitym składnikiem w pielęgnacji włosów - chroni włosy farbowane przed wyblaknięciem oraz wygładza i nawilża suche włosy. Witaminy i minerały stymulują cebulki włosa do wzrostu:)

PEG-60 HYDROGENATED CASTOR OIL - Jest zagrożenie, że wszystkie PEG są zanieczyszczone 1,4-dioksanem, ale Safety Assessor (osoba odpowiedzialna za bezpieczeństwo kosmetyku na rynku) oblicza narażenie na ten związek z trakcie aplikacji produktu na skórę. Składnik ten w tym przypadku jest dodawany w ilości ok. 1% i w przypadku tego żelu ułatwia rozprowadzenie tego związku na skórze. Działa trochę jak emolient, ponieważ dalej opisane związki, takie jak Sodium Acrylate i Carbomer mogą dawać bardzo “kleiste” odczucie na skórze, które ten związek niweluje, Dlatego żel tak łatwo się rozprowadza. 

SODIUM POLYACRYLATE, CARBOMER - Opiszę je razem, ponieważ są to zagęstniki. Ekstrakt aloesowy, który jest tutaj używany w tak dużej ilości jest bardzo rzadki w swojej konsystencji, gęstość ma podobną do gęstości wody. Przeciekałby nam między palcami. Dlatego te zagęstniki są niezbędne. Obydwie substancje są bezpieczne. 

TRIETHANOLAMINE - Trietanoloamina jest tutaj dodawana jako substancja regulująca wartość pH głównie z jednego względu - Carbomer bez niej nie rozwinął swojego polimerowego łańcucha i nie zagęścił nam formuły

FRAGRANCE - Według nazewnictwa INCI powinno być Parfum, ale kolejny szczegół, chociaż którego czepiam się dość często. Nie widać w formulacji wypisanych alergenów, więc kompozycja zapachowa jest bezpieczna dla osób skłonnych do alergii skórnych. 

PHENOXYETHANOL - No konserwant musi być! I bez śmiechu mi tutaj, bo nie wyobrażam sobie, aby ekstrakt z aloesu, który z natury zawiera mnóstwo wody, miał nie być konserwowany. Bez tego byłby idealną pożywką dla bakterii i grzybów. Musicie zdawać sobie sprawę, że niestety im więcej surowców pochodzenia naturalnego tym bardziej konserwowany dla naszego bezpieczeństwa powinien być dany produkt. Więc jeśli produkt jest EKO i bez konserwantów - strzeżcie się, bo nie znacie dnia ani godziny!!

Napiszcie koniecznie, czy stosujecie ten żel i czy może macie jeszcze jakieś inne zastosowania, na które ja nie wpadłam:) 

Inne recenzje tego produktu znajdziesz m.in. na stronie Secretaddiction.pl i Blackliner.pl. I zapomniałam wspomnieć o cenie! Cena to ok. 32 zł w zależności, gdzie chcesz kupić. Swój zakupiłam na Kontigo z dostawą bezpłatną do salonu. 

Buziaki
Magda!

Kolagen - czy rzeczywiście jest taki ważny?

Kolagen, kolagen i wciąż kolagen. Trąbią o nim wszędzie. Ale czy naprawdę jest taki ważny? A co z kolagenem w kremach? Czy działa? Zapraszam ciut niżej:):)



Ale mało osób wie, że kolagen w tanich kremach itp. często przedstawiany na pięknych i kolorowych reklamach, jest najprostszą formą kolagenu (nie poddawany żadnym modyfikacjom) ma trudność z przeniknięciem przez naskórek (dokładniej warstwę rogową naskórka).

Po 25. roku życia organizm zmniejsza produkcję kolagenu. 
Ale wiesz, co jest najgorsze - tak skupiamy się na tym, aby wklepywać wiele kremów i balsamów. I dobrze! Ale zapominamy, że kolagen to nie tylko kolagen w kremach do twarzy, który ma zapobiegać pierwszym zmarszczkom lub niwelować te już widoczne. Bo kolagen potrzebny jest w wielu miejscach naszego ciała. Dlaczego? Zerknij na infografikę! O wielu z tych rzeczach dowiedziałam się dopiero, gdy zaczęłam intensywnie ćwiczyć, a podczas odchudzania tego kolagenu mi zabrakło. I nie skończyło się dobrze... Ale o tym może kiedy indziej.



Ale jest prostszy sposób i bardziej skuteczny w suplementacji kolagenu - spożywanie go doustnie. Ale nie mówię tu o kolejnej partii suplementów. Chcę przedstawić ciekawe przepisy, które spowodują, że suplementacja będzie łatwiejsza. Bardzo dobrym źródłem kolagenu są: żelatyna oraz kolagen w formie hydrolizowanej.

Kolagen i żelatyna - jaka jest różnica?


Kolagen ma żelową formę, jest bezbarwny i bezwonny. Podobnie jak wszystkie białka, kolagen składa się z aminokwasów. Głównymi aminokwasami są glicyna i prolina. W sklepach jest sprzedawany głównie w postaci hydrolizatu, co oznacza, że kolagen został podgrzany do wysokiej temperatury i poddawany działaniu enzymów. Wiązania między jego aminokwasami zostały zniszczone, jednak wartościowe dla nas aminokwasy pozostały nietknięte. Hydrolizat kolagenu nie będzie żelował jak żelatyna, może rozpuścić się w zimnych i gorących płynach. Ponieważ te wiązania między aminokwasami zostały rozłożone, postać hydrolizatu jest wchłaniana przez organizm szybciej, nawet dla osób, które przeżywają problemy trawienne.

Żelatynę wytwarza się z kości, tkanek łącznych, skóry i ścięgien zwierząt. Otrzymane w ten sposób białko (kolagen) suszy się. Kiedy kolagen zostanie zmieszany z wodą, znowu odwraca się do formy żelowej.
Minusem jest, że często chemicznie przetwarzane opakowania żelatyny, które zwykle znajdziesz w Twoim supermarkecie, nie zapewnią Ci takich samych korzyści zdrowotnych jak żelatyna otrzymana domowym sposobem w kuchennym garnku z kości.

Zarówno kolagen w formie hydrolizatu, jak i żelatyna są świetnym źródłem kolagenu. Różnica jest tylko w tym, że kolagen przez zerwanie wiązań rozpuszcza się w wodzie i można spokojnie dodać go do kawy, natomiast żelatyna żeluje - chyba, że lubisz kawę w postaci galaretki:)

Pamiętaj: kolagen rozpuszcza się w wodzie, a żelatyna w nim żeluje. 
Kolagen stosuję do gotowania, ponieważ mam już trochę za dużo suplementów do brania;) W tej chwili stosuję Premium Collagen 5000



Premium Collagen 5000 to kolagen morski pozyskiwany z ryb, który jest najbardziej zbliżony swoją budową do kolagenu w organizmie człowieka. Cząsteczka kolagenu morskiego jest mniejsza, dzięki temu jego wchłanialność jest najwyższa spośród różnych typów kolagenów, takich jak kolagen wołowy czy kolagen drobiowy. Dodatkowo zawiera kwas askorbinowy, który wspomaga produkcję naszego naturalnego kolagenu. Kolagen jest w formie proszkowej, więc bardzo łatwo wykorzystacie go np. podczas gotowania. 

Jak spożywać kolagen, by był pyszny?


Kolagen możecie stosować jako dodatek wszędzie. Poniżej przedstawię Wam kilka przepisów, które może zainspirują Was do dodania kolagenu do kuchni. A teraz coś smacznego!



















Ten proszkowy kolagen możecie kupić tutaj. Napisz, czy w ogóle stosujesz tego typu suplementy czy może tylko stawiacie na kremy:) A może stosujesz inne suplementy, którym warto się przyjrzeć?:) Ja wierzę w suplementy i ze względu na czasy, w których żyjemy warto im się przyjrzeć. Widzę różnicę odkąd regularnie stosuję nie tylko kolagen, ale też inne suplementy - siarkę, selen, witaminę C z bioflawonoidami itp. Jest tego naprawdę wiele, ale ja widzę zmiany w moim ciele, na skórze. Moim zdaniem powinnaś dać im szansę:) 

Buziaki gorące!
Magda




Blaski i cienie blogowania - spotkanie blogowe, na którym żałowałam, że byłam

Jeśli często wchodzicie na bloga i jesteście z nami od jakiegoś czasu to wiecie, że nie piszę postów, które mają wydźwięk negatywny. Chyba, że naprawdę coś wlezie mi za skórę. A to spotkanie zaszło mi za skórę i to bardzo. Nie obchodzi mnie ilu wrogów sobie przy tym narobię. Ale w blogowaniu nigdy nie wiesz co Cię czeka. Ciekawa jestem opinii innych dziewczyn, które siedziały na spotkaniu. Bo mam nadzieję, że nie są typem osób, które siedzą i którym można wcisnąć każdy tzw. kit.



A na czym polegało spotkanie?
Tematyka zapowiadała się ciekawie: Beauty Healthy Lifestyle. I takie miały być 3 główne blogi tematyczne. Jednak już na wstępie organizatorka powiedziała, że na każdym spotkaniu będą przedstawiane produkty. No to co mają się wykłady, które miały być, do prezentacji produktów? No i rzeczywiście. Kilka blogerek, którym prezentowano marki nieznane ogółowi. Niestety bardzo drogie produkty. Czułam się jak na prezentacji marki Zepter. A byłam na wielu spotkaniach blogowych i pomimo prezentacji produktowej zawsze była jakaś merytoryka, z której można było się czegoś dowiedzieć. Prezentacji marki Tołpa na Meetbeauty - bardzo ciekawy wykład, merytoryczny, bez wpychania produktu. A to spotkanie Beauty Healthy Lifestyle to najgorzej spędzone 2 godziny w ostatnim czasie. Ale szczegółowo. 

Beauty


I po tej części miałam ochotę wyjść. Prezentacja dotyczyła produktów marki Jeunesse. Pani kosmetolog, która pracuje dla firmy od dwóch lat rozpoczęła "wykład" opisywaniem składników szkodliwych dla skóry - glikoli, parabenów, silikonów i ich pochodnych, wszystkich pochodnych "mineral oil" itp. Jak ja już mocno chciałam, aby skończyła. Coś w stylu "kończ waść, wstydu oszczędź". Mówienie, że mało związków przechodzi przez skórę jest największym błędem wypowiedzi. Chociaż nie, było ich zdecydowanie więcej. Masakrowanie parafiny, parabenów. A wychwalanie składników Jeunesse pod niebiosa. No przecież są całkowicie naturalne! No nie są niestety. Odnośnie składu samych kosmetyków - trudno je znaleźć w Internecie. A strona w wersji PL oferuje ceny w EURO - taka ciekawostka. A składy - moim zdaniem są ok z punktu widzenia składu, a nie bzdur, które mówiła pani opisująca ich kosmetyki.

Pokazywała niesamowicie działające ampułki bankietowe, które dają natychmiastowy efekt liftingu, bo zawierają krzemiany, Argirelinę, która podobno dostała Nobla. No nie ona dostała, i nie firma Jeunesse. Mechanizm działania Argireliny wyjaśnił naukowiec, który opisywał podobne cząsteczki i to za to otrzymał Nobla. A sama Argirelina to bardzo znany składnik kosmetyczny, który obecny jest już od lat na polskim rynku, m.in. w firmach marek Yoskine, AVA. A niestety efekt pozornego liftingu, który utrzymuje się to pierwszego zmycia dają te wspomniane krzemiany. Niestety ich cząsteczki są a duże, aby przeniknąć do naskórka. Mogłabym tak wypisywać błędy Pani, która prowadziła ten pseudo-wykład, ale naprawdę szkoda mi na to swojego i Twojego czasu. Kremy tej marki są drogie, a ich skład jest dość dobry, ale nie naturalny. Ciekawa jestem też, jak Pani odpowiedziałaby na ewentualny atak zwolenników naturalnych kosmetyków odnośnie obecności soli aluminium w tej ampułce?  Nie no serio, szkoda pisać. 

A tak przy okazji - wszystkie kosmetyki "bankietowe" mają za zadanie szybko działać. I tego typu kosmetyków jest na rynku bardzo dużo. Dodatkowo Pani wspomniała o tym, że za polecenie kosmetyku firma płaci. Więc może to być dodatkowe źródło dochodu. Nie przypomina Ci to innych działających na tej zasadzie firm?

Healthy


Wykład Izy, która jest trenerką personalną i układa diety. Z wieloma rzeczami mówionymi przez Izę się zgadzałam. Ale znowu to nie był wykład tylko pogadanka. Iza ma niesamowitą wiedzę, wiele rzeczy zna z doświadczenia, wiele suplementów i rozwiązań testuje na sobie. Ale ja już przeszłam to wszystko ze swoją trenerką i ja o tym wszystkim wiem. Ale wydaje mi się, że gdybym słuchała tego jako całkowity laik to kompletnie nie wiedziałabym co mam w sumie po tym wykładzie robić dalej. Nie było cennych wskazówek - bo meritum było takie, że wszystko musi być spersonalizowane. Dodatkowo Iza czasami rzucała kwotami za badania, na które chyba w większości ludzi nie byłoby stać. Brakowało mi jakichkolwiek konkretów, chociaż wymienienia suplementów i witamin, z których działania nie zdajemy sobie sprawy - jak selen, witamina B3, w niektórych przypadkach laktoferyna. Brakowało czegoś, co dałoby każdemu kopa w działaniu i rozpoczęciu innego trybu życia po takim spotkaniu. Wystarczyłby ogólny wykład o zaletach ćwiczeń siłowych. A tak to żadnych konkretów.

Lifestyle


Ta część kompletnie nie wiem, czego miała dotyczyć. Bo akurat w tej części "wykład" miała Pani Olga, która przedstawiła nam informacje o wodzie, a potem zaprezentowała filmy z brudnymi jelitami i zaprezentowała wart 280 zł zestaw do oczyszczania organizmu. Wiem, że moda na oczyszczanie jelit trwa od jakiegoś czasu, ale dziwne tabletki, które prezentowała bynajmniej nie wzbudziły mojego zaufania, szczególnie za 280 zł za 14-dniową kurację. I tutaj znowu też nie było zbyt merytorycznego wykładu, tylko prezentacja minerałków do wody i wspomnianego zestawu:



http://krysztalowawoda.pl/detox/

Apel do organizatorek: Same jesteście blogerkami lub dziewczynami aktywnie działającymi w dziedzinach zdrowia i urody. Spójrzcie ze swojej perspektywy, czy naprawdę chciałybyście uczestniczyć w takim spotkaniu? Jakimi pozytywnymi informacjami i prośbą o zmiany zostałybyście na takim spotkaniu zarażone? 

A do Ciebie moja droga czytelniczko lub czytelniku mam pytanie - czy ja na starość staję się czepliwa? Ale czy chciałabyś uczestniczyć w tego typu spotkaniach?

Czekam na Twój znak!
Magda

Kosmetyczne profile Instagram, które warto obserwować! #1

Lubisz piękne rzeczy? Ja też. Uwielbiam oglądać piękne rzeczy, kupuję często oczami. I dlatego też jestem uzależniona od Instagrama! Przyznaję szczerze i otwarcie! Ponieważ zaraz obok Pinteresta jest on dla mnie niesamowitym źródłem inspiracji i pięknych zdjęć. Wiele osób tworzy tak niesamowite zdjęcia produktowe, że zapisuję je na koncie na potęgę i obiecuję sobie zrobić takie kompozycje na moim blogu. Kogo warto obserwować? Oto kilku moich ulubieńców i muz kosmetycznych! Zerknij, bo może w jakiś zły dzień trochę piękna dla oczu się przyda:) Dodatkowo polub ich konta, zdjęcia, bo wkładają bardzo dużo pracy w to, co robią i na pewno będzie im miło!



Bardzo często na profilu pojawiają się niesamowite zdjęcia produktów tej marki. I piękne zestawienia kolorystyczne. 




2. Wendy Online


Piękne jasne zdjęcia, utrzymane bardzo często w jednym tonie. Uwielbiam połączenie marmurowego tła z typowym "rose gold":)


Post udostępniony przez Beauty 💄 Makeup (@wendy_online)


3. Anieladevil


Konto instagram, które odkryłam przy okazji akcji Bądź piękna jesienią. Jest nasza polska blogerka! Z niecierpliwością czekam na wpis na blogu oraz na zdjęcia na jej koncie.






4. Mystrawberryfields



Zdjęcia Ani inspirują mnie zawsze, uwielbiam jej gadżety na zdjęciach, tła, wszystko. Poza tym to niesamowicie piękna i przesympatyczna dziewczyna, którą miałam okazję poznać na kilku blogowych eventach. A poza tym jej posty to idealna ściąga z hashtagów:)

W dzisiejszym makijażu postawiłam na kosmetyki marki Sephora, które od kilku tygodni zachwycają mnie swoją jakością, formułami i kolorami. Jestem zakochana w uroczym rozświetlaczu w kremie Liminizer to go i palecie cieni Mixology! Ulubieńcem zostały również Rouge Lip Tints, o których niejednokrotnie pisałam Wam na Insta. Spodziewajcie się w tym miesiącu kilka wpisów na blogu na temat kosmetyków marki Sephora, bo kilka z nich jest zdecydowanie wartych uwagi! @sephorapolska #sephorapolska #sephora #uroda #makijaz #cosmetics #beauty #kosmetyki #favorites #makeup #blogkosmetyczny #blogurodowy #bblog #zblogowani #girl #polishblogger #beautyaddict #beautyblogger #polishgirl #beautyblog #photography #makeupmafia #blogerkakosmetyczna #blogger #bblogger #love #lipstick #sun #warsaw #warszawa #polska
Post udostępniony przez Ania (@mystrawberryfieldspl)


5. Bielenda


Bielenda przykłada bardzo dużą uwagę do prezentacji swoich produktów na Instagramie. Wiele firm mogłoby się od niej uczyć, ja na pewno będę.



Miałyście już okazję na zapoznanie się z naszą linią detoksykującą kosmetyków węglowych o silnym działaniu detokosykującym opartych na naturalnym aktywnym węglu? 💪💪💪 Nie? Na co czekacie! 😇😇 Przedstawiamy Wam trzy kosmetyki z tej linii! 🌚🌚🌚 Pasta węglowa do mycia twarzy o działaniu detoksykującym szybko i skutecznie oczyszcza i odświeża cerę mieszaną i tłustą. 👌👌 Innowacyjna formuła oparta na naturalnym aktywnym węglu usuwa toksyny ze skóry, zapobiega powstawaniu wyprysków, ładnie matuje cerę. PASTA dokładnie oczyszcza skórę, usuwa makijaż i nadmiar sebum. PEELING z aktywnymi mikrogranulkami delikatnie złuszcza naskórek, wygładza, odblokowuje pory. MASECZKA matowi i odtłuszcza błyszczącą cerę, zmniejsza widoczność porów. 🌚🌚🌚 Oczyszczający żel węglowy do mycia twarzy ma działania detoksykujące. AKTYWNY WĘGIEL dzięki silnym właściwościom absorbującym posiada zdolność głębokiego oczyszczania skóry. Działa jak magnes: przyciąga i wchłania toksyny, martwy naskórek, nadmiar sebum oraz inne zanieczyszczenia z powierzchni oraz głębszych warstw skóry. Skutecznie oczyszcza zablokowane pory, wyrównuje koloryt skóry, zapobiega powstawaniu wyprysków.👍👍WITAMINA B3 działa przeciwtrądzikowo, redukuje nadmierne wydzielanie sebum oraz wielkość porów, skutecznie matuje błyszczącą cerę. Zapobiega powstawaniu przebarwień, regeneruje i wzmacnia skórę, podnosi jej odporność na uszkodzenia. Dobrze nawilża, poprawia jędrność i koloryt skóry. 🌚🌚🌚 Zaś nawilżająco – matujący krem węglowy o działaniu detoksykującym skutecznie poprawia stan skóry mieszanej i tłustej; błyszczącej, z zaskórniakami i rozszerzonymi porami. 👊💪💪 #bielenda #bielendafriends #brandnew #pielęgnacja #krem #face #facecare #twarz #polskakobieta #polskadziewczyna #polskiekosmetyki #polskamarka #polska #polishgirl #polishgirl #regram #aktywnywegiel #wegiel #black
Post udostępniony przez Bielenda Official (@bielenda)


6. My_b.p.


Profil Instablogerki, która ma niesamowity artystyczny nieład, który uwielbiam. Sama zobacz:)






7. Elleymae


Proste kompozycje z gadżetami w stylu... żelków. Pomysłowe i śliczne:)



Post udostępniony przez E L L E Y • Beauty Blogger (@elleymae)


8. Ameliaasays


Jedno z najbardziej spójnych kont instagramowych, jakie znam. Piękne w swojej spójności. I moim zdaniem piękny przykład fotografii produktowej.



Post udostępniony przez Amelia (@ameliaasays)


A może Ty obserwujesz konto na instagramie osoby, którą warto pokazać światu? Pokaż mi koniecznie w komentarzu!

Wygraj pudełko niespodziankę od Racjapielęgnacja! AKTUALIZACJA

Jestem bardzo szczęśliwa, że nasz blog pnie się coraz wyżej! Dlatego postanowiłam zorganizować małą niespodziankę. Mam dla Was, moich ukochanych czytelników konkurs, w którym do wygrania będzie tajemniczo pudełko wypełnione po brzegi kosmetykami!



Akcję szczotkowanie ciała czas zacząć!

Wiele trendów pojawiających się w blogosferze wydaje się dość nietypowych (maski z żelatyny i węgla aktywnego, 10 kroków pielęgnacji cery, olejowanie twarzy) to zgadzamy się chyba w większości, że one działają. Podobnie jest ze szczotkowaniem ciała, dlatego dzięki blogowi Juicy Beige (który uwielbiam BTW) podejmuję wyzwanie szczotkowania ciała na sucho. Skąd taka decyzja, jak się za to zabieram i rzeczy, o których muszę pamiętać w dalszej części tego postu. A może masz ochotę zacząć ze mną? Podziel się doświadczeniem, obawami, a także swoimi radami w komentarzu!



Kwietniowe nowości Rossmann, na które mam smaka


Odkąd mam Rossmann'a 3 minuty od domu, to już prawie nie odwiedzam innych drogerii, a rozkład tej znam już na pamięć. Dlatego z niecierpliwością czekam na nowości, które firma wprowadza na swoje półki (może kiedyś zacznę się leczyć):) A może Tobie też coś wpadnie w oko?



Cała seria kosmetyków Fit Me robi furrorę na zagranicznych kanałach Youtube. Jednak nigdy nie natknęłam się na nią  drogeriach podczas pobytu w innych krajach, żeby go wypróbować. Ale w kwietniu będę polowała na niego w drogerii!

Produkt chcę kupić z czystej ciekawości - zobaczyć aplikator, skład, rozprowadzanie i kolor. Ciekawa jestem trwałości tego produktu na brwiach. Szczególnie w trakcie lata. 

Bardzo lubię produkty Wibo, które pojawiają się na rynku ostatnimi czasy. Mają bardzo dobrą pigmentację, bardzo dobrze się z nimi pracuje. A bronzerów w kosmetyczce nigdy za wiele. 

Mam jedną z palet rozświetlaczy, która świetnie mi się sprawdza. A jestem bardzo ciekawa kolorów, które znajdą się w tej palecie:) 

Normalnie nie kupuję tego rodzaju produktów, ale postanowiłam pobawić się tym razem z kolorami - w palecie jest kilka odcieni - użyje jej do konturowania, zatuszowania zaczerwienień i rozświetlania. Rozglądałabym się zapewne za inną firmą, gdybym nie zobaczyła tej nowości - Infaillible to gama produktów, które sprawdziły mi się w każdej sytuacji, więc zaufam też tej palecie.

Kolejny produkt Wibo - produkt ma bardzo dobry skład, niską cenę (16,99) i jestem ciekawa jak się sprawdzi w przypadku mojej tłustej cery, chociaż teraz podczas kuracji retinoidami nie jest tak źle z przetłuszczaniem, to niedługo kończę kurację i zobaczymy, jak do będzie wtedy wyglądało:)

Jestem ogromną miłośniczką maskar. Mam swoje ulubione, ale zawsze korci mnie, żeby znaleźć jeszcze lepszą. Lubię maskary dwustronne, ponieważ dają różne efekty w zależności od potrzeb. A maskary L'Oreal rzadko kiedy mnie zawodzą, więc z chęcią wypróbuję i tą:)

A Tobie co wpadło w oko?
Pozdrawiam
Magda